Wydaje mi się, że wszyscy za bardzo chcecie brać te przepisy na logikę i uczciwość wobec kupującego, wskutek czego dyskusja zaczyna być bardziej o tym, jak powinno być, niż, jak jest.
Oczywistym jest, iż o tym czy czy licencja na program jest posiadana i użytkowana legalnie zależy od tego, czy została w sposób legalny zakupiona i czy program jest użytkowany zgodnie z warunkami wykupionej licencji.
Użytkownik/właściciel licencji nie powinien mieć żadnego obowiązku wykazywania czy użytkowane przez niego oprogramowanie jest legalne. To na właścicielach praw do danego programu powinien spoczywać ciężar udowodnienia, iż oprogramowanie jest użytkowane niezgodnie z prawem czy zapisami licencji.
Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś był zobowiązany posiadać dokumenty potwierdzające, że meble w jego mieszkaniu nie są kradzione albo, że rachunki telefoniczne opłaca regularnie.
Wymysły takie, jak dowody zakupu programu, nośniki, hologramy, itp. to efekt kuriozalnego traktowania oprogramowania komputerowego przez prawo. Zauważcie na przykład, że, jeżeli zgodzimy się, że przynajmniej w pewnych wypadkach konieczne jest przechowywanie dowodu zakupu, to dowód ten należałoby przechowywać co najmniej przez 10 lat po pozbyciu się tego oprogramowania, tak aby być "krytym" przed ewentualnym oskarżeniem z Art. 278. § 2. KK (nota bene kolejne kompletne kuriozum prawne).
ckrisckris napisał:
Po prostu nie wiem, czy jest zapis w prawie cywilnym, który zobowiązuje mnie do przechowywania dowodu zakupu Windowsa lub płyty Reni Jusis w celu ustalenia jego/jej legalności.
No, tutaj akurat występuje zasadnicza różnica wynikająca, po raz kolejny, z wyjątkowego traktowania programów komputerowych przez prawo - a mianowicie, oprogramowanie nie jest objęte dozwolonym użytkiem.