kupno auta (bez)wypadkowego

  • Autor wątku Autor wątku MiSSSieK
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

MiSSSieK

Użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
79
Witam

13 sierpnia 2010 roku zakupilem auto za kwote 95 000. Sprzedajacy jako podmiot gospodarczy zapewnial ze to auto jest bezwypadkowe. Oczywiscie na fakturze zostalo wpisane ze auto jest bezwypadkowe. W tym roku postanowilem sprzedac to auto i okazuje sie ze jest wypadkowe. 3 elementy karoserii byly malowane a w jednym jest szpachlowane.

Czuje sie oszukany, a teraz mam problem poniewaz przed sprzedaza musze to naprawic (poniesc koszty) ewentualnie sprzedac za nizsza cene.

Pytanie czy ja moge teraz dochodzic jakiegos odszkodowania z tego tytulu?

Co ciekawe posiadam dowod wplaty na konto w tytule z nr faktury na kwote 95 000 zł, a fakture wystawil na kwote 75 000 zł.
 
Niczego nie osiągniesz. Niezależnie od kwestii, czy faktycznie auto miało wypadek.
 
Może być "bezwypadkowe", a jednocześnie rozbite i poważnie uszkodzone.
 
MiSSSieK napisał:
Pytanie czy ja moge teraz dochodzic jakiegos odszkodowania z tego tytulu?

Możesz

MiSSSieK napisał:
Co ciekawe posiadam dowod wplaty na konto w tytule z nr faktury na kwote 95 000 zł, a fakture wystawil na kwote 75 000 zł.

Widzę przestępstwo skarbowe....?

Jeśli dotrzesz do materiałów sprzed daty zakupu z których będzie wynikało, że akurat te elementy były uszkodzone to może masz szansę coś ugrać, ale w sytuacji kiedy sprzedający kupił uszkodzone auto i sam naprawił. Zawsze może się zasłonić, że nic nie wiedział o uszkodzeniach (jeśli kupił całe).

Zawsze możesz sprawdzić pochodzenia auta - w sensie w miarę dokładnie prześledzić pochodzenia auta, tylko podejrzewam, że musiałbyś zatrudnić specjalistę.
 
arturoooo napisał:
Możesz



Widzę przestępstwo skarbowe....?

Jeśli dotrzesz do materiałów sprzed daty zakupu z których będzie wynikało, że akurat te elementy były uszkodzone to może masz szansę coś ugrać, ale w sytuacji kiedy sprzedający kupił uszkodzone auto i sam naprawił. Zawsze może się zasłonić, że nic nie wiedział o uszkodzeniach (jeśli kupił całe).

Zawsze możesz sprawdzić pochodzenia auta - w sensie w miarę dokładnie prześledzić pochodzenia auta, tylko podejrzewam, że musiałbyś zatrudnić specjalistę.


Tak, okazuje sie ze sprzedajacy popelnil przestepstwo skarbowe.
Jesli chodzi o dokumenty to posiadam dokumentacje, bo po zakupie od razu przyjechal rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej i podczas pomiarow okazalo sie ze byly malowane i szpachlowane elementy.
 
MiSSSieK napisał:
13 sierpnia 2010 roku zakupilem auto (...)
W tym roku postanowilem sprzedac to auto i okazuje sie ze jest wypadkowe.

MiSSSieK napisał:
Jesli chodzi o dokumenty to posiadam dokumentacje, bo po zakupie od razu przyjechal rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej i podczas pomiarow okazalo sie ze byly malowane i szpachlowane elementy.

Dobrze rozumiem, że przez prawie 5 lat wiedziałeś o tym i nic nie zrobiłeś?
 
Jak ten rzeczoznawca mierzyl jakos to do mnie nie dotarlo, myslalem ze glupoty mowil, ale jak juz chcialem sprzedac jako bezwypadkowe, za odpowiednio wyzsza cene i mi sie to nie udalo to do mnie dotarlo ze mnie oszukal ten sprzedawca.

Poza tym z poczatku nie bylo sladu ze cos jest nie tak, pozniej lakier zaczal pekac w tym miejscu, i szpachla zaczela odchodzic.
:/
 
zapomnij o sprawie i żyj dalej, swoją drogą jesteś wyjątkowo naiwnym człowiekiem.
 
Powiedz jak chcesz cokolwiek udowodnić po 5 latach? Swoją drogą nie źle wykombinowane sprzedać taniej, a różnice w cenie chcieć od poprzedniego właściciela. Polak potrafi
 
Auto masz po kolizji a nie wypadku i sprzedający nie oszukał Cię . Chociaż wiadomo o co chodzi . Jakby było że auto jest z czystą historią czyli bez wypadku i kolizji ( czy nawet otarcia ) to co innego . Swoją drogą to ciężko o taki egzemplarz nawet 2 letni jeszcze bez rysek i wogóle jak nowe .
 
