I
inkamal
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 2
Dzisiaj rano wyjeżdżając z posesji uderzyłam w samochód który pojawiił mi się znienacka. Wyjeżdżając z posesji mam dobrą widoczność auta które we mnie uderzyło nei zauważyłam i stwierdzam że osoba która je prowadziła gdyby patrzyła na drogę widziałaby wyjeżdzające z takiego jakby pobocza auto, podejrzewam że mężczyzna ten zajęty był ednak siedzącymi z tyłu w samocodzie malymi dziećmi, choć wyjeżdżałam z posesji bardzo powoli ,upewniając się wcześniej czy nie nadjeżdża samochód, dopiero po uderzeniu w niego usłyszałam klakson, co moze świadczyć o tym właśnie że pan z 2 auta był zajęty czymś innym a nie drogą. Co prawda ja włanczalam sie do ruchu ale byłam już na połowie drogi kiedy kierowca z drugiego auta we mnie uderzył.
ulica na której mieszkam jest drogą bez asfaltu...
auto nr 1 to mój samochód auto nr 2 tej drugiej osoby, krzyżyk oznaczyłam miejscem kolizji, podejrzewam że pan z auta nr 2 wyjechał z zakrętu tej drugiej drogi w prawym rogu obrazka ...nie wytłumaczył mi jednak skąd jechał, milczał. Uszdzkodzenia samochodów nie są mocne , jednak są. Skończyło się na tym że Pan z auta nr 2 zabrał mój nr tel, spieszył się jak stwierdził. Nie wiem kogo jest wina... Prosze podajcie mi jakieś argumenty będące na moją korzyść. Podejrzewam żę ta osoba zadzwoni wieczorem.
Czy po tak długim czasie od wypadku (zdarzył się o godz 8.00) wezwanie policji będzie miało np jakiś sens, skoro dwoje poszkodowanych rozjechało sie w swoje strony?
ulica na której mieszkam jest drogą bez asfaltu...
auto nr 1 to mój samochód auto nr 2 tej drugiej osoby, krzyżyk oznaczyłam miejscem kolizji, podejrzewam że pan z auta nr 2 wyjechał z zakrętu tej drugiej drogi w prawym rogu obrazka ...nie wytłumaczył mi jednak skąd jechał, milczał. Uszdzkodzenia samochodów nie są mocne , jednak są. Skończyło się na tym że Pan z auta nr 2 zabrał mój nr tel, spieszył się jak stwierdził. Nie wiem kogo jest wina... Prosze podajcie mi jakieś argumenty będące na moją korzyść. Podejrzewam żę ta osoba zadzwoni wieczorem.
Czy po tak długim czasie od wypadku (zdarzył się o godz 8.00) wezwanie policji będzie miało np jakiś sens, skoro dwoje poszkodowanych rozjechało sie w swoje strony?