W
Weyden
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2010
- Odpowiedzi
- 1
Parę lat temu pojawiła się idea budowy centrum kultur świata, które miałoby na celu połączenie różnego typu działań pod kątem edukacji międzykulturowej. Autor pomysłu założył, iż centrum zostanie zbudowane zgodnie z zasadami architektury low-tech, czyli ekologicznie. Znalazł odpowiedniego architekta, który przebywał wówczas w Londynie, poczynili ustalenia wstępne i rozwinęli temat ideologicznie i merytorycznie. Aby rozpocząć realizację w Polsce znaleźli firmę architektoniczną, z którą zawarto umowę na opracowanie studium funkcjonalno-użytkowego. Architekt, z którym podpisano umowę, traktuje obecnie siebie, jako głównego autora pomysłu i rozpowszechnia tę informację na forum Internetu i poza nim. Zgodnie z prawem autorskim, nie przyznaje się też do współautorstwa architektonicznego. Trudno posądzać go schizofrenię
Dostał już za projekt architektoniczny (mimo, iż nim jeszcze nie jest) specjalne międzynarodowe wyróżnienie. Prawnicy, z którymi się kontaktowałam, nie są w stanie wyjść poza umowę, i twierdzą, że zgodnie z nią, może bezkarnie kraść. Autorzy mają korespondencję i dokumentację sprzed daty podpisania umowy, która świadczy o ich prawach do wstępnego zarysu projektu. Czy jest to wystarczająca podstawa, aby ukrócić złodzieja???