Kiedy przedawnienie?

  • Autor wątku Autor wątku DamSip
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
a jeśli to nie e-sąd tylko zwykły?

Bez sens totalny...

Załóżmy, że pozywam kogoś o zapłatę pożyczki (na pewno przedawnionej), dołączam umowę i wydruk z banku że przelew faktycznie poszedł na rachunek dłużnika.

Sąd wydaje nakaz zapłaty i ktoś w sprzeciwie nie podnosi przedawnienia, a jedynie że zobowiązanie nie istnieje.

Potem jest normalna rozprawa to dłużnik może podnieść zarzut przedawnienia, choć wcześniej tego nie zrobił???
 
Ostatnia edycja:
Tutaj jest kwestia orzecznictwa. Teoretycznie, jeśli to od razu rejonowy - masz rację. Oczywiście przy założeniu prawidłowego doręczenia pozwu. Praktycznie - jest tak jak napisał @robinson21, że zarzut przedawnienia można zgłosić nawet w drugiej instancji - taka jest po prostu praktyka sądów.
 
Shotel Warrior napisał:
a jeśli to nie e-sąd tylko zwykły?
"z ostrożności procesowej pozwany zgłasza zarzut przedawnienia oraz wnosi o oddalenie pozwu w całości jako bezzasadnego"
 
Tu nie chodzi o samą ostrożność procesową, tylko kompletny brak logiki.

Tak jak w przykładzie powyżej, po prostu byłoby to bez sensu
 
Owszem, chodzi o ostrożność procesową, która jest dobrym argumentem. Powód gdyby zarzut przedawnienia podniesiono w sprzeciwie, mógłby cofnąć pozew uniemożliwiając tym samym osądzenie sprawy.
 
Po historii co nas spotkała nic już mnie nie zdziwi, ale chyba zgodzicie się że coś tu nie gra:

Załóżmy, że pozywam kogoś o zapłatę pożyczki (na pewno przedawnionej), dołączam umowę i wydruk z banku że przelew faktycznie poszedł na rachunek dłużnika. Sad wydaje nakaz zapłaty

Pozwany wnosi sprzeciw iż zobowiązanie nie istnieje, nie podnosząc zarzutu przedawnienia.

Dochodzi do rozprawy i wtedy dopiero pozwany wnosi zarzut przedawnienia i sąd to uwzględnia.

Poniosłem czas, być może koszty fachowego prawnika, by odzyskać słuszny dług, którego nieuczciwy dłużnik nie oddał mi na czas.

Spóźniłem się - fakt, ale prawo jednak chroni w takiej sytuacji osobę nieuczciwą.
 
Właśnie do tego służy zarzut przedawnienia. Gdyby nie było przedawnienia roszczeń, wszelkie dowody zapłaty należałoby trzymać do grobowej deski (w sumie dłużej - jak się jest spadkobiercą...). Po kilku pokoleniach należałoby wynająć archiwum, żeby w razie czego móc udowodnić, że dziadek 50 lat temu zapłacił rachunek za prąd za miesiąc X roku Y. Ja osobiście miesięcznie płacę około 6 rachunków. To rocznie daje 72 dowody zapłaty. Po 10 latach przekraczamy ryzę papieru...

Do tego trwałość samego dokumentu - zapłaty dokonywane przez osoby starsze to często opłaty na poczcie - stempel się wyciera, podpis kasjera zamazuje...
 
Ja znam ratio legis przedawnienia.

Mówię o takiej sytuacji jak powyżej, gdzie ewidentnie coś nie gra i jest sprzeczne z poczuciem sprawiedliwości.
 
Nie jest. Masz 10 lat na zgłoszenie swojego "słusznego długu". Jeśli jest on rzeczywiście słuszny, to z uwagi na to, że odsetki przedawniają się po 3 latach dłużej czekać nie będziesz.

Spóźniłem się - fakt, ale prawo jednak chroni w takiej sytuacji osobę nieuczciwą.
Spóźnić to się można rok-dwa, a nie dziesięć.
 
Shotel Warrior napisał:
Załóżmy, że pozywam kogoś o zapłatę pożyczki (na pewno przedawnionej), dołączam umowę i wydruk z banku że przelew faktycznie poszedł na rachunek dłużnika. Sad wydaje nakaz zapłaty
jeżeli wiedziałeś że pożyczka uległa przedawnieniu to na co liczyłeś?, że pozwany z podkulonym ogonem będzie chciał zapłacić?
 
Ok, teraz ma to trochę więcej sensu.

