Legalność programu a dowód zakupu

  • Autor wątku Autor wątku ckrisckris
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

ckrisckris

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
14
Witam,
spotkałem się z twierdzeniem iż oryginalny nośnik, pudełko oraz klucz aktywacyjny nie są bezwzględnym dowodem legalności oprogramowania; faktura lub paragon mogą być wymagane do potwierdzenia takiej legalności. Jak na takie wewnętrzne ustalenia zapatruje się polskie prawo? Mniemam, że to jest wymysł producenta.
 
Moim zdaniem potrzebna jest dodatkowo faktura zakupu (lub inny dokument zakupu) na siebie i wynika to nie z polskiego prawa tylko z treści (chyba) licencji, która jest zgodne z polskim prawodawstwem lub przynajmniej nie koliduje z nim.
Trzeba tez pamiętać, że oprogramowanie typu OEM (mowa o systemie) nie można sprzedawać jako samo oprogramowanie.
Zakładam, że pisze Pan o oprogramowaniu typu BOX.


Przenoszę temat do prawa autorskiego.
 
Ostatnia edycja:
Właśnie trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, ale...

..nie wiem do końca w jaki sposób dowód zakupu decyduje o legalność produktu. Większość programów posiada swoje unikatowe numery seryjne, które są drukowane na pudełkach lub innych elementach.

Wydaje mi się taki zapis lub żądanie niedorzecznością, gdyż prowadziłoby to do sytuacji, w której każdy materiał audiowizualny musi być przechowywany z paragonem lub fakturą.

Wg mnie dowód zakupu po prostu nie jest związany fizycznie z oprogramowaniem dopóki nie zawiera powiązania z numerem seryjnym oprogramowania. Nie stanowi on też jego integralnej części o której mówi prawo autorskie (chociaż uważam, że to jest kwestia prawa cywilnego).
Dowód zakupu stanowi podstawę do reklamacji lub wciągnięcia produktu do księgi. Rzadko też w przypadku paragonu widnieje precyzyjne oznaczenie zakupionego produktu, często jest to oznaczenie sprzedaży "oprogramowania" i nie ma powiązania z osobą fizyczną.

Co do sprzeczności z prawem. Po prostu nie wiem, czy jest zapis w prawie cywilnym, który zobowiązuje mnie do przechowywania dowodu zakupu Windowsa lub płyty Reni Jusis w celu ustalenia jego/jej legalności. Wg mnie dowód zakupu nie posiada cech, które na drodze rozpoznania biegło mogą przyczynić się jednoznacznego określenia legalności produktu. Wg mnie dowód zakupu jest po prostu dokumentem opisującym moją relację ze sprzedawcą, a nie z producentem.
 
Witam,

rzeczywiście dziwne jest to stwierdzenie o konieczności posiadania dowodu zakupu... bo przecież to, że się coś kupiło na fakturę lub paragon, wcale nie oznacza automatycznie, że kupiło się legalny egzemplarz... Od tego jest właśnie nośnik, hologram, klucz zabezpieczający, etc. by mieć pewność, że produkt jest legalny. Zaś warunki legalności określają zawsze postanowienia licencji.

A to stwierdzenie, które Pan przytoczył, to gdzie Pan znalazł, jeśli można wiedzieć? No bo zawsze może być jakieś ale lub sytuacja szczególna...
 
Reseller produktów Adobe przedstawił taką opinię, ale nie miałem okazji pogadać z nim na ten temat.
Ja zaś zacząłem się zastanawiać w odniesieniu do mojego Windowsa, na który paragon znikł już dawno temu.
 
1. ADOBE
ta sprawa to chyba jest jakieś nieporozumienie lub przekłamanie. Rzuciłem okiem na licencje Adobe zamieszczone na ich stronie. Otóż w ogólności Adobe nie sprzedaje swoich programów, a jedynie licencjonuje ich użycie. Przy czym sam program powinien pochodzić od Adobe lub ich dystrybutora. Może dystrybutorowi chodziło o potwierdzenie źródła samego programu... dziwne...

2. Sprawdziłem swoje Windowsy. Wszystkie płyty są hologramowe + specjalne nalepki z numerami licencji. Czyli istotny jest nośnik danego egzemplarza.