Morgan41 napisał:
Powiedz jak chcesz cokolwiek udowodnić po 5 latach? Swoją drogą nie źle wykombinowane sprzedać taniej, a różnice w cenie chcieć od poprzedniego właściciela. Polak potrafi

udowodnic w taki sposob : mam dokumenty pomiaru lakieru zaraz po zakupie auta wykonane przez firme ubezpieczeniowa

nie wiem skad pomysl ze chce jakas roznice, ja chce tylko odszkodowanie z tytulu strat jakie ponioslem ok. 5000 z, powody:
- kupno wypadkowego jako bezwypadkowego,
- naprawa tego uszkodzenia,
- sprzedaz auta jako wypadkowe, chociaz winno byc bezwypadkowe.
 
EndriuKrzywy napisał:
Auto masz po kolizji a nie wypadku i sprzedający nie oszukał Cię . Chociaż wiadomo o co chodzi . Jakby było że auto jest z czystą historią czyli bez wypadku i kolizji ( czy nawet otarcia ) to co innego . Swoją drogą to ciężko o taki egzemplarz nawet 2 letni jeszcze bez rysek i wogóle jak nowe .

Z tego co mi rzeczoznawca mowil wywnioskowalem ze jezeli auto ma naprawy blacharsko lakiernicze to nie mozemy traktowac je jako bezwypadkowe.

Jesli chodzi o tego sprzedajacego okazuje sie ze zanizyl fakture. Posiadam dowod wplaty za fakture w kwocie wyzszej niz ta ktora ujal na fakturze. Roznica jest dosyc pokazna.

Moze skoro nie ma szans na odszkodowanie to moze powinienem wystapic o zwrot nadplaty, czy po prostu zglosic fakt do US ?
 
Fakt, że "przypomniałeś" sobie o tej nadpłacie dopiero po 5-cu latach może wskazywać, że działaliście w porozumieniu.
 
MiSSSieK napisał:
udowodnic w taki sposob : mam dokumenty pomiaru lakieru zaraz po zakupie auta wykonane przez firme ubezpieczeniowa

nie wiem skad pomysl ze chce jakas roznice, ja chce tylko odszkodowanie z tytulu strat jakie ponioslem ok. 5000 z, powody:
- kupno wypadkowego jako bezwypadkowego,
- naprawa tego uszkodzenia,
- sprzedaz auta jako wypadkowe, chociaz winno byc bezwypadkowe.
Dlaczego więc czekałeś 5 lat? Teraz sobie przypomniałeś? To że samochód był malowany nie oznacza że brał udział w poważnym wypadku, równie dobrze mogła to być zwykła kolizja, a to już różnica. Nie zapomnij tylko opisać jak Ci poszło.
 
MiSSSieK napisał:
....ze jezeli auto ma naprawy blacharsko lakiernicze to nie mozemy traktowac je jako bezwypadkowe.

Żul spod marketu porysował mi większość elementów na aucie tak, że było całe malowane (bo nie chciałem dać 20zł na wino).

Uważasz, że jest wypadkowe w jakiś sposób skoro ma naprawy lakiernicze?
 
Pablo_11 napisał:
Fakt, że "przypomniałeś" sobie o tej nadpłacie dopiero po 5-cu latach może wskazywać, że działaliście w porozumieniu.

Teraz przy okazji tego problemu zauwazylem ze zanizyl kwote.
 
arturoooo napisał:
Żul spod marketu porysował mi większość elementów na aucie tak, że było całe malowane (bo nie chciałem dać 20zł na wino).

Uważasz, że jest wypadkowe w jakiś sposób skoro ma naprawy lakiernicze?

Tu nie chodzi o porysowanie, tylko o duze ilosci szpachli, ze brakuje skali na mierniku lakieru.
 
Morgan41 napisał:
Dlaczego więc czekałeś 5 lat? Teraz sobie przypomniałeś? To że samochód był malowany nie oznacza że brał udział w poważnym wypadku, równie dobrze mogła to być zwykła kolizja, a to już różnica. Nie zapomnij tylko opisać jak Ci poszło.

wtedy nie mialem z tym problemu
ale jak przy sprzedazy kupujacy mi zaczeli rezygnowac z zakupu bo twierdzili ze wypadkowe to juz byl problem
 
MiSSSieK napisał:
Tu nie chodzi o porysowanie, tylko o duze ilosci szpachli, ze brakuje skali na mierniku lakieru.

tym bardziej świadczy to o bezwypadkowej przeszłości auta, jeśli auto miało wypadek elementy wymienia się na nowe i ponownie maluje. Szpachla oznacza, że elementy miały niegroźne wgniecenia lub rysy i należało je uzupełnić. Ale swoją drogą wolał bym mieć wymieniony element niż szpachlowany.
 
opania napisał:
tym bardziej świadczy to o bezwypadkowej przeszłości auta, jeśli auto miało wypadek elementy wymienia się na nowe i ponownie maluje. Szpachla oznacza, że elementy miały niegroźne wgniecenia lub rysy i należało je uzupełnić.

Powiedz, że sobie kpisz z nas... Szpachla o grubości 5mm to nie jest "niegroźne wgniecenie"

Masakra.

Tylnego błotnika w aucie tak łatwo nie wymienisz. Żeby zaoszczędzić blacharz wyklepuje i nakłada szpachlę.

Znam ludzi którzy przedni błotnik każą klepać i szpachlować (i płacą 250zł za usługę) pomimo tego, że używany kosztuje 100zł.
 
Powrót
Góra