Mandat za nie okazanie dowodu tożsamości

  • Autor wątku Autor wątku kris6565
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Być może jak wspomniał a priori mówiąc ogólnie cffaniakowałeś przed f-szami i stwierdzili, że kara w postaci mandatu będzie dla Ciebie niewystarczająca i sąd musi ocenić na co zasłużyłeś.
 
Ostatnia edycja:
HomerSimpson napisał:
dlaczego kierować sprawę do sądu? Na logikę, to bez sensu.
Być może dlatego, że sąd może wymierzyć grzywnę w wyższej kwocie niż funkcjonariusz w drodze mandatu karnego.
 
Ja wszystko rozumiem, tylko dlaczego sąd ma wymierzać mi karę za przewinienie, którego nie popełniłem. Nie mogłem pokazać dowodu, którego nie miałem. A to gdyby "cwaniakowanie" było zakazane, byłby na to paragraf. To już Policjantowi nic powiedzieć nie można?! Przepraszam, wiem że to nic nie wnosi do dyskusji, ale zwyczajnie wściekły jestem, że można kogoś podać do sądu, bo tak! Pozdrawiam!
 
HomerSimpson napisał:
Jale zwyczajnie wściekły jestem, że można kogoś podać do sądu, bo tak! Pozdrawiam!
Myślę, że nie było to od tak, z Twojej wypowiedzi wynika, że jednak coś powiedziałeś f-szą. Ciężko odpowiedzieć na Twoje pytanie, ponieważ nikogo z nas obecnych na forum nie było na miejscu tego zdarzenia i nie wiem co uzasadniało taką, a nie inną decyzję f-szy, ale widocznie coś było.
 
Opisałem całą sytuację wcześniej, a moje cwaniakowanie polegało na tym: Powiedziałem, że nie znam powodu kontroli, gdyż Policjant mi jej nie podał. Zwróciłem uwagę, że nie musze pokazywać dowodu osobistego podczas kontroli drogowej, jeśli go nie posiadam i powiedziałem, że Policjant nie jest z wydziału ruchu drogowego, skoro tego nie wie. Istotnie nie była to drogówka. A ja nie miałem dowodu, tylko prawo jazdy :(
 
Podepnę się pod ten wątek, bo sytuacja dotyczy nieokazania dokumentu tożsamosci, ale jest nieco inna. A mianowicie
Wracalem do domu ok 21 i że pusto na ulicach to przeszedłem na czerwonym[ moj 1szy bład], dopiero po kilku metrach spostrzeglem ze stoi furgon policji i widze ze podjezdza do mnie, a ze mialem autobus za parę minut to wyminąłem go mowiac ze nie mam czasu[moj 2gi bład]. Wyskoczyło do mnie 3 funkcjonariuszy i mowią że co to za odzywki itp, ze nigdzie juz nie pojde co najwyżej na komendę i każą okazać dokument tożsamości. Więc ja wyciągam portfel i podaję [tak jakos nieprzytomnie] pierwszą z brzegu legitymację studencką i pytam czy może byc. A on łapie za portfel [nie wyrywa tylko trzyma jednocześnie ze mną] i mowi że jesli znajdzie dowód osobisty to 500zł kary. Na to ja że mam dowód i że okaże jesli puści. Tak przeciągalismy ten portfel z 15 sekund i on w koncu wygrał-przeciągnął silniej na swoją stronę-wyrwał mi, wyciągnął dowód i kazał wejsc do wozu na przeszukanie. Sprawdzil dane w bazie, imei telefonu, kieszenie, plecak, torbe. Potem dyskusja że nieokazałem dowodu i wypisze mandat, na co ja ze chciałem okazac tylko nie dam mi szansy itp. Informując o mozliwosci odmowy przyjecia mandatu, straszyl ze w sadzie nie mam szans że sprawa przegrana itp. Wiec podpisałem. Chciałem nagrywac wszystko na dyktafon, ale wzial mi telefon na początku zeby sprawdzic imei.
Tak jak wyzej napisałem ze przyznaję się do błędu w 2och krokach, natomiast czuje się niesprawiedliwie potraktowany z tym dowodem. Bo to wygląda na nadinterpretację, naciągnięcie okoliczności.

I tu moje pytania:
- czy funkcjonariusz musi poinformowac przed wylegitymowaniem że za nieokazanie dowodu grozi 500 zł mandatu?
- czy legitymacja studencka jest dokumentem tożsamosci w rozumieniu art 65kw?
-czy policjant mogł odebrac mi portfel wbrew mojej woli?
-czy jest wobec tego jakas możliwosc uchylenia od mandatu/ wskazanie nieprawidlowosci dzialan funkcjonariusza?
 
1. Nie
2. Nie
3. Tak
4. Raczej nie, skoro mandat przyjąłeś. Skoro byłeś pewny swego, mogłeś nie przyjmować. Policjant powinien pozwolić Ci wyjąć dowód w tej sytuacji.
 
To nie wiem już jak jest naprawdę, bo pytałem oficera dyżurnego i powiedział, ze policjant absolutnie nie mógł wyrwać mi portfela oraz powinien zadowolić się legitymacją bo jest dokumentem tożsamości w rozumieniu KW (ale w KK już nie). Ponadto jeśli zgłosiłbym się zaraz po zdarzeniu do oficera dyżurnego to wezwałby tamtych na dywanik celem wyjasnienia i mówił ze prawdopodobnie musieliby anulowac mandat i jeszcze przepraszac, a sami dostaliby upomnienie.
Proszę o odpowiedzi.
 
Ostatnia edycja:
bo jest dokumentem tożsamości w rozumieniu KW
KW nie określa rodzajów dokumentów ani KK służących do stwierdzenia tożsamości. Nie pytaj nigdy oficera dyżurnego, gdyż ich wiedza w tym zakresie akurat nie musi być właściwa. Legitymacja nie jest dokumentem na podstawie którego można stwierdzić tożsamość.
to wezwałby tamtych na dywanik
Oficer dyżurny nie jest od wzywania na dywanik. A policjant żeby dostać upomnienie musi być przeprowadzone postępowanie wyjaśniające/dyscyplinarne. Nie wiem z kim ty rozmawiałeś ale na pewno nie z policjantem.
Dokumentami takimi są: dowód osobisty, paszport oraz dokument podróży, wiza, karta pobytu, polski dokument tożsamości cudzoziemca, tymczasowy polski dokument podróży dla cudzoziemca, o których mowa w ustawie z dnia 13 czerwca 2003 r. o cudzoziemcach.
I karta żeglarska. A Luislo proponuję zamilknąć i poszukać w google ustaw regulujących dokumenty stwierdzające tożsamość, gdyż tam jest wprost napisane co takimi dokumentami jest.
 
Ostatnia edycja:
przeor69 napisał:
mówił ze prawdopodobnie musieliby anulowac mandat i jeszcze przepraszac, a sami dostaliby upomnienie.

buahaha.....a od kiedy to policjant który nałożył mandat i jest on prawomocny może go anulować.... - poczytaj przepisy zanim zaczniej wypisywać kolejne tego typu rewelacje...
 
Witam, jak mam troche inną sytuacje aczkolwiek też na tan temat, wczoraj siedzieliśmy sobie na osiedlu i byliśmy troche głośno więc przyjachał patrol (było koło północy), zażądali okazania dowodu a ja powiedziałem że jesteśmy z tego osieldla i tyle, koledzy pokazali dowód więc też pokazałem a On mi mówi no to 500 zł mandatu za to że go nie pokazałem wcześniej (po pierwsze wyciągnąłem go równo z kolegami, po drugie nawet nie chciał mnie przeszukać wiec chyba dla niego lepiej że go pokazałem i nie musiał nic sprawdzać?) więc ja mu tłumacze że mi chodziło że jesteśmy z osiedla a nie że nie mam dowodu, on sie nie odezwał i spiswał koleżanki bez dowodu a nami się "zajął" drugi policjant, i suma sumarum żadnego mandatu nie dostałem i na końcu ten policjant co nas spisywał powiedział że mamy pouczenia i mamy się rozejść (nic o mandacie później już nie było mowy), i głównie chodzi mi o to czy np. w samochdzie nie mógł sobie przypomnieć o tym mandacie i jakby bez mojej wiedzy i blankietu mi go dać?
 
Skoro nie wypisał to znaczy że pouczył i ciebie.
 
Czyli pismo z sądu mi na 100% nie może przyjść jeśli nie dostałem do ręki mandatu i nic nie podpisywałem? I czy sam tak jak pisze, w tym aucie nie mógł wypisać tego mandatu?
 
Mandat musiałbyś podpisać na miejscu, policjant pouczył was i na tym zakończyli interwencję.
 
To mam nadzieje, że tak będzie, dzięki
 
A jeszcze mam jedno pytanie bo dalej mnie to męczy... czy jeśli ten policjant byłby ***** i jak już skończyli "interwencje" wypisał mandat i tam gdzieś zaznaczył że go nie przyjąłem... jest "technicznie" taka możliwość czy jeśli nie dał mi tego mandatu do ręki i poszli sobie to już koniec kropka?
 
Technicznie, to on nie musi Ci nawet mandatu proponować, a i tak może sprawę skierować do sãdu.
 
Wojtas, teoretycznie możliwe. Normalny policjant powinien cię jednak powiadomić o tym, że kieruje sprawę do sądu.
 
Ok, myśle że jednak nigdzie tego nie skieruje, a jak tak to wtedy sie tu jeszcze zapewne odezwe ;] dzięki
 
Żeby pouczenie było skuteczne policjant musi powiedzieć że cię poucza.
 
Powrót
Góra