Bardzo mało prawdopodobne jest, żeby sąd niemiecki w procesie i w wyroku karnym zasądził to odszkodwanie dla spółki ubezpieczeniowej, który wypłaciła poszkodowanej firmie. Ta firma ubezpieczeniowa najprawdopodobniej sama pozawała was do sądu w innym procesie (procesie cywilnym) o ten regres, czyli o zwrot tego, co wypłaciła firmie poszkodowanej. Ale wcale nie jest pewne, czy to rzeczywiście zrobiła. Być może firma windykacyjna dostała zlecenie ściągnięcia tej kwoty bez wyroku sądowego albo nakazu zapłaty w posępowaniu nakazowym, tzn. że może być tak, że firma windykacyjne w ogóle nie ma jeszcze tzw. tytułu wykonawczego. Właśnie dlatego sugerowałem, aby dowiedzieć się w firmie windykacyjnej, co mają w rąku. Czy mają niemiecki wyrok albo nakaz zapłaty zasądzający tę kwotę? Tylko jeśli mają niemiecki wyrok lub niemiecki nakaz zapłaty, może być mowa o nadaniu polskiej klauzuli wykonalności przez polski sąd. Mam wątpliwości, czy oni rzeczywiście mają jakiś tytuł wykonawczy w ręku (wyrok albo nakaz zapłaty), ponieważ wiedziałbyś o tym, że toczyła się też sprawa cywilna. Jeśli jednak mają taki tytuł niemiecki tytuł wykonawczy, to nadanie polskiej klauzuli wykonalności może potrwać conajmniej kilka tygodni, nawet wówczas, jeśli jest to europejski tytuł wykonawczy i spełnione zostały warunki do wydania takiego tytułu. Jeszcze raz radzę Ci, abyś się dowiedział w firmie windykacyjnej, czy mają w ręku niemiecki wyrok albo niemiecki nakaz zapłaty. Jeśli nie mają, to musieliby Cię dopiero pozwać do sądu.
Jeśli chodzi o Twoje drugie pytanie, to jesteście tzw. dłużnikami solidarnymi, ponieważ chodzi w gruncie rzeczy o odszkodowanie z tytułu wspólnie popełnionego czynu niedozwolonego. A to oznacza, że wierzyciel może żądać zapłaty w całości od każdego dłużnika solidarnego, a ten który spłaci cały dług, ma odpowiedni regres do pozostałych dłużników.