jarekpiaski napisał:
natomiast teraz będąc wśród tych 218 usilnie już po pierwszej części egzaminu chcą być na aplikacji, ale przecież nikt idąc w środę na egzamin z tym się nie mógł liczyć.
Gadasz bzdury. Nie trzeba być jasnowidzem, by przewidzieć możliwość wystąpienia takiej sytuacji. Widząc tą tendencję spadkową rozpisaną na Arslege - wyraźnie było widać, że z roku na rok coraz mniej osób osiąga próg. Jeżeli zatem w tamtym roku było to tylko 308 osób, nietrudno było dojść do wniosku, że w tym roku szansa na to, że będzie ich jeszcze mniej jest wysoka. Oczywiście przy założeniu, że test nie będzie łatwy lub łatwiejszy niż w zeszłym roku. A przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości osób z wymaganym progiem i dodatkowym zwiększeniu limitu miejsc oznacza to jedno - na kazusach odpadłaby bardzo niewielka liczba osób.
Od razu po teście, który nie był dla mnie łatwy (przeciwnie, uważam, że był bardzo trudny) zadzwoniłam do siostry i powiedziałam: "Kurde, mi się chyba w tym roku nie uda, niemniej strasznie zazdroszczę osobom, które przekroczą próg, bo daję sobie głowę uciąć, że nie będzie dla kogo robić II etapu".
No i stało się

To nie chodzi o to, że ludzie są słabi itp. Po prostu nie mają czasu na solidne przygotowania. Przewagę mają tutaj niestety w głównej mierze osoby niepracujące, świeżo po studiach. Osobom pracującym na cały etat szczerze współczuję - przynajmniej ja nie zdążyłabym się rzetelnie przygotować, nie miałabym na to czasu, z drugiej strony nie wiem czy chciałoby mi się po pracy zaraz siadać do nauki...
jarekpiaski napisał:
Ponadto gratuluję wszystkim tym, którzy boją się hipotetycznej konfrontacji na kazusach z osobami mającymi poniżej 120 punktów, to świadczy tylko o tym, iż trudność sprawiałoby wam ich rozwiązanie oraz brakowałoby wam odwagi, aby raz jeszcze się zmierzyć, a to raczej wymagane cechy w zawodzie sędziego czy prokuratora..
Cwaniak się znalazł. Tu nie chodzi o umiejętności, czy nie. Na kazusach trafić się może wszystko, wiadomo każdemu może nie pójść, powinąć się noga i to oczywiste, że każdy się tego boi. A skoro ma już "rzekome pewne" miejsce, to po jakiego grzyba miałby chcieć nadal z kimś "rywalizować"?? Tylko kompletny czubek albo ten, który ma 140 pkt. nie obawiałby się dalszej walki (no chyba, że ktoś faktycznie mega świetnie czuje się w kazusach). Jak już ustaliliśmy, osoby niewiele poniżej progu nie są w niczym gorsze od tych, co go przekroczyli, stąd wszelka rywalizacja byłaby dla tych 218 osób ryzykowna. Bo zawsze mogą stracić, a ci co mieli 117 czy 118 nie tracą nic, a mogą tylko zyskać.