Latencjo, cały czas odnosisz się do tej sytuacji jakby była ona statyczna. Niestety, ale w tej sytuacji była ona dynamiczna, ciągle się zmieniająca. Pojazd wyprzedzający musiał mieć większą prędkość niż kolumna pojazdów wyprzedzanych (inaczej nie mógł by ich wyprzedzić). Nie było tam zakazu wyprzedzania, więc mógł zgodnie z przepisami rozpocząć manewr wyprzedzania. W tym celu zajął pas przeciwny, na którym nic nie jechało "na czołówkę". Jak na razie nie ma pogwałcenia żadnych przepisów

Czyli bezspornym jest że od tego momentu nie ma już zamiaru wykonania tegoż manewru, ale ten manewr jest już w trakcie wykonywania. Jak wiemy wyprzedzana była kolumna samochodów (czyli sztuk kilka). Przy opisanych prędkościach taka kolumna zapewne jechała w bliskiej od siebie odległości. Skutkuje to tym, że prawdopodobnie trzeba wyprzedzić wszystkie samochody aby bezpiecznie powrócić na swój pas ruchu (inaczej "wbijając" się na siłę pomiędzy samochody jadące w kolumnie stworzylibyśmy zagrożenie- samochód przed który byśmy się wciskali zapewne musiał by przyhamować aby zrobić nam odpowiednio dużo miejsca, a wtedy pojazd jadący za nim w niewielkiej odległości mógłby już nie wyhamować i wjechać mu w tył). Skoro widoczność na przeciwległym pasie ruchu była na tyle dobra, że wyprzedzający ocenił że może bezpiecznie wyprzedzić całą kolumnę, to postanowił to zrobić.
W momencie rozpoczęcia wykonywania manewru wyprzedzania kolumna jechała cały czas prosto, nikt niczego nie sygnalizował- toteż kierowca kontynuował manewr.
Gdy dojechał lewym pasem w pobliże samochodu "sprawcy", ten wrzucił migacz i skręcił we wjazd do swojej posesji (nie sprawdzając wcześniej czy lewy pas ruchu który musi przekroczyć aby wjechać na swoją posesję jest wolny). Biorąc pod uwagę różnicę prędkości, a także to że auta jadą w kolumnie (czyli miejsca na prawym pasie jest malutko- tylko w przerwach pomiędzy samochodami), próba nagłej zmiany pasa ruchu w celu wyprzedzenia samochodu wjeżdżającego na posesję z dużym prawdopodobieństwem skończyła by się uderzeniem w bok w samochód jadący za autem skręcającym. Dlatego też nie widzę tutaj możliwości ominięcia go z prawej strony.
Dlatego też w powyższej sytuacji sugerowałem (o ile nie było by możliwości wyhamować) próbę ominięcia go nadal z lewej strony- do tego powinien zostać jeszcze użyty sygnał dźwiękowy aby ostrzec skręcającego że zaraz może się stać coś złego- z dużą dozą prawdopodobieństwa skręcający przerwał by manewr skrętu co pozwoliło by go w miarę bezpiecznie wyprzedzić z lewej strony.