Mandat

  • Autor wątku Autor wątku paloma100
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

paloma100

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
5
Witam !
W 2006 roku dostałem mandat za prędkość w Niemczech zapłaciłem. Po czym za jakiś czas przyszedł mandat 400 euro na firmę - szef miał zapłacić i cisza. Teraz firma już nie istnieje ja jeżdżę częściej do Niemiec, ale niestety nie wiem czy mój były szef zapłacił czy nie ! Gdzie można to sprawdzić, bo nie chciałbym mieć teraz nieprzyjemności ? Prosze o pomoc ?:rolleyes:
 
Witam, nie bardzo siedzę w temacie, ale się wypowiem.
Możliwe, że w Polskich organach niczego się nie dowiesz, ale musisz spróbować. Kolega kiedyś w Anglii stracił prawo jazdy za jazdę pod wpływem, a w Polsce nadal ma aktualne... ;)

Jeśli mandat był na Ciebie i nie widziałeś się z komornikiem, to pewnie nie ma się czym stresować. Lepiej czytać co się podpisuje i ewentualnie u samego źródła dowiadywać się konkretów. Możesz podzwonić po urzędach, może pomogą. Wyczytałem też, że możliwe, że do Polski mandat nie przyszedł, natomiast przy ewentualnym zatrzymaniu w Niemczech mogą być problemy. Trzeba podzwonić po urzędach ;)

Powodzenia
 
Witam. Przepraszam, ze pisze tutaj, ale przy innym poscie nikt mi nie odpowiedzial, a w koncu ja tez dostalam mandat, to moze tutaj znajde pomoc.
moja sytuacja wyglada nastepujaco.
W dniu 29 maja 2011 r jechalam autobusem linia 409. Byla to niedziela, dzien wolny od pracy, wiec przyslugiwalo mi prawo kupienia biletu u kierowcy, ktory w tym dniu mial OBOWIĄZEK sprzedania mi biletow (dzwonilam do kierownika zajezdni, ktory powiedzial ze ten obowiazek jest do 5.06.2011r). Kioski byly nieczynne, nie mam karty do bankomatu, wiec nie moglam kupic biletu w autobusie, na przystanku nie bylo automatu, wiec mialam wyliczona kwote i poszlam do kierowcy, ktory najpierw nie chcial mi nawet otworzyc okienka, a potem powiedzial ze nie sprzeda mi biletu i znowu zamknal szybe. Kilka przystankow pozniej kontrolerzy dali mi mandat. Oprocz mnie 2 inne osoby rowniez chcialy kupic bilet, tez im odmowil i teraz sa moimi swiadkami, bo jestesmy w stalym kontakcie.
Napisalam jedno odwolanie, w ktorym opisalam cala syt i prosilam o anulowanie. Dostalam odpowiedz po 20 dniach, ze "kierowca posiadal przy sobie bilety, przewoznik wywiazal sie z umowy, a ja jako pasazer nie".
Wiec napisalam kolejne odwolanie, w ktorym zaznaczylam ze kierowca wcale nie wywiazal sie ze swojego obowiazku bo obowiazkiem jego bylo sprzedanie mi biletu. a skoro go posiadal, to pytanie dlaczego nie sprzedal?
na razie czekam na ich odpowiedz. minelo juz kolejne 20 dni.
czy faktycznie mam prawo ubiegac sie o anulowanie?
ps. w ich odpowiedzi na moje odwolanie rowniez nie uzyskalam "pouczenia o prawie odwołania do właściwego miejscowo sądu;"
dzisiaj jednemu z nas mandat anulowali.
 
Skoro anulowali mandat jednemu z Was powinni też anulować innym, zasada analogii. Postaraj się to wyjaśnić bezpośrednio z przewoźnikiem, sprawa w sądzie zawsze jest bardziej uciążliwa. Nic mądrzejszego napisać nie można.
 
Powrót
Góra