M
Marqq3
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2022
- Odpowiedzi
- 1
Witam, potrzebuję porady prawnej od osób, które faktycznie się orientują w temacie.
Przechodząc do meritum – mój przybrany dziadek u którego wraz z młodszym bratem byłem w rodzinie zastępczej zmarł około pół roku temu. Pojawia się teraz temat spadku jego mieszkania. Oczywiście wiemy wspólnie, że w pierwszej kolejności prawo do spadku ma jego żona (czyli moja babcia). Tata dziadka i jego rodzeństwo już nie żyło od paru ładnych lat. Jego mama (moja prababcia) przeżyła go o parę miesięcy, więc jej część przejmuje wnuczka (dziadka rodzona siostra miała dziecko). Dziadek miał kilkanaście lat temu jeszcze jedną żonę, która zmarła i jej rodzina w 2010 roku (kilka lat po jej śmierci) dostała wyrok w którym przejmuje po niej spadek, gdzie miała jakąś część do mieszkania dziadka. Przez wszystkie lata od wyroku w których dziadek żył nie założyli sprawę o spłatę, ani nic takiego (2010-2021), teraz nagle po śmierci dziadka sądzą, według wyroku, że mają 1/3 praw do mieszkania i żądają spłaty, a nie chcą załatwiać spraw sądowo (liczą, że dostaną pieniądze do ręki, co by było idiotyzmem). Dziadek nigdy nie spisał testamentu, zmarł nagle, na nic nie chorował więc nikt nigdy sobie tym głowy nie zawracał.
Oto moje pytania:
-Czy wyrok, który posiada ta rodzina zmarłej byłej żony dziadka, może być przedawniony, skoro przez tyle lat się o nic nie upomnieli?
-Czy komuś jeszcze z dziadka rodziny w tym przypadku należy się spadek?
-Jest to dosyć skomplikowana sytuacja, ponieważ od kilku lat te mieszkanie zamieszkuje ja (dziadek z babcią mieszkali gdzie indziej), czy jako z racji, że byłem w rodzinie zastępczej mam jakiekolwiek prawo do tego mieszkania?
Przechodząc do meritum – mój przybrany dziadek u którego wraz z młodszym bratem byłem w rodzinie zastępczej zmarł około pół roku temu. Pojawia się teraz temat spadku jego mieszkania. Oczywiście wiemy wspólnie, że w pierwszej kolejności prawo do spadku ma jego żona (czyli moja babcia). Tata dziadka i jego rodzeństwo już nie żyło od paru ładnych lat. Jego mama (moja prababcia) przeżyła go o parę miesięcy, więc jej część przejmuje wnuczka (dziadka rodzona siostra miała dziecko). Dziadek miał kilkanaście lat temu jeszcze jedną żonę, która zmarła i jej rodzina w 2010 roku (kilka lat po jej śmierci) dostała wyrok w którym przejmuje po niej spadek, gdzie miała jakąś część do mieszkania dziadka. Przez wszystkie lata od wyroku w których dziadek żył nie założyli sprawę o spłatę, ani nic takiego (2010-2021), teraz nagle po śmierci dziadka sądzą, według wyroku, że mają 1/3 praw do mieszkania i żądają spłaty, a nie chcą załatwiać spraw sądowo (liczą, że dostaną pieniądze do ręki, co by było idiotyzmem). Dziadek nigdy nie spisał testamentu, zmarł nagle, na nic nie chorował więc nikt nigdy sobie tym głowy nie zawracał.
Oto moje pytania:
-Czy wyrok, który posiada ta rodzina zmarłej byłej żony dziadka, może być przedawniony, skoro przez tyle lat się o nic nie upomnieli?
-Czy komuś jeszcze z dziadka rodziny w tym przypadku należy się spadek?
-Jest to dosyć skomplikowana sytuacja, ponieważ od kilku lat te mieszkanie zamieszkuje ja (dziadek z babcią mieszkali gdzie indziej), czy jako z racji, że byłem w rodzinie zastępczej mam jakiekolwiek prawo do tego mieszkania?