kto jest właścicielem listów i maili? nadawca czy adresat?

  • Autor wątku Autor wątku embash
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

embash

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2006
Odpowiedzi
6
witam,

mam pytanka dot. kilku spraw w związku z książką, którą piszę. jest ona oparta na faktach, ale nie używam imion nazwisk ani innych detali które mogłyby pozwolić na identyfikację bohaterów, jednak kilka kwestii mnie zastanawia.

1. do kogo należy prawnie list lub e-mail (które chcę wykorzystać w całości, nie jako cytaty) - do nadawcy, czy do adresata?
2. czy w sytuacji, gdy nie pojawia się żadne imię lub nazwisko, a ktoś kto rozpozna siebie jako bohatera - mogą wystąpić jakieś prawne konsekwencje?

proszę o odpowiedź,
dziękuję serdecznie,

m
 
Czy nie warto wpisać w google.pl hasła "tajemnica korespondencji"? Wątpię czy zadając takie pytania na forum uzyskasz bardziej kompetentne i godne zaufania odpowiedzi.
 
sądziłam że to podpada pod jakieś prawo własnosci intelektualnej.. może jest jakaś zasada, kto i czy w ogóle może coś takiego wykorzystać upubliczniając.. w każdym razie, poszukam pod tym hasłem które proponujesz. dziękuję.
 
Głównie są takie regułu w kwesti opublikowania listu:
Jeśli list zawiera rzeczy prywatne, osobiste lub stanowi utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawie pokrewnym to wymagana jest zgoda nadawcy (naruszenie art 23 i 24 KC oraz 79 w zw. z 17 u o prawach autorskich)
Zgoda adresata jest wymagana zawsze - art. 82 stawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
 
Witam.
Od dawna korzystam z tego forum , chwała twórcom i moderatorom za poświęcany czas i wiedzę .:)
Mam problem i nie bardzo mogę znaleźć odpowiedź choć umiem sprawnie korzystać z internetu.
"Przyjaciółka" chcąc uzyskać korzyści w pewien sposób ujawniła przed bliska mi osobą i nie tylko zarys treści mojego listu sprzed kilku lat kiedy to byłam w bardzo trudnym etapie życia i sądziłam ,że ta osoba jest moja przyjaciółką .Nie pamiętam tego listu , ale mam nagranie , na którym ta osoba przypomina mi w obecności innych postronnych osób o tym ,że dysponuje tym listem ,ze zrobiła kopie oraz ogólnikowo opowiedziała o tym co list zawierał. Były to sprawy uczuciowe, dotyczące seksu, zdrady oraz niestety inne związane z chęcią mojej zemsty, na osobie , która mnie skrzywdziła. Jestem z Tą osobą nadal i to ona była świadkiem wywodów mojej "przyjaciółki" na temat treści listu.
Czy jest możliwość , aby ten list odzyskać . Czy mogę się zwrócić do " przyjaciółki" o oddanie mojej własności , gdyż naruszyła tajemnice korespondencji?
Serdecznie proszę o pomoc.
 
Wyżej wszystko jest wyjaśnione... naruszenie dóbr osobistych art. 23 kc. Może Pan oczywiście poprosić tę osobę o oddanie listu, jednak prawnego obowiązku nie ma - nie może jednak rozpowszechniac w taki sposób jej treści gdyż godzi to w Pana dobra osobiste.
 
@Colder,
nie zgodzę się z Twoją interpretacją.

Tutaj:
http://forumprawne.org/prawo-karne/10816-tajemnica-korespondencji.html

Colder napisał:
Jeśli list zawiera rzeczy prywatne, osobiste lub stanowi utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawie pokrewnym to wymagana jest zgoda nadawcy
Gdy te przepisy były uchwalane raczej nie myślano w kategoriach emaili, tylko klasycznych listów. Uważasz, że jakikolwiek list nie jest utworem? A jednak rozpowszechnianie korespondencji zostało w tym przepisie uzależnione tylko od woli adresata. Nie ma rozróżnienia na utwory i nie utwory. Wysłanie listu traktowałbym jako udzielenie licencji adresatowi...

Colder napisał:
Zgoda adresata jest wymagana zawsze - art. 82 stawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Z tym też się nie zgodzę. Przy uchwalaniu tych przepisów zapewne wychodzili z założenia: list to jest takie coś co się pisze, wsadza do koperty i przesyła. Następnie posiadaczem jedynego egzemplarza staje się adresat. Stąd takie sformułowanie tego przepisu. Jeśli jednak przed wysłaniem nadawca zrobił kopię, to trudno mu zabronić robienia z nią co chce. W szczególności np. wysłania do kogoś innego... Może w tym przepisie trzeba zwrócić uwagę na sformułowanie "korespondencji" ? Jeśli mam na komputerze plik ze szkicem listu - to czy to jest "korespondencja"?

Co do dóbr osobistych nie mam zastrzeżeń.
 
Dziękuje .
Czyli jak rozumiem ewentualnie przeżyje koszmar jeśli ta osoba to wykorzysta , a potem dopiero będę mogła ja pozywać. Szkoda ze nie ma pośredniego środka.
 
Dobrze wiesz, że ustawdawstwo nie nadąża za techniką i przepisy które powstały wcześniej trzeba często dopasować do teraźniejszych technologii. Nie kazdy list moim zdaniem spełnia przesłanki utworu.
Jeśli jednak przed wysłaniem nadawca zrobił kopię, to trudno mu zabronić robienia z nią co chce.
A jednak... zgoda adresta jest konieczna do rozpowszechniania. Wysyłając list trzeba się poprostu z tym liczyć. Podobnego zdania jest również doktryna.
Powstaje problem gdy np wyśle ten sam list do paru osób... czy wtedy wystarczy spytać jednego... czy wszystkich. W moim przekonaniu przynajmniej jeden adresat powinien wyrazić zgodę.
 
A jednak... zgoda adresta jest konieczna do rozpowszechniania. Wysyłając list trzeba się poprostu z tym liczyć. Podobnego zdania jest również doktryna.
Możesz podać jakieś źródło, wyroki? Bo to jest tak strasznie idiotyczne, że chętnie dowiem się jak to można uzasadnić. Zgodnie z takim zdaniem ja sam na tym właśnie forum złamałem prawo. W jednym z tematów zamieściłem moją korespondencję z Kolejami Mazowieckimi. Tj. moje wysłane pytanie (jak rozumiem nielegalnie, bo bez pytania adresata, czy mogę) oraz ich odpowiedź (to legalnie :P).

Pocieszę się, że nie ja jeden taką zbrodnię popełniam, jest ona dosyć popularna. Np. Vagla nie raz publikuje to co do kogoś napisał ( przykładowo Pytania o możliwości uzyskania wynagrodzenia autorskiego czyli list do stowarzyszenia KOPIPOL | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet ). Może warto byłoby mu zwrócić uwagę, że to niezgodne z prawem (bo jak mógł uzyskać zgodę na publikację, zanim nawet odpowiedź otrzymał ;) ?


Powstaje problem gdy np wyśle ten sam list do paru osób... czy wtedy wystarczy spytać jednego... czy wszystkich. W moim przekonaniu przynajmniej jeden adresat powinien wyrazić zgodę.
No to wystarczy, że emaila wyślesz też do siebie, i jesteś kryty :P.
 
Colder napisał:
W moim przekonaniu przynajmniej jeden adresat powinien wyrazić zgodę.

Może to doprowadzić do paradoksu. Czy zatem jeśli i nadawca będzie jednocześnie jednym z adresatów może tą zgodę udzielić sam sobie? (nawet pisemnie ;))
 
Powrót
Góra