A paragony to chyba specjalnie tak są robione, żeby 'wyparowywać' jak najszybciej. Ja swoje trzymam wszystkie w szczelnie zamkniętym pudełku, i jakoś wytrzymują przynajmniej dwa lata, a kilka razy się przydały :D
 
A dlaczego posługujecie się paragonem skoro można wystawić fakturę, która jest o niebo trwalszym zapisem zakupu.
Kupowałem już dwa razy Windowsa 98 i XP i zawsze dostawałem imienną fakturę.
Nawet po 20 latach będzie czytelna. :D
 
@ Kerimus: nieee, to o paragonie to była taka dygresja natury ogólnej o dziwności tego świata... :D
 
...wystarczy czytać dokładnie treść licencji. :)

Np. z W98 OEM (książeczka):
"...Oryginalna okładka podręcznika zawierająca Certyfikat Autentyczności (Certificate of Authenticy) stanowi gwarancję, że nabyte wraz z systemem komputerowym oprogramowanie jest legalne i licencjonowane przez firmę Microsoft Corporation."

Czy pada (w tym przypadku) choć jedno słowo o dowodzie zakupu (jago wpływy na legalność)? :)

Każdy przypadek jest indywidualny, ale wszystko jest zawarte w warunkach licencjonowania (itp.).
 
Wydaje mi się, że wszyscy za bardzo chcecie brać te przepisy na logikę i uczciwość wobec kupującego, wskutek czego dyskusja zaczyna być bardziej o tym, jak powinno być, niż, jak jest.
Oczywistym jest, iż o tym czy czy licencja na program jest posiadana i użytkowana legalnie zależy od tego, czy została w sposób legalny zakupiona i czy program jest użytkowany zgodnie z warunkami wykupionej licencji.
Użytkownik/właściciel licencji nie powinien mieć żadnego obowiązku wykazywania czy użytkowane przez niego oprogramowanie jest legalne. To na właścicielach praw do danego programu powinien spoczywać ciężar udowodnienia, iż oprogramowanie jest użytkowane niezgodnie z prawem czy zapisami licencji.
Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś był zobowiązany posiadać dokumenty potwierdzające, że meble w jego mieszkaniu nie są kradzione albo, że rachunki telefoniczne opłaca regularnie.
Wymysły takie, jak dowody zakupu programu, nośniki, hologramy, itp. to efekt kuriozalnego traktowania oprogramowania komputerowego przez prawo. Zauważcie na przykład, że, jeżeli zgodzimy się, że przynajmniej w pewnych wypadkach konieczne jest przechowywanie dowodu zakupu, to dowód ten należałoby przechowywać co najmniej przez 10 lat po pozbyciu się tego oprogramowania, tak aby być "krytym" przed ewentualnym oskarżeniem z Art. 278. § 2. KK (nota bene kolejne kompletne kuriozum prawne).

ckrisckris napisał:
Po prostu nie wiem, czy jest zapis w prawie cywilnym, który zobowiązuje mnie do przechowywania dowodu zakupu Windowsa lub płyty Reni Jusis w celu ustalenia jego/jej legalności.
No, tutaj akurat występuje zasadnicza różnica wynikająca, po raz kolejny, z wyjątkowego traktowania programów komputerowych przez prawo - a mianowicie, oprogramowanie nie jest objęte dozwolonym użytkiem.
 
Witam,

już ustaliliśmy, że ważne są zapisy licencji...

A nasze prawo jest takie jakie jest, trzeba go respektować - tu Art. 119 upaipp.
 
witam

analizujac powyższe wypowiedzi i interpretacje przepisow prawa autorskiego

nasuwa mi sie takie pytanie:

zakupilem orginalny program zrobilem kopie zapasowa a po jakims czasie orginal ulegl uszkodzeniu (rozleciał sie w napedzie)

i tutaj wchodzi prawo (jesli sie myle prosze o sprostowanie )

tracac orginalny nosnik nie przestaje obowiązywać licencja na program to raz

a dwa nie znalazlem przepisu ktory zobowiazuje mnie do przedstwienia potwierdzenia orginalnosci danego produktu (gdyz mogl ulec uszkodzeniu a zostala tylko kopia do ktorej jestem przeciez uprawiony zgodnie z zapisami licencji)

wiec powiedzenie panom z BSA czy policji ze " Ten program jest orginalny a to jest kopia zapasowa ktora pozostała a orginal ulegl uszkodzeniu" powinno byc wystarczajace gdyz istnieje domniemanie niewinności i to oni musza udowodnic ze program jest nielegalny

pozdrawiam i dziekuje za udzial w dyskusji
 
Na szczęście nie tylko po nośniku można rozpoznać czy program jest legalny czy nie. Zawsze pozostają jakieś pudełka, papierki itd. Pudełko zwłaszcza bo może tam być jakiś kod na nim czy cuś. Ale nawet jeśli nie to pozostaje sam program. Zazwyczaj jakoś tam się go rejestruje, wpisuje dane, klucze licencyjne itd. Na tej podstawie da się jak sądzę ustalić oryginalność. Jeśli producent tego nie przewidział to jest burak i tyle. Niech się martwi sam jak udowadniać potem czyjeś naruszenie jego praw. Szkoda tylko, że w celu takich ustaleń policja zabrać może i nośnik i komputer :/
 
tak ale czy jest konkretny paragraf ktory zobowiazuje do tego aby przechowywac dokumenty mogace potwierdzic autentycznosc programu ??
 
Jest to w Twoim interesie.
Tak, jak pisał Rubisz, jeżeli dojdzie do kontroli, to z jednej strony Tobie musi zostać udowodnione, że używasz oprogramowania bez legalnie nabytej licencji (używa się obecnie potocznie pojęcia "kradzione oprogramowanie", chociaż słabo ono do powyższej sytuacji pasuje), z drugiej strony, jeżeli nie okażesz odpowiednich dokumentów, to możesz na długi czas utracić swój sprzęt i nośniki.
W kwestii oprogramowania i jego kontroli mamy niestety do czynienia trochę z "domniemaniem winy" - skoro nie jesteś w stanie udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że jesteś niewinny, to my zabierzemy sprzęt i sprawdzimy, czy może jednak nie jesteś winny (upraszczam tutaj oczywiście).
 
...czytać dokładnie warunki licencjonowania konkretnego programu i wszystko stanie się jasne.

W przypadku (zakładamy ze o to chodzi) np. zakupu WinXP (np.Home i to nie zależnie czy to: box/OEM z nowym PC, czy starego...) dowód zakupu nie ma żadnego związku z legalnością zainstalowanego programu.

To wszystko jest "w licencji" konkretnego produktu.


Ps - kontrolujący wie dokładnie co jest podstawą legalności (lub np. posiłkuje się przedstawicielem firmy), ale należy założyć że np. windows to tylko 1en z elementów ewentualnej kontroli ( i często najmniej istotny, bo chodzi o całkiem co innego = wystarczy nawet to forum przejrzeć).
 
O legalności oprogramowania decyduje to, czy zostało zakupione i jest użytkowane legalnie (zgodnie z licencją). Oczywiście, że dowód zakupu, pudełko, nośnik, naklejka, hologram itp. nie decydują o legalności - a przynajmniej nie powinny, bo prawo jest u nas takie, że wydawca oprogramowania może w licencji umieścić prawie wszystko.
Problem zaczyna się, gdy następuje kontrola i posiadanie bądź nie tych wszystkich rzeczy może decydować o tym czy i na ile stracimy nasz sprzęt i oprogramowanie. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo w tej chwili ludzie są uzależnieni od swoich komputerów i Internetu, jest to kwestia nader istotna.
 
i na ile stracimy nasz sprzęt i oprogramowanie.
Wg mnie jest tak, że policja na dzień dzisiejszy ma tak mało środków na swoje funkcjonowanie (a szczególnie na cele operacyjne), że nie będzie dom po domu sprawdzała legalności oprogramowania.
Uderzają tam gdzie mają potwierdzenie, że jest łamane prawo na szeroka skalę i z reguły jest to strzał w dziesiątkę.
 
...zamiast "demonizować" (nie wszyscy, oczywiście) proszę podać przykłady gdzie podstawą przeszukania była np. tylko wątpliwość legalności windowsa !
(i co ewentualnie sprawdzano, by tę legalność: odrzucić/udowodnić)

Do tego jeszcze dochodzi sprawa przekroczenia uprawnień (np. konkretnego funkcjonariusza wraz dość poważnymi konsekwencjami) stąd np szkolenia pionu PG itp. .

Trzymając się Windowsa zerknąć np na tę stronkę:
>>>Kliknij na stronkę Microsoftu<<< i nie znajdziecie nic o dowodzie zakupu.



Opisywane wcześniej - ewentualna kontrola jest wynikiem całkiem innych podejrzeń i w 99% "komputer" i tak zostanie zabrany.


(dodane po czasie)
I jeszcze jedno...zakup programu, a późniejsze jego używanie to też 2 rózne rzeczy , bo nawet tracąc (z typowego zestawu Windowsa):
- dowód zakupu
- oryginalny nośnik
....nadal jesteśmy legalni (co można doczytać na innych stronach Microsoftu).
 
Ostatnia edycja:
Chyba faktycznie trochę się zapędziłem w dywagacjach hipotetycznych...
Nie chciałem rozsiewać wizji policjantów stających u każdych drzwi i kolbami łomocących ;)
 
Powrót
Góra