kontakt z wychowawcą

  • Autor wątku Autor wątku anakow
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A

anakow

Użytkownik
Dołączył
01.2007
Odpowiedzi
320
dziewczyny jak to robicie, że udaje się Wam z nimi porozmawiać?
i o czym rozmawiacie?
 
w gdańskim areszcie nie jest to możliwe.Możliwa była rozmowa z zcą dyr aresztu,który wcześniej rozmawiał z wychowawcą męża i przekazał mi po prostu jak mąż się ma
 
Ja zrobiłam tak:zadzwoniłam na ogólny numer jaki posiadałam ZK, tam poprosiłam o połączenie z wychowawcą P2 .Przedstawiłam się powiedziałam kim jestem i rozmawiałam :) Teraz jak byłam na pierwszym widzeniu po przeniesieniu męża do Gorzowa , to poprosiłam strażnika aby zawołał wychowawce.I przyszła pani,pogadałyśmy z 10 min.Tak samo zrobiłam jak był na początku w AŚ.
 
Ja też na bramie poprosiłam o spotkanie z wychowawcą i przyszedł bez wiekszego problemu :ok:
 
Jutro jadę na widzenie , chcę porozmawiać z wychowawcą, telefonicznie
nie było to możliwe :) a szkoda , mam nadzieję, że jutro uda mi się porozmawiać :)
 
Przeczytałam już chyba wszystkie posty i troche mi się rozjaśniło w głowie, do tej pory nie byłam w takiej sytuacji, wiec niebardzo wiedziałam co mam robić. Mam pytanko, czy taki wychowawca jest przydzielany od razu? Mąż jest w AŚ dopiero tydzien, czy już ma wychowawcę? Jeśli tak do jutro spróbuję sie z nim skontaktować.
 
ma wychowawcę od momentu przydzielenia celi
 
No to jutro zadzwonię. A czy wychowawcy pracuja w okreslonych godz. np. od 8-16? Czy jest szansa na skontaktowanie sie z nimi później. Ja pracuję i niebardzo mam jak dzwonić. Małe biuro, wszyscy wszystko słyszą. No ale będę musiała się jakos wymknąc.
 
pyatnko do was!!!czy jesli rodzice narazie nie moga starac sie o widzenie a ja jako dziewczyna tym bardziej...to mozna poprostu zadzwonic do aresztu i poprosic wychowawce tego i tego a on powinnien (chodz nie musi) z nami porozmawiac....bo jak bede czekac do widzenia by poprosic wychowawce na bramie to oszaleje!!!! :( :( :roll:
 
wg mnie-nie możesz.Areszt ma charakter izolacyjny i rozmowa z wychowawcą ma miejsce naprawdę rzadko i jest raczej przywilejem rodziny.
 
ale rodzice moga dzwonic i wychowawca powinnien z nimi porozmawiac....dobrze zrozumialam???? :?
 
chyba nie ma reguły co do rozmów, jak ja dzwoniłam do aś, do wychowawcy, to zawsze ze mną rozmawiał. Jeden bardziej rozmowny, drugi mniej ale zawsze udzielali informacji w interesującej mnie kwestii.
:)
 
W moim przypadku rozmowy z wychowawcą odbywały sie zawsze bez najmniejszego problemu. Czasem na bramie starali się być nazbyt dociekliwi, ale nie dawałam za wygraną i w końcu go wołali, a on zawsze, ale to zawsze przychodził. I zawsze mi pomógł. A ostatni to wręcz (gdy M. trafił do AŚ w celu skierowania do właściwego ZK na odbywanie kary) traktował mnie po królewsku i przepraszał kilkakrotnie, że musiałam na niego czekać :!: :!: :wow: . Był taki elegancki i szarmancki i.... no w ogóle (i nie chodziło mu o żadne "ukryte intencje" o nie :wink: serio).
 
Dolzi Dzwonisz do AŚ prosisz o wychowawce twojego chłopaka wychowawcy przedstawiasz się jako narzeczona i powinien porozmawiac z Tobą. Rózni się trafiają Są i tacy z którymi naprawdę miło się rozmawia. Mama mojego chłopaka przez wychwawce przekazywała różaniec i modlitewnik i słownik. Na bramie rozmawialismy we dwie z NIM i nawet poprosiłam go by pozdrowił E. odemnie i pozdrowił. Był czas że zastępował ktoś tego miłego wychowawcę - typowy służbista nie było możliwosci dłuższej rozmowy ale takie ogólne informacje przekazał. Powodzenia
Co do widzen to niestety narazie trzeba poczekać aż obawa matactwa minie Zazwyczaj do zakonczenia sledztwa. Potem jako narzeczona możesz starac się w sądzie o widzenie. CZeka Cię długi i smutny okres.
Bądz dzielna.
 
