koszty sądowe w niemczech

  • Autor wątku Autor wątku łysyy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ł

łysyy

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2013
Odpowiedzi
10
witam,mam mały problem.w 2010r odbywałem25m-cy pozbawienia wolnosci w niemczech,było to przestępstwo w grupie.wyszłem po 13,resztę zamieniono na wyrok w zawieszeniu z zakazem wjazdu do niemiec.kilka dni temu dostałem pismo od firmy windykacyjnej z nakazem spłaty kosztów sądowych.zadzwoniłem na nr podany na piśmie i pani wytłumaczyła mi iż mam obowiązek spłaty danych kosztów i jeżeli inni członkowie grupy będą uchylali się od spłacania(każdy z grupy otrzymał identyczne pisemko)zostaną one przeniesione na mnie.mam pytanie czy mam obowiązek spłaty tych że kosztów,bądz czy jest sposób na ominięcie spłaty lub też czy można w jakiś sposób prawnie podzielić te koszty na równe części dla każdego z grupy
 
Powinienieś dokładnie dowiezieć się, za co i dla kogo ta firma windykacyjna chce sciągnąć od Ciebie jakieś pieniądze. Koszty sądowe w niemieckich sprawach karnych nie są ściągane w ten sposób jaki opisujesz. Czy to nie są jakieś koszty zasądzone w sprawie cywilnej na rzecz poszkodowanego (poszkodowanych)? Tych informacji powinna udzielić Ci ta firma windykacjyne. Na Twoje żądanie powinni Ci przesłać kopię tytułu wykonawczego, którym żądaną kwotę zasądzono od Ciebie.
 
z tego co się dowiedziałem to są to koszty ubezpieczenia które zostały wypłacone firmie w której "działaliśmy" na rzecz wyrządzonych szkód.zapewne ta kwota jest też powiększona o honorarium dla firmy windykacyjnej.ale jak narazie niczego na papierze nie mam
 
Chodzi więc nie o jakieś "koszty sądowe", ale o regres odszkodowczy jakiejś spółki ubezpieczeniowej, która wypłaciła odszkodowanie firmie, w której "działaliście". Ale także w tym wypadku powinieneś otrzymać od firmy windykacyjnej kopię tego niemieckiego, cywilnego wyroku sądowege, którym tę dochodzoną kwotę od Ciebie zasądzono. Ostatecznie - w razie jeśli nie zapłacisz dobrowolnie - ta firma windykacyjna będzie musiała posłużyć się komornikiem, a komornik będzie musiał mieć tzw. tytuł wykonawczy, czyli ten niemiecki wyrok zasądzający tę kwotę od Ciebie i klauzulę wykonalności nadaną przez polski sąd. A ty, jeśli masz jakieś argumenty, będziesz mógł się przed nadaniem tej klauzuli bronić.
 
aha,czyli sąd niemiecki musiał przy ogłoszeniu wyroku zasądzić zwrot kosztów dla firmy ubezpieczeniowej,czy firma ta sama złożyła pozew do sądu o zwrot?A ile potrwa wydanie tej klauzury wykonalności przez polski sąd?czyli sąd niemiecki będzie musiał się porozumieć z sądem poskim o wydanie tej klauzury?po otrzymaniu klauzury będzie możliwość podzielenia tych kosztów na równe części,dla każdego członka po równo?bo firma windykacyjna twierdzi że nie.z tego względu iż członek który zacznie spłacać te koszty będzie musiał spłacić je całe,a potem mogę dochodzić zwrotu ich części przed polskim sądem.czego wolał bym uniknąć,bo wiem że nigdy nie odzyskam.
 
Bardzo mało prawdopodobne jest, żeby sąd niemiecki w procesie i w wyroku karnym zasądził to odszkodwanie dla spółki ubezpieczeniowej, który wypłaciła poszkodowanej firmie. Ta firma ubezpieczeniowa najprawdopodobniej sama pozawała was do sądu w innym procesie (procesie cywilnym) o ten regres, czyli o zwrot tego, co wypłaciła firmie poszkodowanej. Ale wcale nie jest pewne, czy to rzeczywiście zrobiła. Być może firma windykacyjna dostała zlecenie ściągnięcia tej kwoty bez wyroku sądowego albo nakazu zapłaty w posępowaniu nakazowym, tzn. że może być tak, że firma windykacyjne w ogóle nie ma jeszcze tzw. tytułu wykonawczego. Właśnie dlatego sugerowałem, aby dowiedzieć się w firmie windykacyjnej, co mają w rąku. Czy mają niemiecki wyrok albo nakaz zapłaty zasądzający tę kwotę? Tylko jeśli mają niemiecki wyrok lub niemiecki nakaz zapłaty, może być mowa o nadaniu polskiej klauzuli wykonalności przez polski sąd. Mam wątpliwości, czy oni rzeczywiście mają jakiś tytuł wykonawczy w ręku (wyrok albo nakaz zapłaty), ponieważ wiedziałbyś o tym, że toczyła się też sprawa cywilna. Jeśli jednak mają taki tytuł niemiecki tytuł wykonawczy, to nadanie polskiej klauzuli wykonalności może potrwać conajmniej kilka tygodni, nawet wówczas, jeśli jest to europejski tytuł wykonawczy i spełnione zostały warunki do wydania takiego tytułu. Jeszcze raz radzę Ci, abyś się dowiedział w firmie windykacyjnej, czy mają w ręku niemiecki wyrok albo niemiecki nakaz zapłaty. Jeśli nie mają, to musieliby Cię dopiero pozwać do sądu.
Jeśli chodzi o Twoje drugie pytanie, to jesteście tzw. dłużnikami solidarnymi, ponieważ chodzi w gruncie rzeczy o odszkodowanie z tytułu wspólnie popełnionego czynu niedozwolonego. A to oznacza, że wierzyciel może żądać zapłaty w całości od każdego dłużnika solidarnego, a ten który spłaci cały dług, ma odpowiedni regres do pozostałych dłużników.
 
