N
noce.dnie
DB.Cooper napisał:Żeby nie było - zniechęcać nikogo nie mam zamiaru. Ja mam świadomość też tego, że po prostu nigdy nie trafiłem pod skrzydła dobrego adwokata, który chciałby mnie nauczyć, a nie tylko liczyć że będę trybikiem w jego maszynie do robienia pieniędzy. Wielu znajomych znalazło sobie dobrą pracę i fajnych współpracowników i aplikację już kończą.
Praca w sądzie jako asystent często też nie jest zbyt różowa - płaca jest bardzo kiepska, zwłaszcza w stosunku do cen tutaj w Warszawie. Jeśli ktoś musi się sam utrzymać, to jest naprawdę cienko. Poza tym bardzo zależy od tego do jakiego sędziego się trafi. Może być bardzo fajnie i dużo się nauczyć, albo można dostać aktami przez łeb za źle napisany projekt. True story. Nie wspominając nawet o tym, jak bardzo skostniałe, biurokratyczne i sformalizowane są to instytucje. Polecam przejść różne drogi.
Wątpię żeby ktoś był w stanie Ci na to pytanie odpowiedzieć. Niektórym wystarczą dwa miechy i dużo szczęścia, innym cały rok nauki nie pomoże. Ja uczyłem się od lipca, przy czym miałem też pracę. Nieraz byłem już zbyt zmęczony żeby się uczyć i siedząc nad testami nic już we mnie nie wchodziło. Na pewno nie były to pełne i efektywne 4 miesiące. W każdym razie nie polecam siadania do nauki za wcześnie. Jest taki próg, powyżej którego bardziej już się nie nauczysz, wiedza się tylko odbija. Imo nauka od stycznia to jakaś bzdura, już w 1/3 roku odpadniesz.
Ojjj, prawda