Medycyna czy prawo

  • Autor wątku Autor wątku StudentMed
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Zostań ogarniętym komornikiem... i daj sobie spokój z lekarzem, sędzią, prokuratorem :) pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę :)
 
iron87 napisał:
Zostań ogarniętym komornikiem...

Bardzo chybiona rada, nie zapominaj, że Komornik działa na zlecenie wierzyciela - nie ma zleceń nie ma kasy 😉

Wysłane z mojego HD1913 przy użyciu Tapatalka
 
Nigdy nie chciałbym zostać komornikiem.
Coraz bardziej skłaniam się jednak w stronę medycyny czytając forum i widząc ,iż wiele osób ma problem z jakimkolwiek znalezieniem pracy po prawie lub szybko się przebranżawiają.
 
Mass1910 - ogarnięty komornik to taki co ma połapanych dobrych wierzycieli :)
 
Pisanie o powołaniu w zakresie jakiegokolwiek zawodu, to ogólnie nieporozumienie, bo pracuje się dla pieniędzy.

Trzeba sobie wybrać coś, w czym się dobrze czujemy i jest na to zapotrzebowanie, ale jak ma się 19-20 lat, to raczej średnio to zrobić świadomie, bo nie ma za bardzo jak doświadczyć pracy lekarza czy prawnika w rzeczywistości. Jak robisz gap year i nie wiesz co wybrać, to zatrudnij się jako sanitariusz w szpitalu albo postaraj się o jakiś wolontariat na miesiąc. Warto też pamiętać, że medycyna ma bardzo duży procent ludzi, którzy nie decydują się po ukończeniu pracować jako lekarz, bo lata kliniczne skutecznie wybijają im to z głowy.

Pieniądze w medycynie są pewne, starczy skończyć, ale zarabia się w sektorze prywatnym albo dorabiając dyżurami/po przychodniach. Tylko to wszystko ma miejsce kosztem czasu wolnego, bo specjalista w szpitalu za goły etat obecnie ma jakieś 8000 brutto. Inna sprawa jest tego typu, że może i w POZie wpada te 150/h, ale to jest praca uwsteczniająca intelektualnie i nikt tego nie robi na pełny etat. W prawie jest większa konkurencja i trzeba coś sobą jednak reprezentować.

Co do kwestii rynku, to trudnym rynkiem straszono jak szedłem na studia i trudnym rynkiem straszy się dalej. Tylko prawda jest taka, że większość tego rynku w ogóle nie rozumie. W efekcie są tysiące młodych absolwentów po szkołach wszelakich, którzy w zasadzie nie mają żadnego pomysłu na siebie i nikt takich ludzi nie potrzebuje. Z drugiej strony są specjaliści, gdzie sytuacja jest bardzo dobra, a wynagrodzenia tylko rosną. Na tym forum to wiecznie ludzie tylko narzekają, że przyszłości po prawie nie ma, ale z doświadczenia widzę, że wszystkie osoby, z którymi studiowałem, co miały więcej oleju w głowie i chęci do pracy, to dzisiaj są na swoim albo na dobrze opłacanych stanowiskach. Starczy dostać się do pierwszego lepszego korpo, robić uprawnienia i awansować, a pieniędzy nikomu nie braknie. Jak kogoś nie interesuje sektor prywatny, to starczy się dobrze uczyć i ścieżka sędziego/prokuratora stoi otworem.

Z perspektywy prowadzenia działalności mogę tylko powiedzieć, że te lata 'pocovidowe', to jest niesamowity boom na usługi i rekordowe wzrosty obrotów, jeśli ktoś zajmuje się czymś sensownym. Bierze się to z tego, że w Polsce usługi prawnicze dla zagranicznych firm są tanie, a praca zdalna stała się czymś normalnym. Tak to wygląda dziś, ale z czym przyjdzie się mierzyć za 5 lat absolwentom wchodzącym na rynek, tego nie wiem.

