komornik i egzekucja na mieszkaniu

  • Autor wątku Autor wątku ktoś123456
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
ktoś123456 napisał:
Małżonka nie ma wyjscia.
Oj tam zaraz. Zawsze jest inne wyjście. Musi spłacać? Oczywiście. Pozostałe swoje zobowiązania też musi spłacać i co z tego? Robi to? Nie. Dlaczego uważa więc Pan, że tym akurat się przejmie? Prawdę mówiąc, to najmniejszy z jej problemów. Mogę się założyć, że jesteście solidarnie zobowiązani względem banku, który udzielił kredytu hipotecznego. Co to oznacza? Ano to, że jak nie będzie wpływała Pełna rata i bank wypowie kredyt, to będą go egzekwowali i od żony, i od Pana. Żonie, to pewnie zwisa, bo i tak już nic więcej jej nie zrobią, i co by się nie działo, to straci mieszkanie i zostanie z długami (tylko, że w przypadku egzekucji z nieruchomości, dłużej sobie pomieszka u siebie, więc pewnie jej to bardziej na rękę). Na Panu zaś spocznie, w znacznej większości, konieczność spłaty kredytu. Niby zostanie Panu roszczenie regresowe, ale wówczas będzie Pan musiał ustawić się w długiej kolejce jej wierzycieli.
Dlatego też pytam, czy na pewno żona też chce sprzedać mieszkanie?
 
Ostatnia edycja:
Tak, rozmawiałem z żoną i tez chce sprzedać mieszkanie. Co mam dalej robić? proszę mnie pokierować.
 
Dlatego Ja sie tego boję, że mi wejda na pobory po wypowiedzeniu umowy, a wszystkie raty płacę regularnie.
 
Czyli rozumiem, że jak żona wyraża zgodę na sprzedaż to możemy sprzedawać?
 
A co jak mam w KW wpis o wzmiance o wszczęciu egzekucji komorniczej? Mam taką sprawę zgłosić komornikowi, że chce sprzedać mieszkanie? Bo przecież będzie musiał zrobić jakiś wypis z KW?
 
A jednak.
lokata napisał:
Oczywiście, że można. Trzeba to jednak uzgodnić z komornikiem. Jeżeli uzyskana cena wystarczy na zaspokojenie wszystkich roszczeń, to nie będzie nawet konieczna zgoda wierzycieli. Jeżeli nie wystarczy, trzeba ich do tego pomysłu przekonać (co z reguły da się zrobić). W opisanej sytuacji, podejrzewam, że każdy racjonalny wierzyciel powinien pójść na taki układ.
 
Ciężko będzie. Z tego co rozumiem, to wierzyciel hipoteczny nie prowadzi egzekucji.
 
Dlaczego tak uważasz? Pieniędzy ze sprzedaży, zdaniem ktosia, wystarczy na zaspokojenie wierzyciela hipotecznego. Zostanie górka. Górkę małżonkowie chcą podzielić i część przypadającą dłużniczce przekazać w całości na spłatę pozostałych zobowiązań. Myślisz, że wierzyciele egzekwujący nie pójdą na taki układ? Jeżeli myślą racjonalnie, pójdą.
 
Jeśli się dogadają to zawsze wszystko da się zrobić. Tylko czy się dogadają.
Z tego co rozumiem to część przypadająca żonie pytającego nie wystarczy na pokrycie wszystkich jej długów, chyba że się mylę.
Jeżeli komornik zrobi standardowe zajęcie wierzytelności u nabywcy nieruchomości to nabywca będzie musiał przekazać najpierw kwotę komornikowi do wysokości egzekwowanego zadłużenia.
Więc może być klops, bo będzie wówczas niezaspokojony wierzyciel hipoteczny.
Chyba żeby zrobić taką ekwilibrystykę, iż dokonać zajęcia wierzytelności przypadającej
żonie = dłużniczce po zaspokojeniu wierzyciela hipotecznego.
Ale na to muszą pójść wszyscy wierzyciele żony.
 
Megaminx napisał:
Ale na to muszą pójść wszyscy wierzyciele żony.
Bezsprzecznie, ale o ile nie dopadnie ich bezwład decyzyjny, to powinni na to pójść.
 
Wierzyciel nie prowadzi egzekucji z połowy żony, bo ja zgłaszam za każdym razem sprzeciw w ciągu 7 dni jak przyjdzie pismo do żony. Po jakimś czasie żona dostaje pismo o zaprzestaniu egzekucji. I tak w kółko. Ale bank już się tym zainteresował i tez już 2 razy musiałem składać do działu windykacji wyjaśnienia o co chodzi.
 
Powrót
Góra