D
donieczka08
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2015
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry,
Ostatnio zdarzyło mi się jechać pierwszy raz w życiu z Warszawy do Wołomina. Przed podróżą poszłam do kiosku naprzeciwko dawnego Kina Femina i poprosiłam o bilet na pociąg do Wołomina. Otrzymałam 90-minutowy ZTM normalny na I i II strefę (za 7 zł). Następnie, 15 minut przed odjazdem pociągu zapytałam pana z identyfikatorem Kolei Mazowieckich (w moim mniemaniu był to konduktor pociągu), stojącego przy pociągu, którym miałam odjechać, czy na trasie do Wołomina mogę jechać na tym bilecie, otrzymałam odpowiedź, że oczywiście, ponieważ Wołomin znajduje się w II strefie.
Zaraz po przekroczeniu przez pociąg Kolei Mazowieckiej strefy miejskiej, pojawił się kanar z firmy Renoma, który wystawił mi wezwanie do zapłaty mandatu za nieposiadanie ważnego biletu. Poinformowałam go o całej sytuacji oraz że podróżuję na tej trasie pierwszy raz, ponieważ na stałe mieszkam w Rzeszowie. Oczywiście, zostałam wyśmiana i poinformowana, że bilet, który posiadam jest nieważny, ponieważ w KM obowiązuje ichniejszy bilet o wartości 6,44 zł.
W ciągu następnych dni napisałam odwołanie, uwzględniając wszystko to, o czym wspomniałam powyżej. Wyraziłam również chęć wyrównania wartości biletu. Dostałam odpowiedź równo po miesiącu, że po rozpatrzeniu odwołania orzeka się, iż jechałam bez ważnego biletu i wzywają mnie do zapłaty 116,26 zł (lub po upływie 7 dni - kwoty 190,26 zł). Ponadto poinformowano mnie, że KM nie dają wiary, że konduktor udzielił mi niewłaściwej informacji, dodając poniżej że nie odpowiada za osoby zatrudnione w innej firmie, np. sprzedawców biletów ZTM. Dodatkowo, pani na podaniu "uprzejmie" poinformowała mnie, że gdybym chciała zaczerpnąć informacji na ten temat, to należało zadzwonić na infolinię (i tu podała numer telefonu).
Co powinnam zrobić w takiej sytuacji - zapłacić NIESŁUSZNIE wystawiony mandat, czy wystosować inne pismo (tylko gdzie?)? Bardzo proszę o odpowiedź, bo to może być dla mnie jedyna ostatnia szansa.
Pozdrawiam
Ostatnio zdarzyło mi się jechać pierwszy raz w życiu z Warszawy do Wołomina. Przed podróżą poszłam do kiosku naprzeciwko dawnego Kina Femina i poprosiłam o bilet na pociąg do Wołomina. Otrzymałam 90-minutowy ZTM normalny na I i II strefę (za 7 zł). Następnie, 15 minut przed odjazdem pociągu zapytałam pana z identyfikatorem Kolei Mazowieckich (w moim mniemaniu był to konduktor pociągu), stojącego przy pociągu, którym miałam odjechać, czy na trasie do Wołomina mogę jechać na tym bilecie, otrzymałam odpowiedź, że oczywiście, ponieważ Wołomin znajduje się w II strefie.
Zaraz po przekroczeniu przez pociąg Kolei Mazowieckiej strefy miejskiej, pojawił się kanar z firmy Renoma, który wystawił mi wezwanie do zapłaty mandatu za nieposiadanie ważnego biletu. Poinformowałam go o całej sytuacji oraz że podróżuję na tej trasie pierwszy raz, ponieważ na stałe mieszkam w Rzeszowie. Oczywiście, zostałam wyśmiana i poinformowana, że bilet, który posiadam jest nieważny, ponieważ w KM obowiązuje ichniejszy bilet o wartości 6,44 zł.
W ciągu następnych dni napisałam odwołanie, uwzględniając wszystko to, o czym wspomniałam powyżej. Wyraziłam również chęć wyrównania wartości biletu. Dostałam odpowiedź równo po miesiącu, że po rozpatrzeniu odwołania orzeka się, iż jechałam bez ważnego biletu i wzywają mnie do zapłaty 116,26 zł (lub po upływie 7 dni - kwoty 190,26 zł). Ponadto poinformowano mnie, że KM nie dają wiary, że konduktor udzielił mi niewłaściwej informacji, dodając poniżej że nie odpowiada za osoby zatrudnione w innej firmie, np. sprzedawców biletów ZTM. Dodatkowo, pani na podaniu "uprzejmie" poinformowała mnie, że gdybym chciała zaczerpnąć informacji na ten temat, to należało zadzwonić na infolinię (i tu podała numer telefonu).
Co powinnam zrobić w takiej sytuacji - zapłacić NIESŁUSZNIE wystawiony mandat, czy wystosować inne pismo (tylko gdzie?)? Bardzo proszę o odpowiedź, bo to może być dla mnie jedyna ostatnia szansa.
Pozdrawiam
Ostatnia edycja: