A ja już przerabiałem taki przypadek, tyle że komornika dzieliło ponad 600 km od dłużnika - efekt nowelizacji UOKSiE w przedmiocie wyboru komornika.
Tak przeważnie dzieje się w przypadku gdy wierzycielem jest np.: bank, który z góry przewiduje bezskuteczność egzelucji, ale by móc zaliczyć dług na poczet strat i odliczyć podatek potrzebuje właśnie umorzeia na podst. 824 KPC.
Oczywiste jest, że prowadzona zza biurka egzekucja przynosi wymierne informacje, czy jest po co jechać do dłużnika, tymbardziej iż koszta wyjazdu i diet komornika należą wyłącznie do wierzyciela i nie mogą być pokryte przez dłużnika. A więc informacje o stanie posiadania dłużnika musą wskazywać na opłacalność działań poza rewirem komornika prowadzącego egzekucję. Nie wliczamy oczywiście nieruchomości, ponieważ egzekucja z tych należy wyłącznie do komornika włąsciwego miejscowo z uwagi na położenie nieruchomości.
Jak domniemam, komornik razem z zawiadomieniem o egzekucji, przesłał także odpis wniosku o udzielenie asysty policji, skierowany do komisariatu Policji w miejscowości dłużnika. Nie wskazał jednak oznaczenia konkretnego komisariatu, bowiem taki wniosek nigdy tam nie trafił

To jest mistyfikacja urzędnicza, w celu właśnie uzyskania legalnego odpisu podatku od dochodu banku /zaliczenie na poczet strat/.
Komornik nigdy się nie pojawi. Przynajmniej ten odległy o 300 km

Pozdrawiam i życzę spokojnego snu