Gdybym miał osobiście wskazać komuś idącemu na studia w Polsce, co ma wybrać, to nie byłoby to prawo ani medycyna. To są dziedziny, które wymagają bardzo dużo pracy, o której często sobie nie zdajemy sprawy na studiach, a bardzo długi okres nauki formalnej sprawia, że na rynek trafia się dość późno. Tych lat już nie da się odzyskać, więc pomyłki bolą. Obecnie są dużo krótsze drogi do sensownych pieniędzy i stylu życia, więc nie widzę sensu pchać się w to na lata, mając z tyłu głowy sytuację polityczną w kraju.

Swoją drogą, zadaj to samo pytanie na jakimś lekarskim forum, to pewnie też ludzie będą pisać, jak to ciężko jest w ich zawodzie. ;)

Dobrych wyborów życiowych życzę.
 
DemPlays napisał:
Pisanie o powołaniu w zakresie jakiegokolwiek zawodu, to ogólnie nieporozumienie, bo pracuje się dla pieniędzy.
(...) Obecnie są dużo krótsze drogi do sensownych pieniędzy i stylu życia (...)

:brawo:
 
Hm to luźna dyskusja o tym, który z zawodów prawnik/lekarz jest lepszy/gorszy, ja akurat po prawie nie narzekam. Podobnie jak niektórzy. Co do korpo w dosłownym tego słowa znaczeniu, to o dziwo tylko osoby po prawie, nie po innych sensownych kierunkach/certyfikatach/szkołach/kursach/doświadczeniu niepotrzebne skreślić, o których wspomniałeś, traktują to jako Mekkę i byle się tam załapać. A realia korporacyjne są lekko mówiąc tragiczne, te kokosy to przemilczę, zależy czy 15k brutto na b2b to aż takie kokosy za brak chociażby możliwości wzięcia wolnego, bo nie ma nas kto przy danym np. projekcie zastąpić. ,,Zwykły” absolwent po filologii germańskiej w korpo bez doświadczenia na początek dostaje 7500 brutto, młodszy prawnik bez doświadczenia już nie. Nawet z rocznym doświadczeniem i biegłym (rzeczywiście i nie w teorii) angielskim jest to 5000 brutto. Mówię tu o Warszawie przy dobrych wiatrach, bo zdarzają się oferty za mniej. Ale to właśnie kwestia tego jak cenią się młodzi prawnicy, czyli w ogóle, co jest smutne.
 
Ostatnia edycja:
DemPlays napisał:
Pisanie o powołaniu w zakresie jakiegokolwiek zawodu, to ogólnie nieporozumienie, bo pracuje się dla pieniędzy.

Trzeba sobie wybrać coś, w czym się dobrze czujemy i jest na to zapotrzebowanie, ale jak ma się 19-20 lat, to raczej średnio to zrobić świadomie, bo nie ma za bardzo jak doświadczyć pracy lekarza czy prawnika w rzeczywistości. Jak robisz gap year i nie wiesz co wybrać, to zatrudnij się jako sanitariusz w szpitalu albo postaraj się o jakiś wolontariat na miesiąc. Warto też pamiętać, że medycyna ma bardzo duży procent ludzi, którzy nie decydują się po ukończeniu pracować jako lekarz, bo lata kliniczne skutecznie wybijają im to z głowy.

Pieniądze w medycynie są pewne, starczy skończyć, ale zarabia się w sektorze prywatnym albo dorabiając dyżurami/po przychodniach. Tylko to wszystko ma miejsce kosztem czasu wolnego, bo specjalista w szpitalu za goły etat obecnie ma jakieś 8000 brutto. Inna sprawa jest tego typu, że może i w POZie wpada te 150/h, ale to jest praca uwsteczniająca intelektualnie i nikt tego nie robi na pełny etat. W prawie jest większa konkurencja i trzeba coś sobą jednak reprezentować.

