Panie Januszu, proszę się nie irytować.
Traktuje ten temat raczej z humorem. Zostałam poproszona przez znajomego , który notabene jest właścicielem małego osiedlowego lokalu w której to stali klienci w większości palą.
Chodzi nam o to, jak można na zasadzie" polak potrafi" obejść ten zakaz gdyż lokal ten przestał być miejscem spotkań znajomych przez ten zakaz.
Stąd chciała bym podjąć dyskusję co można zrobić aby było jak dawniej.
Przyznam że wpadliśmy na pomysł "klubu dla palacza" ale to eliminowało by z kolei możność spożywania piwa i zabranie koncesji.
Natomiast mam pytanie, gdyby tak złożyć "klub palacza i miłośnika piwa"?
No i co jeśli faktycznie dochód z lokalu przynoszą faktycznie stali klienci którzy nie maja nic przeciwko, natomiast "przypadkowych" klientów" jest bardzo mało? Stąd nasze "kombinacje alpejskie".
I nie chodzi nam o licytowanie sie jak jest faktycznie ale co można zrobić.
Bo jakieś kruczki i luki sa na pewno, tylko pytanie jakie?
ps.Chciała bym uniknąć dyskusji na temat szkodliwości palenia i osób którym papierosy przeszkadzają, bo Tym akurat przypadku odnosi się to do jednej osiedlowej knajpki, w której, "sami swoi" przystają na palenie, również ci niepalący.
Pozdrawiam zatem palących i niepalących