w Krakowie nie mozna rozmawiać ani z Dyrektorem ani z wychowkiem ze względu na "nieprzyjemne kawały"..nawet nie mozna prosić o przekazanie wiadomości, że dziecko wybudziło się po narkozie
 
To też ludzie i rózni sie trafiaja.Mój T w AŚ miał wspaniałego wychowawcę ale jak poszedł do Zk trafił mu sie taki och az mu raz nagadałam i nie miałam juz pózniej problemu. Teraz ma jeszcze innego ale z nim sie nie spotykałam ani nie rozmawiałam bo juz nie bardzo mam o czym to i nie zawracam mu gitary.
 
Anakow to przykre :serce: ale głowa do góry są jeszcze listy i widzenia.
U mnie nigdy nie było problemów tego typu. Wychowawca nawet mówił mi żebym na widzenia przychodziła wręcz pocieszał, że to nie koniec świata. Nie zapeszam bo E. zmienia AŚ w ZK i jeszcze róznie może być
 
No nie chcę być złym prorokiem, ale u nas dokładnie tak, jak u Małgośki. W ZK byli świetni wychowawcy (a jeden, tak jak pisałam, w szczególności), natomiast w ZK jest wyraźnie gorzej. W dodatku mają jakieś takie instrumentalne podejście. Niby mają poprzydzielanych konkretnych osadzonych pod swoją "opiekę" a często nawet nie wiedzą, że dany delikwent istnieje.
Anakow :serce:
 
gozzalka....wiem ze na widzenie to nawet nie mam narazie szans:( a tak poza tym...wyobrazalam sobie wogole jak to bedzie...brama,jakies sprawdzania i stól...rozmowa o dupie marynie...bo nie wiesz jak masz sie zachowac ten pierwszy raz!!!moze moj mozg mnie oszukuje ale sadze iz jest to jakis koszmar...i nawet zastanawialam sie czy dalabym rade zmierzyc sie z ta wiezienna biurokracja...ale milosc jest silniejsza i jesli nadejdzie ten dzien to stawie temu czola dla Niego:)
a dzwonic do wychowawcy....no coz sprubuje a noz sie uda:) dzieki wielkie gozzalka :ok:
 
Dolzi ja na pierwszym widzeniu byłam miesiąc temu.
Dzięki wskazówkom na tym foru napisałam prośbę jako narzeczona.
Ku mojemu zdziwieniu nastepnego dnia zadzwoniłam i dowiedziałam się że dostałam pozwolenie, a wydawało mi się że nie bedzie tak łatwo je uzyskać. Szykowałam się już do pisania prośby z motywacją
A jednak udało się. :)
To nie bedzie rozmowa o "dupie marynie" uwierz mi.
W poczekalni spedziłam 3 godziny Kiedy strażnik mnie zawołał nogi mi się ugieły Przeszłam przez bramke
Gdy już go zobaczyłam wtuliłam się w jego ramiona a przez resztę widzenia nie odrywalismy od siebie oczu.
Ucinały się tematy bo było tyle do powiedzenia a przez emocje trudno było o realne myślenie.
To było cos niesamowitego oprócz nas było jeszcze 4 osoby i trzech strażników a mi wydawało się że jesteśmy tam sami
Zakochani dla nas swiat nie istniał czas stanął w miejscu.
Nie płakałam, pocieszałam go, mówiłam, aby do sprawy i już będę Cie miała na zawsze.
Za kilka dni odbyła się rozprawa. Los chciał inaczej.
Na drugim widzeniu to Mis mnie pocieszał bo nieumiałam powstrzymać łez coś nagle pękło we mnie... Dotarło...

Dolzi może jeszcze nie teraz (choć warto i teraz spróbować nic nie stracisz) poczekaj aż akta trafią do sądu a pózniej łap prośbe o widzenie i leć do sądu. On za kratkami czeka na Ciebie.
Mój Miś mówił że po spotkaniu ze mną stał się spokojniejszy silniejszy... Bardzo chciał mnie zobaczyć ale mimo wszystko był bardzo zaskoczony Patrzył na mnie jak w obrazek zahipnotyzowany chwilą... Dopiero po widzeniu dotarło do niego że to naprawdę byłam ja. Cos niesamowitego. Często powtarza że gdyby nie ja on by tam zwariwał. A dzięki listom i widzeniom potrafi się usmiechać Zasypiać i wierzyć że kiedy to się skończy nie wszystko będzie stracone.
:serce:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra