Moja żona jako urzędnik państwowy została pomówiona przez przestępcę o przyjmowanie łapówek. Ma od roku postawione zarzuty, przez ten czas nikt z prokuratury ani policji się z nią nie kontaktował, nigdzie też nie była wzywana. Teraz po roku czasu jej sprawę dostał inny prokurator i on skłania się aby skonfrontować żonę z tym przestępcą.
Przyznam się, że nie bardzo wyobrażam sobie tę konfrontację, bo popatrzmy z jednej strony mamy przestępcę z 20letnim "stażem" w tym procederze przestępczym, a z drugiej strony jest moja żona osoba cicha, spokojna i przerażona. Przecież on ją podczas tej konfrontacji zje.
Przeczytałem ten wątek, przeczytałem też ten artykuł na stronie podanej wyżej. Po tym wszystkim moje obawy jeszcze wzrosły, po przecież prokuratura uwierzyła temu pomawiającemu, a nie mojej żonie i to ona będzie traktowana jako kłamca. Mam prośbę, czy może ktoś opisac swoje przeżycia z konfrontacji? Czy adwokat może być podczas konfrontacji obecny?