dolzi, jak adwokat wlasnie dzialal w tym temacie, ze to przegiecie jest to prokurator czy ktos tam sugerowal sie tym, ze moj zna wlasciciela auta, bo jest na zdjeciu z Nim razem jak kiedys wjezdzali do kraju czy cos. Now iec on powiedzial, ze zna go, ten facet ma firme, ktora zajmuje sie sprowadzaniem aut i byli razem, ale ze przeciez nie bylo go na miejscu przestepstwa, ani mojego meza. Jak do tego faceta przyszly pisma o wyjasnienie co jego auto robilo tam i dlaczego posluzylo do przestepstwa to on zeznal, ze pozyczyl znajomemu swojemu, ktory jest z jego rodzinnego miasta (ten facet pochodzi z Wroclawia, ale mieszka w Naszym miescie troche a troche we Wroclawiu).
Tak mniej wiecej to wszystko wyglada, dlatego adwokat zareczal, ze meza wypuszcza, bo nie maja podstaw zeby przedluzac mu areszt.