Ostatnia edycja:
a jeżeli firma ta dostała takie zlecenie bez żadnego wyroku ani nakazu to jest szansa wykręcić się z tych kosztów,czy jak to wygląda bo z tego co mi wiadomo to żadna firma nie zakładała sprawy w sądzie.w przeciwnym wypadku dostałbym jakąś informację lub pismo o toczeniu się sprawy przeciwko nam.a istnieje może coś takiego jak przedawnienie jeśli chodzi o spłatę,o ile tak jak piszesz mają jakąś podstawę prawną do ściągnięcia tych kosztów?
Czyli w długu solidarnym nie ma szans na jakikolwiek podział?I musieli byśmy się między sobą dogadać o warunkach spłaty?
 
Jeśli w tej sprawie nie zapadł żaden wyrok albo nakaz zapłaty, to roszczenie o odszkodowanie, a także o regres przedawnia się z upływem trzech lat od powzięcia wiadomości o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody; wynika to z § 195 BGB (niem. kodeks cywilny). Byłby to w Twoim przypadku - moim zdaniem - dzień wydania wyroku karnego w tej sprawie. Termin ten zaczyna płynąć od końca roku kalenadrzowego, w którym poszkodowany dowiedział się o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody (§ 199 ust. 1 BGB); jeśli np. wyrok karny wydany został w sierpniu jakiegoś roku, to termin przedawnienia zaczyna biegnąć 31.grudnia tego samego roku, i kończy się 31.grudnia po upływie trzech lat.
Powtarzam: Przedawnienie następuje tylko wówczas, jeśli nie było żadnego orzeczenia sądu zasądzającego odszkodowanie lub regres oraz tylko wówczas, jeśli dłużnik nie uznał roszczenia na piśmie.
 
orientowałem się czy firma ta ma jakiś wyrok sądu(tytuł wykonawczy) i okazało się że nie.firma windykacyjna twierdzi że firma niemiecka chce się polubownie dogadać.delikatnie mnie strasząc że jeśli wejdą na drogę sądową to dodatkowo będziemy obciążeni kosztami procesu(dość dużymi).jednocześnie twierdząc że firma niemiecka ma pełne prawo ubiegać się o zwrot poniesionych kosztów.jak mogę się dowiedzieć od kiedy firma z niemiec stara się o zwrot kosztów,jeżeli z pudła wyszedłem w grudniu 2011 a wyrok dostałem w 2010.i czy warto próbować z tym przedawnieniem jeśli chciał bym uniknąć jakichkolwiek kosztów?co radzisz??
 
A więc jest jak przypuszczałem: Oni nie mają żadnego wyroku zasądzającego to odszkodowanie, czyli nie mają tytułu wykonawczego, na podstawie którego mogliby prowadzić egzekucję. Przedawnienie nastąpi najpóźniej z ostatnim dniem tego roku, czyli w sylwestra. Po to aby przerwać bieg przedawnienia, musieliby wystąpić do sądu z pozwem. Czy to zrobią??? Zostało im jeszcze dwa tygodnie i parę dni. Jeśli uznasz im to roszczenie, to nastąpi przerwanie biegu przedawnienia i przedawnienie zacznie biec na nowo.
 
Ostatnia edycja:
aha,czyli teraz najlepiej grać na zwłokę?wiem też że rozmawiała z jednym z naszej ekipy i podobno on zgodził się spłacać ten dług.a czy wystarczy zgoda słowna na spłacanie czy musi być w jakiejś formie pisemnej??bo jeśli słowna to będzie "po ptakach" z przedawnienia?jeżeli uda mi się przeciągnąć to do nowego roku to lecieć z tym do adwokata który zna się na prawie niemieckim żeby działał z tym przedawnieniem????
 
Niemiecki przepis o przerwaniu przedawnienia, a mianowicie § 212 BGB (Bürgerliches Gesetzbuch= niem. kodeks cywilny) nie przewiduje żadnego formalnego wymogu uznania długu; to uznanie, które przerywa bieg przedawnienia wg. tego przepisu może być oświadczone także ustnie; nie wymagana jest forma pisemna. Ważne jest, że dłużnik jednoznacznie oświadczył, że dług uznaje. Oczywiście, wierzyciel w razie sporu musi udowodnić, że dłużnik roszczenie (dług) uznał, i że wskutek tego przerwany został bieg przedawnienia.
 
witam moje pytanie dotyczy kosztow sadowych w niemczech a natrafilem w achiwum na ciekawa rozmowe i wierze ze ma ktos dosc szeroka wiedze na w.w. temat i zechcialbys/alabys mi podpowiedziec . w 2005 zostalem skazany w niemczech na 2 lata pozb. wolnosci, po apelacji wyrok zostal zmieniony na "w zawieszeniu" z tym ze nie dowiedzialem sie od mec. na temat kosztow sadowych. Od tamtej pory nie mieszkam w miejscu zameldowania z tamtego okresu i nie jestem w stanie sie dowiedziec czy przyszly jakies upomnienia droga pocztowa. Z tego co wiem niemcy sa dosc pamietliwi i w przypadku gdy te koszta sa mi naliczone nie mam co sie ludzic na ich przedawnienie. Czesto podróżuje przez ten kraj i obawiam sie ze moge zostac zatrzymany w tej sprawie a nawet osadzony(tzw. przelicznik niesplaconych kosztow sadowych na kare pozb. woln.- czy mam racje? Jak dowiedziec sie o ewentualnym zadluzeniu? dziekuje i pozdrawiam.
 
Powrót
Góra