Co do kwestii rynku, to trudnym rynkiem straszono jak szedłem na studia i trudnym rynkiem straszy się dalej. Tylko prawda jest taka, że większość tego rynku w ogóle nie rozumie. W efekcie są tysiące młodych absolwentów po szkołach wszelakich, którzy w zasadzie nie mają żadnego pomysłu na siebie i nikt takich ludzi nie potrzebuje. Z drugiej strony są specjaliści, gdzie sytuacja jest bardzo dobra, a wynagrodzenia tylko rosną. Na tym forum to wiecznie ludzie tylko narzekają, że przyszłości po prawie nie ma, ale z doświadczenia widzę, że wszystkie osoby, z którymi studiowałem, co miały więcej oleju w głowie i chęci do pracy, to dzisiaj są na swoim albo na dobrze opłacanych stanowiskach. Starczy dostać się do pierwszego lepszego korpo, robić uprawnienia i awansować, a pieniędzy nikomu nie braknie. Jak kogoś nie interesuje sektor prywatny, to starczy się dobrze uczyć i ścieżka sędziego/prokuratora stoi otworem.

Z perspektywy prowadzenia działalności mogę tylko powiedzieć, że te lata 'pocovidowe', to jest niesamowity boom na usługi i rekordowe wzrosty obrotów, jeśli ktoś zajmuje się czymś sensownym. Bierze się to z tego, że w Polsce usługi prawnicze dla zagranicznych firm są tanie, a praca zdalna stała się czymś normalnym. Tak to wygląda dziś, ale z czym przyjdzie się mierzyć za 5 lat absolwentom wchodzącym na rynek, tego nie wiem.

Gdybym miał osobiście wskazać komuś idącemu na studia w Polsce, co ma wybrać, to nie byłoby to prawo ani medycyna. To są dziedziny, które wymagają bardzo dużo pracy, o której często sobie nie zdajemy sprawy na studiach, a bardzo długi okres nauki formalnej sprawia, że na rynek trafia się dość późno. Tych lat już nie da się odzyskać, więc pomyłki bolą. Obecnie są dużo krótsze drogi do sensownych pieniędzy i stylu życia, więc nie widzę sensu pchać się w to na lata, mając z tyłu głowy sytuację polityczną w kraju.

Swoją drogą, zadaj to samo pytanie na jakimś lekarskim forum, to pewnie też ludzie będą pisać, jak to ciężko jest w ich zawodzie. ;)

Dobrych wyborów życiowych życzę.
A w jakich kierunkach ty byś się rozwijał?
 
Iusvi napisał:
Hm to luźna dyskusja o tym, który z zawodów prawnik/lekarz jest lepszy/gorszy, ja akurat po prawie nie narzekam. Podobnie jak niektórzy. Co do korpo w dosłownym tego słowa znaczeniu, to o dziwo tylko osoby po prawie, nie po innych sensownych kierunkach/certyfikatach/szkołach/kursach/doświadczeniu niepotrzebne skreślić, o których wspomniałeś, traktują to jako Mekkę i byle się tam załapać. A realia korporacyjne są lekko mówiąc tragiczne, te kokosy to przemilczę, zależy czy 15k brutto na b2b to aż takie kokosy za brak chociażby możliwości wzięcia wolnego, bo nie ma nas kto przy danym np. projekcie zastąpić. ,,Zwykły” absolwent po filologii germańskiej w korpo bez doświadczenia na początek dostaje 7500 brutto, młodszy prawnik bez doświadczenia już nie. Nawet z rocznym doświadczeniem i biegłym (rzeczywiście i nie w teorii) angielskim jest to 5000 brutto. Mówię tu o Warszawie przy dobrych wiatrach, bo zdarzają się oferty za mniej. Ale to właśnie kwestia tego jak cenią się młodzi prawnicy, czyli w ogóle, co jest smutne.

A czym się zajmujesz /jaką dziedziną prawa?
Korpo faktycznie jest takie złe dla prawnika co można robić innego?
 
StudentMed napisał:

zrób sobie papiery np. radcy prawnego lub adwokata (choć nie jest to konieczne)
+ perfekcyjny angielski

na najbliższe 20-30 lat, najlepszy biznes prawny to obsługa kontenerowców morskich z krajów azjatyckich (Chiny, Tajwan, Singapur) do Europy (porty w Rotterdamie, pomniejsze w Polsce: Świnoujście, Gdańsk).

