kolizja przy wyprzedzaniu z samochodem skręcającym w lewo - czy jest to współwina???

  • Autor wątku Autor wątku antonio1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
"Z resztą, jak można uderzyć w tył w sensie stricte, skoro pojazd wykonywał manewr skrętu."

Nie jest to takie trudne. Wytarczy, że kierujący wykonujący skręt w lewo wykona ten manewr zdecydowanie i dosyć szybko. Jadący który chciał tę kolumnę wyprzedzić jedzie z większą prędkości i widząc przed sobą skręcające auto zaczyna ostro hamować.

Gdyby nie hamował mógł "trafić" w przód lub środek "przeciwnika", ale w takiej sytuacji każdy z nas działa intuicyjnie i wciska pedał hamulca. Co doprowdza do tego, że: albo uda się wyhamować, albo skręcający zdąży uciec, albo trafimy go w tył.

Ale to wszystko o czym piszę, to tylko teoria :)
 
Kronx, pisząc o "uderzeniu stricte w tył", miałam na myśli coś takiego :


A w sytuacji, gdy X wyprzedzając uderza w pojazd skręcający, to uderza w jego lewy/prawy tylni bok.Ale to tylko na marginesie. I już się nie odzywam ;).
 
Hehe, dzięki za rysunek. Oczywiście w tym wypadku Masz absolutną rację. Ja sobie to zdarzenie wyobrażałem nieco inaczej i stąd ta dyskusja. Też więc już sie nie odzywam i czekamy na uzupełnienie opisu przez atora :) Pozdrawiam.
 
pudica napisał:
Kronx, pisząc o "uderzeniu stricte w tył", miałam na myśli coś takiego :


A w sytuacji, gdy X wyprzedzając uderza w pojazd skręcający, to uderza w jego lewy/prawy tylni bok.Ale to tylko na marginesie. I już się nie odzywam ;).

Muszę sprecyzować, uderzenie następiło w w tylny bok samochodu, dokładnie w tylne drzwi.
 
Jestem ciekaw czy komuś w podobnych okolicznościach udało się wygrać sprawę w sądzie?
 
ja mialem takie same okolicznosci prawie, tylko uderzenie nastapilo w drzwi tylne po prawej stronie ale nie prostopadle, tylko takim slizgiem, i sad i biegly orzekl ze to byla jego wina tzn tego co wymusil chcac wjechac na parking po lewej stronie
 
RE: Kolizja przy wyprzedzaniu z samochodem skręcającym w lewo - czy jest to współwina

versus napisał:
antonio1: Twoja żona również może być świadkiem. Ośwadczenie złożone na miejscu zdarzenia także jest dowodem. Jeżeli miałbyś oświadczenia policjantów - to w sumnie miałbys wygraną sprawę (wątpię jednak, czy cokolwiek oni potwierdzą). Zapewne zapisali w kalendarzyku interwencję, etc. i tyle z nich pożytku.

Jeżeli są dokładne oględziny obu pojazdów, to może biegły rozwiałby wątpliwości (na podstawie uszkodzeń oszacowałby przyczyny i ewentualne stopnie winy poszczególnych uczestników. Taki biegły sądowy na pewno zostałby powołany w trakcie procesu sądowego. W każdym bądź razie, to na ubezpieczycielu będzie spoczywał ciężar dowodu o rzekomy w Twoim przyczynieniu.

Ciężko jest mi doradzić, czy możesz coś ugrać w tej sprawie. Wiele zależy od dowodów... Sądzę jednak, iż jeżeli do uderzenia doszło w tył (lub tylny lewy róg), na osi jezdni (lub nieznacznie na lewej jej części) - to świadczyłoby to o tym, iż skrećający nie zachował należytej ostrożności.

Pamiętaj również, że pomimo iż policja nie nałożyła mandatu karnego, masz prawo wystąpić z wnioskiem o ukaranie winnego...

Wiecie może jakie są koszty założenia sprawy sądowej przeciwko zakładowi ubezpieczeń? Poważnie się nad tym zastanawiam.
 
A czy na jezdni były Twoje ślady hamowania? A jeśli tak to na jakiej długości?
 
nie bylo sladow, nikt przynajmniej ich nie badal, rzeczoznawca opieral sie na sladzie uderzenia, uderzenie bylo w tylny blotnik, a potem rysa az do srodka przednich drzwi kierowcy
 
Hehe sorry Qwerty256 pisałem do atonio1, ale zapomniałem zacytować.

Chodzi mi o to, że tak właśnie wyobrażałem sobie jego uderzenie. I teraz ew. ślady hamowania na jezdni mogą mu pomóc udowadniać, że gdyby nie ostre hamowanie to mógł uderzyć w drugi samochód wcześniej, co wyraźniej sugerowałoby wymuszenie.
 
Niestety, nikt nie sprawdzał śladów hamowania.
Policja uznała winną skręcającą w lewo i spisaliśmy stosowne oświadczenie a teraz ona wszystkiemu zaprzecza.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
To moment, bo się pogubiłem. Skoro była Policja i uznała "jej" winę, to jakie oświadczenie? Nie zakończyło się mandatem?
 
Skończyło się na upomnieniu ponieważ doszliśmy do porozumienia i spisaniu oświadczenia jak doszło do zdarzenia celem przedstawiania ubezpieczycielowi. Ale teraz sprawczyni wszystko odwołuje a ubezpieczyciel orzekł współwinę.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Tak, to w życiu bywa, że jak człowiek ma miękkie serce, to musi mieć twardą ... :P

No cóż w takim razie sprawa do sądu i mundurowi przybyli na miejsce zdarzenia na świadków. I to jak najszybciej, bo magiczne "nie pamiętam" ich także dotyka ;) Oświadczenie z jej podpisem masz więc i tak nie jest źle.

A swoją drogą, to dosyć dziwne. Ja kiedyś miałem stłuczkę i wezwałem policje, ale kierowca drugiego samochodu prosił żeby się dogadać. Po przyjeździe zgodnie twierdziliśmy, że sprawę załatwimy między sobą, na co usłyszałem, że skoro było wezwanie, to już za późno i oni muszą wystawić mandat.

P.S. Może jeszcze ew. skontaktuj się z kierowcą drugiego auta i uświadom, że sprawa w sądzie to dla niej mandat, punkty i ew. koszty sądowe. Czasem to działa.
 
Ostatnia edycja:
Niestety są też tacy, na których nic nie działa. I tu niestety mam do czynienia z takim przypadkiem;-)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
RE: Kolizja przy wyprzedzaniu z samochodem skręcającym w lewo - czy jest to współwina

Jak będziesz samodzielnie prowadził sprawę to opłata stosunkowa (wpłacana na konto sądu) wynosi 5% (od wartości przedmiotu sporu). Dodatkowo opłaty za biegłych sądowych, których będziesz musiał powołać w procesie - ok. 400-700 zł. (zależy od biegłego i miejsca).

W/w opłaty są zwracane w przypadku wygrania sporu.

W przypadku zatrudnienia pełnomocnika procesowego - dodatkowe koszty.
 
RE: Kolizja przy wyprzedzaniu z samochodem skręcającym w lewo - czy jest to współwina

Wykonujac sygnalizowany manewr skretu w lewo do sklepu mialem kolizje z busem sprinterem który twierdzi ze mnie wyprzedzał na terenie nie zabudowanym na 60(v-max w tym regionie)
z mojejgo punktu widzenia wyglada to tak ze sprineter nie zachowujac nalezytej ostroznosci jadac z nadmierna predkoscia rozpoczal manewr wyprzedzania z lewej stony ( a nie jak powinien z prawej) pojazdu sygnalizujacego z daleka skret w lewo, kierujacy sprinterem nie hamowal latal po lewym poboczu az w koncu go ujzalem w ostanim momencie chcialem ratowac sytuacje i odbilem poniewaz ceizko dojzec pojazd w sniezycy ktory niby mnie "wyprzedzal" (poniewaz mam obserwowac glownie jezdnie w tylnim lusterku a nie pobocze) co nie zmienia faktu to ze gdy go ujrzalem to i tak kierwoca powinien za mna stanac albo wyprzedzac mnie z prawej strony

wezwalem policje stwierdzieli ze najelepiej to wspolwina ale ze jeszcze raz na komisariacie mamy wysztko opowiedziec.

sprinter tak lawirowal ze udezyl mnie tylnim prwaym naroznikiem w prawy bok auta prawy blotnik lusterko drzwi przednie tylnie odbil sie i walnal w plot

A co odnosnie zapisu Art. 24. punkt 5

Art. 24.
1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:
ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;
kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.
2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5 i 10.
4. Pojazd szynowy może być wyprzedzany tylko z prawej strony, chyba że położenie torów uniemożliwia takie wyprzedzanie lub wyprzedzanie odbywa się na jezdni jednokierunkowej.
5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.
6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.
7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;
na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;
na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.
8. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscach, o których mowa w ust. 7 pkt 1 i 2, na jezdni:
jednokierunkowej;
dwukierunkowej na odcinku z wyznaczonymi pasami ruchu, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym - w miejscu, gdzie jest to zabronione znakami na jezdni.
9. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt 3, pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym.
10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
na jezdni jednokierunkowej;
na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.
11. Zabrania się wyprzedzania pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym.
 
