Owieczka311
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2011
- Odpowiedzi
- 316
Sadzę, że bycie służbistą na pewno nie procentuje szacunkiem i nie tak zasługuje się na miano "że jest się OK".We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek.Wiedzieć, kiedy można "przymknąć oko" a kiedy z całą surowością egzekwować obowiązki. Na tym to polega.I z jednej strony krat i z drugiej są ludzie.Każdy z tych ludzi ma swoje potrzeby.Nawet jeśli są one tak błahe jak kawa 3 w 1, czy tytoń.A co do bycia OK wychowawca,mozna sobie na to miano zapracowac u osadzonych innymi sposobami. " zaprzyjaznianie sie " z nimi i wchodzenie w Uklady,nie jest najlepszym sposobem-wręcz najgorszym...Takiego wychowawcy sie nie szanuje i traktuje lekcewaząco.
A marihuanę od tytoniu w dzisiejszych czasach każdy nastolatek odróżni. Nie trzeba mieć ze sobą mini laboratorium.A jeśli są to oryginalne, nienaruszone opakowania- to o co kruszyć kopie???
Oczywiście w żadną stronę nie powinno się przeginać.Ale odrobinę "luzu" jeszcze nikogo nie zabiło. Szczególnie jeśli wiadomo co komu i w jakim stopniu pozwolić.A wychowawcy to akurat na pewno wiedzą.Jeśli oczywiście interesują się swoimi podopiecznymi.
I jeszcze jedno "wchodzenie w układy" kojarzy mi się z sytuacją, w której obie strony mają z czegoś określone profity. A nie sądzę, żeby wychowawca miał coś z tego, że "przepuści" w liście coś, co wykracza po za ramy określone w przepisach. No chyba w grę wchodzi wdzięczność osadzonego, do którego był ten list.
Ostatnia edycja:

