Podepnę się pod ten wątek, bo sytuacja dotyczy nieokazania dokumentu tożsamosci, ale jest nieco inna. A mianowicie
Wracalem do domu ok 21 i że pusto na ulicach to przeszedłem na czerwonym[ moj 1szy bład], dopiero po kilku metrach spostrzeglem ze stoi furgon policji i widze ze podjezdza do mnie, a ze mialem autobus za parę minut to wyminąłem go mowiac ze nie mam czasu[moj 2gi bład]. Wyskoczyło do mnie 3 funkcjonariuszy i mowią że co to za odzywki itp, ze nigdzie juz nie pojde co najwyżej na komendę i każą okazać dokument tożsamości. Więc ja wyciągam portfel i podaję [tak jakos nieprzytomnie] pierwszą z brzegu legitymację studencką i pytam czy może byc. A on łapie za portfel [nie wyrywa tylko trzyma jednocześnie ze mną] i mowi że jesli znajdzie dowód osobisty to 500zł kary. Na to ja że mam dowód i że okaże jesli puści. Tak przeciągalismy ten portfel z 15 sekund i on w koncu wygrał-przeciągnął silniej na swoją stronę-wyrwał mi, wyciągnął dowód i kazał wejsc do wozu na przeszukanie. Sprawdzil dane w bazie, imei telefonu, kieszenie, plecak, torbe. Potem dyskusja że nieokazałem dowodu i wypisze mandat, na co ja ze chciałem okazac tylko nie dam mi szansy itp. Informując o mozliwosci odmowy przyjecia mandatu, straszyl ze w sadzie nie mam szans że sprawa przegrana itp. Wiec podpisałem. Chciałem nagrywac wszystko na dyktafon, ale wzial mi telefon na początku zeby sprawdzic imei.
Tak jak wyzej napisałem ze przyznaję się do błędu w 2och krokach, natomiast czuje się niesprawiedliwie potraktowany z tym dowodem. Bo to wygląda na nadinterpretację, naciągnięcie okoliczności.
I tu moje pytania:
- czy funkcjonariusz musi poinformowac przed wylegitymowaniem że za nieokazanie dowodu grozi 500 zł mandatu?
- czy legitymacja studencka jest dokumentem tożsamosci w rozumieniu art 65kw?
-czy policjant mogł odebrac mi portfel wbrew mojej woli?
-czy jest wobec tego jakas możliwosc uchylenia od mandatu/ wskazanie nieprawidlowosci dzialan funkcjonariusza?