Obsługa prawna jednego transportu to m.in. 20 000 USD

Kilka kontenerowców miesięcznie i jest 100 000 USD miesięcznie,
nawet jak poniesiesz koszta 50 000 USD miesięcznie (biuro + pracownicy) zostaje Ci drugie tyle...

sam jestem - jako prawnik - w tej branży, ze specjalnością obsługi transportowej portów morskich.

90% spraw możesz "robić" on - line... ( + tolerancja odmiennej strefy czasowej u partnerów)
 
Ostatnia edycja:
Nie mówię, ze znowu takie złe. Ma to swoje minusy, o których trochę wspomniałam. Ja akurat pracowałam w korpo z niemieckim, wiec te zarobki trochę ratował język. Co do kontenerowców to nawet nie skomentuję, bo mam zupełnie inną wiedzę. Jestem na aplikacji kssip.
 
Ostatnia edycja:
Iusvi napisał:
Nie mówię, ze znowu takie złe. Ma to swoje minusy, o których trochę wspomniałam. Ja akurat pracowałam w korpo z niemieckim, wiec te zarobki trochę ratował język. Co do kontenerowców to nawet nie skomentuję, bo mam zupełnie inną wiedzę. Jestem na aplikacji kssip.
Możesz napisać czym się obecnie zajmujesz?
Co polecasz a czego nie?
 
Jestę aplikantę, czyli nudne życie na aplikacji, zajmuję się obecnie tylko tym. Trudno doradzać, nie warto się tez sugerować opiniami garstki ludzi na forum. A czemu nie chcesz iść na tą medycynę, mam wrażenie, ze próbujesz znaleźć argumenty do wykonywania dwóch zupełnie różnych zawodów… przecież jeśli np. nie widzisz siebie na medycynie, czy czegoś się tam obawiasz, są różne inne kierunki bliżej spokrewnione z naukami biol chem, po których można pracować jako np. Clinical trial Specialist i podobne, jako prawnik możesz ewentualnie wkręcić się w prawo medyczne. Ale studia prawnicze w porównaniu do medycyny to zakuwanie na pamięć, a większość zajęć jest prowadzona tragicznie bez możliwości jakiejkolwiek tak na prawdę nauki zawodu na studiach, pozostaje tylko poszukanie praktyk samodzielnie. Musisz podjąć decyzję sam, wybierz to, co przychodzi ci łatwiej i bardziej się tym interesujesz, jeśli to np. Chemia to poszłabym raczej w tym kierunku, niż na prawo.
 
Poczytaj oświadczenia majątkowe sędziów, prokuatorow i komorników to ci się rozjaśni sytuacja w co warto brnąć :D
 
Ja stałem generalnie przed podobnym dylematem (prawo vs medycyna), dostałem się na aplikację sędziowską, ostatecznie zmieniłem kierunek mojej kariery zawodowej, skończyłem na aplikacji adwokackiej w podatkach i nie żałuję. Godzinowo zarabiam dużo więcej, niż lekarz w moim wieku.
 
9287178 napisał:
Ja stałem generalnie przed podobnym dylematem (prawo vs medycyna), dostałem się na aplikację sędziowską, ostatecznie zmieniłem kierunek mojej kariery zawodowej, skończyłem na aplikacji adwokackiej w podatkach i nie żałuję. Godzinowo zarabiam dużo więcej, niż lekarz w moim wieku.
Dlaczego zrezygnowałeś z pójścia na medycynę?
Co cię motywowało do podjęcia prawa i uważasz ,że zrobiłbyś drugi raz tak samo?
 
idal napisał:
Nie napisałabym tak dosadnie jak @tomek001, ale ma trochę racji.
Jednak medycyna i prawo to dwa różne światy i o twoim wyborze nie powinna decydować opinia ludzi na forum, tylko raczej coś w rodzaju powołania. Musisz zadać sobie pytanie w czym czujesz się dobrze, czy w ogóle widzisz siebie w jednym lub drugim zawodzie. Sam fakt, że dobrze zdałeś maturę i masz szansę dostać się na każdy z tych kierunków jeszcze nie oznacza, że będziesz dobrym lekarzem czy prawnikiem.