Ostatnia edycja:
Hej,
Liczę na pomoc w rozwiązaniu problemu.
W dniu 12.08.2011 miałem nieprzyjemne zdarzenie.
Otóż przy wyprzedzaniu dwóch aut na drodze dwukierunkowej, będąc już na wysokości drugiego auta, kierujący FIATA włączył kierunkowskaz i zjechał na pas, na którym znajdował się już mój samochód marki FORD, celem skrętu w leśny dukt.
Na miejsce kolizji wezwaliśmy policję, która kierowcę FORDA (czyli mnie) ukarała mandatem za wykroczenie (86 KW).
Oczywiście mandatu nie przyjąłem więc sprawa zostanie skierowana do sądu.
W poniedziałek 22.08.2011 będę zeznawał na komendzie.
Chciałbym prosić forumowiczów o pomoc i wskazówki ,ażeby wybronić się z tej patowej sytuacji (w najgorszym wypadku uznać współwinę).

Dodam, że nie było żadnych zakazów/nakazów, a droga znajdywała się poza terenem zabudowanym.

Uszkodzenia samochodów:
FIAT - drzwi kierowcy
FORD - błotnik przedni prawy, trochę drzwi i zderzak

Policja (co dziwne dwa radiowozy - właściciel FIATA to tubylec) uznała mnie za winnego kolizji ze względu na uszkodzenia pojazdów (FIAT wg nich był już w trakcie wykonywania manewru - a ja nie??).

Wobec powyższego proszę Państwa o pomoc!
 
Odświeżę dosyć stary wątek ale ostatnio miałem bardzo podobną sytuację. Pokrótce opiszę poniżej sytuację:

Jadąc w terenie zabudowanym z prędkością około 40-50km/h wyjechałem z za łuku, za którym z pobocza wyjechała mi Pani (oczywiście prawidłowo z włączonym kierunkowskazem). Między końcem łuku, a tym poboczem była odległośc około 100m może trochę mniej. Pani niestety wyjechała jak byłem znacznie bliżej i przy lekko zmrożonej nawierzchni, aby uniknąć gwałtownego hamowania postanowiłem podjąć manewr wyprzedzania, tak aby moja jazda była płynna (nie ma żadnego zakazu wyprzedzania, skrzyżowania etc.). Pani dodatkowo wyjeżdżając, jedną osią była cały czas na poboczu (sygnalizując tak jakby mojej osobie, że trochę się "wepchnęła" i chciała ułatwić mi podjęcie manewru) - niestety jak się po chwili okazało Pani po przejechaniu 10-20 metrów rozpoczęła manewr zawracania (Policji przekazała, że zjechała na pobocze w ostatniej fazie tzn tuż przed podjęciem manewru zawracania). Oczywiście finał był taki, że pomimo próby wyhamowania nie udało się, uderzyłem ją w lewe tylne drzwi (oczywiście ja już byłem w trakcie manewru wyprzedzania i na lewym pasie ruchu). Na miejsce została wezwana Policja (niestety nie drogówka - a szkoda), która z początku chciała uznać mnie za winnego. Nie zgodziłem się z ich zdaniem i powiedziałem, że nie przyjmę mandatu tłumacząc to swoim spostrzeżeniem na całą sytuację. Policjant prosił, aby chwilę poczekać, ponieważ chciałby zdarzenie skonsultować z "kolegami" z drogówki. Oczywiście po 10-15 min oczekiwania Policjant podszedł i uznał Panią winną, która nie przyjęła mandatu a w sumie nie ona tylko jej mąż który dojechał już po fakcie ;). Obecnie czekam na sprawę w sądzie, a ogłoszony wyrok przedstawię jak już będzie po.

Pytanie jednak czy aby na 100% mam pewną wygraną (tak mi się wydaje)?
 
Powrót
Góra