Kolizja podczas wyprzedzania

  • Autor wątku Autor wątku motocyklista23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
kub86 napisał:
Co zreszta zostalo juz wczesniej zacytowane. Nie ma w calym dokumencie, ani raz poruszonej kwesti tego czy wyprzedzanie bylo czy nie bylo dozwolone.
Z tym nie ma sie co klocic bo to logiczne przeciez. Nie istnieje jednak granica ostroznosci, ktora zapewnia bezpieczny przejazd BEZ ewentualnej kolizji. Sytuacja jest troche analogiczna z dziecmi bawiacymi sie przy ulicy. Co jednak w przypadku, gdy wybiegnie dziecko z krzakow na jezdnie? Nie da sie wszystkiego przewidziec...

@Latencja

Kierunkowskaz nie moze warunkowac sposobu wykonania akcji, a co najwyzej moze wymusic wstrzymanie sie z wykonaniem akcji. Jesli osoba ktora sygnalizuje kierunkowskazem skret, robi to przypadkowo, to nie mamy obowiazku zachowac sie inaczej, niz jakby tego kierunkowskazu nie miala wlaczonego. Nie ignorujemy kierunkowskazu, ale wstrzymujemy swoje dzialania do momentu w ktorym beda mozliwe do wykonania. Oznacza to, ze jesli wyprzedzamy, to nie mamy obowiazku zaniechania samego wyprzedzania, ale mamy obowiazek wziac pod uwage zaistniala sytuacje i podjac wybor czy zaniechamy dzialan czy nie.
 
Ostatnia edycja:
kub86 napisał:
Mozna wyprzedzic pojazd bez zmiany pasa tym samym pasem, lub pasem sasiednim.
Oczywiście, ale tutaj nie rozmawiamy o takim przypadku.

kub86 napisał:
A co tego co sugerujesz - ze wyprzedzane sa wszystkie pojazdy pomiedzy, ktore nie da sie wjechac, i ze w takiej sytuacji pojazd na samym poczatku takiej 'kolumny' tez jest wyprzedzany, wynikaloby, ze zaden z pojazdow potencjalnego ciag samochodow o dlugosci 100-200 pojazdow, nie moze przyspieszyc.
Widzę, że już zaczynają się argumenty tzw. kosmiczne.
Wracając jeszcze na moment na ziemię... Jeżeli pojazd jadący w kolumnie, ciągu czy jak tam chcesz to nazwać, samochodów chce wykonać skręt w lewo, to musi się upewnić czy po pasie ruch, na który w związku z tym musi wjechać nie poruszają się inne pojazdy. Jeżeli zauważy, że pojazd jest wystarczająco daleko, to będzie wiedział, że może bezpiecznie wykonać manewr skrętu. Ma on oczywiście obowiązek ustąpić pierwszeństwa temu pojazdowi, jeżeli istnieje taka potrzeba.
 
GrubyMiś napisał:
Nie ignorujemy kierunkowskazu, ale wstrzymujemy swoje dzialania do momentu w ktorym beda mozliwe do wykonania. Oznacza to, ze jesli wyprzedzamy, to nie mamy obowiazku zaniechania samego wyprzedzania, ale mamy obowiazek wziac pod uwage zaistniala sytuacje i podjac wybor czy zaniechamy dzialan czy nie.
Co rozumiesz pod pojęciem: "wstrzymujemy swoje działania do momentu w ktorym beda mozliwe do wykonania"? Jak zachować się powinien w takiej sytuacji wyprzedzający?
 
