Upłynęło sporo czasu od ostatniego postu, to co pisałem wcześniej wybroniłem się z tego z pomocą koleżanki studiującej prawo, która pomogła mi napisać odpowiedź na pozew. Miałem rozprawę w Warszawie, którą wygrałem, od strony powoda nawet nikt się nie stawił. Sąd bez problemu przychylił się do moich argumentów.
Prawdziwa "jazda" tak naprawdę zaczęła się później. Na przełomie roku 2016/17 komornik obciążył mnie spłatą prawie 12 tyś zaciągniętymi w kolejnym parabanku głośno reklamującymi się jako "szczęśliwepożyczki" (mi jakoś do szczęście wtedy było dosyć daleko), skorzystałem z pomocy prawnika, pomógł mi odzyskać termin do wniesienia sprzeciwu, powołując się na niewłaściwy adres doręczenia. Sprzeciw do nakazu zapłaty, zawieszenie później umorzenie egzekucji, przekazanie do sądu właściwego i tam już definitywne umorzenie sprawy - nawet nie byłem wzywany na rozprawę. Pół roku ssali ze mnie pieniądze, dopiero niedawno je odzyskałem, po drodze jeszcze złożyłem skargę na komornika, który obciążył mnie kosztami egzekucji - sąd przyznał mi rację i te koszty także odzyskałem w sumie całość trwała około rok czasu. Jak powyższe organy chciały coś ode mnie to miałem 2 tygodnie czasu na wniesienie pisma lub uzupełnienie braków formalnych, jak ja czekałem na umorzenie czy decyzję od nich to trwało od miesiąca do dwóch. Stres przy każdym awizo, musiałem wyjaśnić w pracy całą sytuację, dobrze, że w trakcie egzekucji żona dostała pracę, bo bym żywił się torfem, z tego co mi zostawało - pracodawca połowę zarobków musiał przesyłać do komornika, stres, kupa wstydu.... kto mi to odda?
W przeciągu ostatniego roku założyłem konto na EPU (polecam osobom w podobnych sytuacjach) - okazało się że koleje sprawy były dosłownie przyklepane na mnie bez żadnej wiedzy z mojej strony! TO jest po prostu CHORE! Tylko było czekać na kolejne egzekucje.
Dlaczego w tym kraju to tak wygląda? Z tego co wiem EPU miało ułatwić rozpatrywanie spraw a nie stać się narzędziem do bezpodstawnych egzekucji tylko dlatego, że pożyczkodawca ma w d*pie komu daje pieniądze i niczego nie sprawdza bo jest w takim komforcie, że EPU przychyli się na jego korzyść. TO POŻYCZKODAWCA POWINIEN PONOSIĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ KOMU DAJE PIENIĄDZE powinien weryfikować klientów, bo okazuje się, że w dzisiejszych czasach to tożsamość staje się przedmiotem kradzieży.
Nauczony doświadczeniami z powyższej sprawy pozgłaszałem wszystko na Policję, sprawcy oczywiście nie znaleziono, przywróciłem terminy i sprzeciwiłem się nakazom. Obecnie większość spraw jest umorzona, czekam na decyzję chyba jeszcze tylko z dwóch - także mój dramat jeszcze się nie skończył.
Rozpisałem się ale chciałem zwrócić uwagę na skalę problemu z tego wątku.
Grunt to nie poddawać się i walczyć o swoje.