Więc, jak w praktyce ten 493 należy interpretować?
Może ktoś podać jakiś prosty przykład?
 
Shotel Warrior napisał:
Więc, jak w praktyce ten 493 należy interpretować?
Może ktoś podać jakiś prosty przykład?
Należy to intepretować tak, że zgłaszasz wszystkie zarzuty merytoryczne w sprzeciwie/odpowiedzi na pozew - to co wynika z treści pozwu. Jeśli więc np. w pozwie brak jest umowy pożyczki, a ty tego nie zarzucisz - lecz przypomnisz sobie o tym później - to sąd może ten zarzut pominąć jako spóźniony.
Co innego jeśli w kontrze na twoje zarzuty powód coś napisze, ty z kolei na to odpowiadasz - nie bedzie to spóźnione.
Zaś zarzut przedawinenia jest zarzutem prawa i skutecznie podniesiony może być nawet dopiero przed zakmnięciem rozprawy w II instancji. Czyli pozwany przegrywa sprawe, ale wnosi apelację. Nagle ktoś mądry mu mówi że przecież roszczenie było przedawnione. Więc na rozprawie apelacyjnej zgłasza zarzut przedawnienia - i jeśli roszczenie rzeczywiście jest przedawnione to sąd powództwo oddala.
Są na to orzeczenia.
Shotel Warrior napisał:
Ja znam ratio legis przedawnienia.

Mówię o takiej sytuacji jak powyżej, gdzie ewidentnie coś nie gra i jest sprzeczne z poczuciem sprawiedliwości.
Co ci nie gra? Trzeba być kompletnym frajerem żeby dopuścić do przedawnienia takiego roszczenia :)
Poczucie sprawiedliwości? O własny interes trzeba zadbać. Z drugiej strony - pożyczyłeś od kogoś, oddałeś - a ten po 25 latach woła od ciebie kasę bo niby nie oddałeś. A ty pożółkłe potwierdzenie spłaty dawno gdzieś wyrzuciłeś...
 
Shotel Warrior napisał:
Ok, teraz ma to trochę więcej sensu.

Więc, jak w praktyce ten 493 należy interpretować?
Może ktoś podać jakiś prosty przykład?

No już Ci wytłumaczono że z ostrożności np. zawsze jakiś argument się znajdzie. Szczególnie że pewne firmy składają i cofają pozwy po kilka razy.

Tak samo masz jak broniący się, zgłosi pominięcie wszystkich wniosków dowodowych, powoływanych przez powoda na dalszym etapie postępowania, jako spóźnione, w myśl. art. 207 §6 k.p.c. oraz art. 217 §2 i §3 k.p.c a jednak powód kolejne dowody składa a Sąd ich nie odrzuca tylko dopuszcza do sprawy
 
Shotel Warrior napisał:
Więc, jak w praktyce ten 493 należy interpretować?
Tak w ogóle to opowiadasz bzdury. Art. 493 k.p.c. tyczy się postępowania nakazowego, którego nie ma w EPU i jest generalnie postępowaniem rzadko spotykanym jak chodzi o kwestie windykacyjne konsumentów.
A to co napisałem w poście #32 to tyczy się art. 503 k.p.c. (chociaż zasady mają zastosowanie też w nakazowym)
 
Shotel Warrior napisał:
Dochodzi do rozprawy i wtedy dopiero pozwany wnosi zarzut przedawnienia i sąd to uwzględnia.

Poniosłem czas, być może koszty fachowego prawnika, by odzyskać słuszny dług, którego nieuczciwy dłużnik nie oddał mi na czas.
Jeśli pozwanego będzie reprezentował pełnomocnik , to poniesiesz jeszcze koszty zastępstwa (nie małe) i oczywiście koszty procesu.
 
Jeszcze jedna kwestia. Mam już sygnaturę sprawy i chcę teraz wnieść sprzeciw od wydanego nakazau zapłaty. Jest jakiś specjalny wzór do tego? I czy mam w tym piśmie podnieść też kwestie przedawnienia czy odnieść się tylko do tego, dlaczego w wyznaczonym przez sąd terminie nie wniosłem sprzeciwu?
 
Ok, rozumiem i dziękuję. Nie zauważyem tego co wyżej napisane. A o co chodzi z tym nieistnieniem zobowiązania?
 
O to, że ten zarzut podnosisz, ponieważ ten dług nie istnieje. Co więcej, nigdy nie istniał. Dołączasz oczywiście dowody na Twój prawidłowy adres.
 
Powrót
Góra