W przy*padku, gdy ma miejsce wyprzedzanie kilku pojazdów, kierujący pojazdem wyprzedzającym, w momencie zauważenia, że któryś z pojazdów sygnalizuje zmianę kierunku jazdy, powinien albo wyprzedzić ten pojazd z*prawej strony (o ile jest to moż*liwe), albo zaniechać kontynuowania manewru.
Pan Stefański to chyba nigdy nie wyprzedał kilku pojazdów. Jak może wyprzedzając z lewej kilka pojazdów na drodze, gdzie jest jeden pas ruchu w każdą strone przejechać na prawą stronę? Przeskoczyć? I przeskoczyć gdzie? Na chodnik?
Zanichać wyprzedzania? No to gdzie ma zjechać? Czy zatrzymać się i czekać aż przydzwoni w niego jadący z naprzeciwka?
 
destructor napisał:
Pan Stefański to chyba nigdy nie wyprzedał kilku pojazdów. Jak może wyprzedzając z lewej kilka pojazdów na drodze, gdzie jest jeden pas ruchu w każdą strone przejechać na prawą stronę? Przeskoczyć? I przeskoczyć gdzie? Na chodnik?
Argumentacja R.A. Stefańskiego odnośnie tego typu sytuacji jest moim zdaniem trafna.
Gdyby pojazdy wyprzedzane zachowywały bezpieczną odległość między sobą nie widzę żadnych przeszkód by powrócić na prawy pas przez pojazd wyprzedzający. To, że realiach wygląda to zupełnie inaczej to inna sprawa. Jednak komentarz do takiej sytuacji prawidłowo zakłada, że odległości pomiędzy pojazdami są zachowane (prędkości również) i wykonanie powrotu na prawy pas (bądź wyhamowanie) jest możliwe.
 
Latencja napisał:

Twoim zdaniem... krążysz w okół błędnej planety od pierwszego swojego postu, podejrzewam, że jeżeli ekspert Stefański przyznał by forumowiczom rację, to znalazłabyś Astefańskiego... 8)
 
Argumentacja R.A. Stefańskiego odnośnie tego typu sytuacji jest moim zdaniem trafna.
Więc ja pytam ciebie - jak mam zareagować kiedy wyprzedzam pojazd, który nagle włacza kierunkowskaz i skręca w lewo. Nie mam czasu na żadną reakcję. Co mam niby zrobić? To kiedy ja mogę wyprzedzać? Nigdy? Przecież to jest raj dla wyłudzania odszkodowań.
 
Wyciągnął bym dalej idący wniosek. Pan Stefański nigdy nie prowadził pojazdu, tym bardziej biorąc pod uwagę zauważenie sygnalizacji zmiany kierunku jazdy (to znaczy, hm: dwa mignięcia, pauza, cztery mignięcia, itd.) bo o innych znamionach na nieszczęście nie wspomina.
Biorąc pod uwagę "definicję" @kub86, pojazd znacząco zwalnia oraz pojazdy jadące za nim (bo w żaden sposób nie możemy założyć, że istnieje techniczna możliwość wyprzedzenia go z prawej strony). Pojazd wyprzedzający zauważył "sygnalizowanie" skrętu w lewo już w odległości 50 m ma więc około 4 sekund na hamowanie i wepchnięcie się po między też hamujące pojazdy. Założyłem, że pojazdy wyprzedzane poruszały się około 50 km/h a wyprzedzający powiedzmy trochę ponad 60 km/h. Szerokiej drogi życzę Panu Stefańskiemu.
Sam SN zauważa, że Ustawodawca nie miał na celu dezorganizacji ruchu.

Tak jak powyżej zauważył @destruktor, taka interpretacja odstaje od rzeczywistości i uniemożliwiła by normalną jazdę po drogach, a tysiące kierowców co dziennie łamie prawo, a Policja nic z tym nie robi.

PS.
Należy bezzwłocznie unieważnić wszystkie prawa jazdy i dokonać ponownej weryfikacji uprawnień
 
Ostatnia edycja:
Czytajac wasze posty stwierdzajace, ze wyprzedzajacy ma sie wepchnac na swoj pas, nalezaloby stwierdziec, ze to raczej wy nigdy nie prowadziliscie nigdy pojazdu, a przynajmniej nie w sposob bezpieczny.

Zreszta, czego mozna oczekiwac jesli ignorujecie wskazane wyroki SN i komentarze znanych osob.
 
