arabeska1125 napisał:
Czytam, czytam i oczom nie wierzę...
Ktoś chce unieważnienia egzaminu, bo ktoś inny skorzystał z toalety??? Seriously? Dawno się tak nie ubawiłam
Zanim zadławisz się swoim śmiechem, przeczytaj jeszcze raz zasady obowiązujące na egzaminie. Wg. nich kandydaci mieli możliwość opuszczenia swoich miejsc wyłącznie pod nadzorem członka komisji. A teraz odpowiedz mi (Ty, i cała reszta osób bagatelizująca ten problem) w jaki sposób członek komisji sprawował nadzór nad osobą, która weszła do toalety? Telepatycznie? Prawda jest taka, że nad tymi osobami nie było żadnego nadzoru. A to tylko jedno z uchybień regulaminu, z jakim mieliśmy do czynienia tydzień temu. Dalej jest Ci do śmiechu?
kryspin2 napisał:
Po drugie- toalety. Pomyślcie logicznie- kto by przewidział że taka sytuacja będzie, aby jakoś to mógł planować? Przecież wiadomo było, że telefonów nie można wnosić, że łazienki tylko pojedynczo, poza tym ludzie szybko wychodzili, nikt nie rozmawiał tam, każdy nie chciał tracić czasu jak już musiał skorzystać z toalety.
Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, gdzie leży problem? Nie w tym, czy ktoś rozmawiał/ściągał czy nie (tego nie ma możliwości udowodnić, skoro do kabiny każdy wchodził indywidualnie i mógł tam
bez żadnej kontroli robić co tylko chciał). Chodzi o złamanie zasad. Miał być nadzór, a nie było. I to nie tylko w kwestii toalet, ale i ewentualnego wnoszenia urządzeń elektrycznych czy tekstów ustaw.
kryspin2 napisał:
Egzamin się opóźnił o 40 minut- ale co to za argument?? Każdego roku się opóźnia. W tamtym roku zaczął się 10.24, podobnie wcześniej.
"Co to za argument?"
Naprawdę nie widzisz nic złego w opóźnieniu egzaminu o prawie godzinę? Zasady były jasne i równe dla wszystkich. Na jakiej niby podstawie ponad 1500 osób (jeśli nie lepiej) miało czekać na spóźnialskich? Część ludzi stanęła na głowie by zdążyć, np. w dniu egzaminu wstali z dużym wyprzedzeniem nawet kosztem niewyspania. Zrobili to, bo
zasady egzaminu wyraźnie podawały konsekwencje niestawienia się w wyznaczonych godzinach. Tymczasem będąc już na sali dowiedzieliśmy się, że dla sporej części (wyspanych) osób zrobiono wyjątek i pozwolono wejść im po czasie. Debatując o progu piszecie o ścisłym trzymaniu się zasad. Dlaczego tej konsekwencji brakuje Wam w innych sytuacjach? Rejestracja miała zakończyć się o 9:30 po to, by równo o 10:00 rozpoczął się egzamin (30 min to omówienie zasad). Między innymi przez takich jak Ty, komisja co roku nic nie robi sobie z w żaden sposób nieusprawiedliwionych opóźnień, krzywdzących tych, którzy przyszli na egzamin o czasie.
aplikant2016 napisał:
potencjalnie ? poważnie ? nie ma żadnego dowodu na ściąganie, jest natomiast dowód przeciwny, ludzie, którzy skorzystali z toalety wprost piszą, że nie było rozmów, było szybkie korzystanie z toalety, nie ma możliwości w taki sposób cokolwiek i skądkolwiek ściągać !!!!!
OMG... Następny...
Tu nie chodzi o to, czy ktoś ściągał czy nie,
tylko o fakt złamania zasad i brak kontroli, umożliwiający w bardzo łatwy sposób ściąganie. Chyba nie myślisz, że osoba która sama zamknęła się w toalecie napisze teraz na forum: "Tak, ściągałam. Wyjęłam smartfona z torebki (do której nikt wpuszczając mnie na halę nawet nie zaglądał) i znalazłam odpowiedzi na kilka pytań". Boże... Co za ludzie...
Opóźnienie egzaminu, brak kontroli wnoszonych przedmiotów, brak kontroli zajmowanych/wymienianych miejsc, brak kontroli w toaletach, wreszcie brak plomb. A ludzie dalej piszą, że egzamin przeprowadzono prawidłowo i uchybienia nie wpłynęły na jego wynik. Rly?