Pisałeś wyżej, że nie wiesz czy masz powołanie i że ogarniasz chemię lepiej niż biologię. Moim zdaniem coś takiego nie jest wystarczające żeby być lekarzem - powtarzam, sam fakt, że dobrze z czegoś zdałeś maturę i że ogarniasz jakiś przedmiot nie oznacza że nadajesz się na jakiś kierunek, jeśli kompletnie nie czujesz tego zawodu. Jasne, masz prawo dopytać innych ludzi i poznać opinie osób, które stały przed podobnym wyborem, ale chyba najważniejsze jest żeby zastanowić się czy w ogóle widzisz się w tym zawodzie.

Też dobrze zdałam maturę - zdawałam też m.in. chemię na poziomie rozszerzonym i też zastanawiałam się nad różnymi opcjami, ale sama kwestia dobrego zdania matury z przedmiotu ścisłego nie determinowała mojego wyboru co do studiów, po prostu nie widziałam siebie na medycynie i nie chciałam zmuszać się do studiów na danym kierunku tylko dlatego, że lekarze zarabiają określone pieniądze. Poszłam na prawo bo widziałam się w jednym z zawodów prawniczych i miałam jakiś plan na siebie po studiach. To moim zdaniem powinno być przeważające.... Jasne, rynek prawniczy jest obecnie dość mocno przesycony i może być ciężko się przebić bez odpowiedniego wsparcia, ale własna kancelaria to nie są wszystkie opcje - jest też aplikacja sędziowska i prokuratorska bo sporo etatów w sądach i prokuraturach jest wolnych, można po aplikacji korporacyjnej zrobić jakąś "specjalizację" i zająć się określoną dziedziną prawa i tam już łatwiej jest wyrobić sobie markę i nazwisko...

Więc opcje są różne i na prawie i na medycynie, ale jak pisałam wyżej, zastanów się w którym zawodzie widzisz się bardziej i czy masz powołanie do jednego lub drugiego zawodu, nikt za ciebie studiów nie przejdzie i ty sam powinieneś wiedzieć w czym lepiej się czujesz :)
tylko MEDYCYNA
 
Jesli kierujesz sie kwestia finanowa, to nie bedziesz ani dobrym prawnikiem, ani tym bardziej lekarzem. Doskonale wiadomo, ze sa to zawody platne ponad przecietne wynagrodzenie. Jesli Ci takie wynagrodzenie nie odpowiada, to zapraszam na budowe, tam sobie poprawisz ;)
 
StudentMed napisał:
Dlaczego zrezygnowałeś z pójścia na medycynę?
Co cię motywowało do podjęcia prawa i uważasz ,że zrobiłbyś drugi raz tak samo?

Zastanowiłem się co bardziej mi odpowiada i doszedłem do wniosku, że nadaję się jednak bardziej na prawo. Samej decyzji nie żałuję, zrobiłbym ponownie to samo.
A kwestie dotyczące zarobków to wsadź między bajki - zdolny prawnik już na aplikacji będzie zarabiać bardzo godnie. Samo przekonanie, że po prawie jest ciężko wynika z przesytu prawników i tego, że większość prezentuje marny poziom.
 
No tak, tylko, że studentmed zdał przedmioty rzekomo tak dobrze, by dostać się zarówno na prawo, jak i medycynę. Wiec tu wybór jest niby trudniejszy. Chociaż matura z biologii, chemii czy fizyki jest zdecydowanie trudniejsza, niż matura z wosu, wiec dziwi fakt, że ktoś w ogóle się zastanawia i np. nie szkoda mu starań na maturze i wysiłku, który włożył w wyniki… jak dla mnie temat do zamknięcia…
 
Powrót
Góra