Ostatnia edycja:
kub86 napisał:
... ze wyprzedzajacy ma sie wepchnac na swoj pas, ...
A jak ma Twoim zdaniem, w opisywanej w tym wątku sytuacji, ma zachować się zgodnie z interpretacją tej znanej osoby.
 
Proponuję dać sobie już na wsteczny, bo jak powiedział klasyk "nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne czarne". Tym samym dalsze bicie piane jest bezcelowe bo sąd orzeknie tak, jak on będzie uważał, a nie tak jak my byśmy chcieli.
 
Czytam wasze argumenty ale juz nawet sie nie wtracam bo za duzo kwestii jest poruszanych na raz.
W kazdym badz razie poprosilem was o pomoc jak mam rozplanowac obrowe w swojej sprawie. Nie chce juz dalej sie klocic kto ma racje bo nigdy nie dojdziemy do zgody (Pewnie dopiero po mojej sprawie sadowej).
A tak btw. ile sie czeka na taka sprawe?

Tez uwazam (jak juz ktos wczesniej wspomnial) ze przepisy drogowe sa oparte na logice i starannosci zachowania bezpieczenstwa. Ja jako osoba mloda ale ze stosunkowo duzym doswiadczeniem i prawie wszystkimi kat. prawa jazdy uwazam ze logiczne jest to ze "Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać" co wynika z Art. 22 ust. 4.

Dlatego uwazam ze bede opieral swoja obrone na tym punkcie.
Ale jezeli ktos ma jeszcze jakies podpowiedzi co mam mowic w sadzie oraz jak mam sie zachowywac to bede wdzieczny gdyz nigdy nie bylem w takiej sytuacji. (np. dowody, swiadkowie, zeznania, kto pierwszy zeznaje, itp)

Pozatym chociaz ze jestem mocno przeciwny temu co Latencja pisze to gratuluje jej bardzo dobrej skladni wypowiedzi i merytorycznosci. Niemniej jednak uwazam ze brakuje Ci doswiadczenia w prowadzeniu pojazdow bo w wielu Twoich wypowiedziach argumenty byly wbrew z logice prowadzenia samochodow. Ale logika mnie nie obroni, tylko prawo moze. Dlatego prosze o merytoryczna pomoc a nie spor. Z gory dziekuje za pomoc.
 
Latencja napisał:
Jednak komentarz do takiej sytuacji prawidłowo zakłada, że odległości pomiędzy pojazdami są zachowane (prędkości również) i wykonanie powrotu na prawy pas (bądź wyhamowanie) jest możliwe.
To jest w takim razie bardzo śmiałe założenie, zważywszy, że ta "bezpieczna odległość" między pojazdami w momencie, gdy w lukę właduje się pojazd przerywający wyprzedzanie, automatycznie przestanie być bezpieczna. Pojazdy będą musiały hamować, rozsuwać się, itd. Bardzo fajny pomysł przy prędkościach rzędu 90 km/h.
 
Nie ma to jak klocisz sie na moj problem ale nie uzyskac pomocy. Tzn wiem ze daliscie duzo argumentow, ale chce wyciagnac z tego esencje.

A jedyna jaka znalazlem to Art 22
 
Nie ma już Sądów grodzkich, a Ty, jeśli już, dostaniesz wyrok w trybie nakazowym bez Twojego udziału i dopiero po wniesieniu sprzeciwu (w terminie 7 dni) sprawa zostanie skierowana do rozpatrzenia w normalnym trybie.
 
I najprawdopodobniej w wyroku nakazowym zostane uznany za winnego, tak? Czy do tego czasu moge przeslac dodatkowe dowody? Czy dopiero w trybie normalnym? Jakich rzedow kosztow moge sie spodziewac jezeli sie odwolam od wyroku w trybie nakazowym?
 
Acha, myslalem ze wyroki w trybie nakazowym raczej pokrywaja sie z tym co policja uzna. No ale ok, dzieki :)
 
Powrót
Góra