T
TOT
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2013
- Odpowiedzi
- 5
Może 20 lat temu to jeszcze dałoby się jakoś argumentowć ze ciężki start po medycynie, brak rezydentury itd. Obecnie to jak porównywanie 2 równych światów jeśli chodzi o finanse. Na aplikacji to minimalna, połowa ofert to najlepiej student zaoczny bo taniej. W polskich większych kancelariach głównie windykacyjnych czy ubezpieczeniowych to do 5 tys brutto specjalista z kilkuletnim doświadczeniem. Adwokat i radca to samo tylko on ma netto bo na działalności. Na medycynie zarobki rosna lawinowo z każdym stopniem, rynek jest nie nasycony. Pracę znajdujesz w 1 dzień w POZ lub szpitalu+prywatna praktyka, luxmedy itd. Oczewiście zawsze można zostać 355 adwokatem czy radcą w swoim mieście ale na prawdę obecnie bez konkretnego planu to nie ma sensu( jak masz zostać komornikiem bez ukłądu z wierzycielem, który będzie wysyłał wnioski?). Zresztą ile razy przeciętny człowiek razy bywa u lekarza a ile razy korzysta z pomocy adwokata. Oczewiśnie można zostać sędzią czy prokuratorem ale nie wiem czy statystycznie 1% studentów prawa się załapie. Wnioski o wpis na liste po zdanym egzaminie to składa 1/3 osób, które zdały. Korpo to tak na prawdę języki jak znasz 2 biegle to możesz być po ekonomii itd., (jest szablon na wszystko). 99% absolwentów medycyny zostaje lekarzami i pracuje w zawodzie u prawników pewnie z 20%. Jako lekarz otrzymasz 30 ofert pracy, możesz pracować tyle ile fizycznie dasz radę i ile potrzebujesz kasy. Dla mnie prawo to obecnie jeden z gorszych kierunków jeśli chodzi o perspektywy zawodowe każda inna branża jest głodna pracowników tu natomiast panuje przesyt. Jeśli chodzi o padatki to tylko wielka 4 i to od razu po studiach bo później nie będą Ciebie chcieli. Pisze to z perspektywy osoby, która mogłaby otworzyć swoją kancelarię ale zastanawia się skąd weźmie 2,3 i 4 klienta. Na medycynie jest popyt nie ma podaży natomiast jeśli chodzi o usługi prawne jest podaż natomiast nie ma popytu
Ostatnia edycja: