Medycyna czy prawo

  • Autor wątku Autor wątku StudentMed
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Może 20 lat temu to jeszcze dałoby się jakoś argumentowć ze ciężki start po medycynie, brak rezydentury itd. Obecnie to jak porównywanie 2 równych światów jeśli chodzi o finanse. Na aplikacji to minimalna, połowa ofert to najlepiej student zaoczny bo taniej. W polskich większych kancelariach głównie windykacyjnych czy ubezpieczeniowych to do 5 tys brutto specjalista z kilkuletnim doświadczeniem. Adwokat i radca to samo tylko on ma netto bo na działalności. Na medycynie zarobki rosna lawinowo z każdym stopniem, rynek jest nie nasycony. Pracę znajdujesz w 1 dzień w POZ lub szpitalu+prywatna praktyka, luxmedy itd. Oczewiście zawsze można zostać 355 adwokatem czy radcą w swoim mieście ale na prawdę obecnie bez konkretnego planu to nie ma sensu( jak masz zostać komornikiem bez ukłądu z wierzycielem, który będzie wysyłał wnioski?). Zresztą ile razy przeciętny człowiek razy bywa u lekarza a ile razy korzysta z pomocy adwokata. Oczewiśnie można zostać sędzią czy prokuratorem ale nie wiem czy statystycznie 1% studentów prawa się załapie. Wnioski o wpis na liste po zdanym egzaminie to składa 1/3 osób, które zdały. Korpo to tak na prawdę języki jak znasz 2 biegle to możesz być po ekonomii itd., (jest szablon na wszystko). 99% absolwentów medycyny zostaje lekarzami i pracuje w zawodzie u prawników pewnie z 20%. Jako lekarz otrzymasz 30 ofert pracy, możesz pracować tyle ile fizycznie dasz radę i ile potrzebujesz kasy. Dla mnie prawo to obecnie jeden z gorszych kierunków jeśli chodzi o perspektywy zawodowe każda inna branża jest głodna pracowników tu natomiast panuje przesyt. Jeśli chodzi o padatki to tylko wielka 4 i to od razu po studiach bo później nie będą Ciebie chcieli. Pisze to z perspektywy osoby, która mogłaby otworzyć swoją kancelarię ale zastanawia się skąd weźmie 2,3 i 4 klienta. Na medycynie jest popyt nie ma podaży natomiast jeśli chodzi o usługi prawne jest podaż natomiast nie ma popytu
 
Ostatnia edycja:
OBALMY KILKA MITÓW.....
-
1/ w Polsce jest około 130 000 lekarzy, z czego zawód wykonuje ok. 80 000.
Ponad 50 000 lekarzy w Polsce pracuje na stanowiskach urzędniczych (ZUS, NFZ, Wydziały Zdrowia - Samorządy, Ministerstwo Zdrowia itp.)
tylko ok. 80 000 lekarzy w Polsce LECZY....
.
2/ Medycyna jest "ogólnoświatowa" stąd, ktoś kto jest lekarzem w Polsce, może dokładnie tak samo leczyć w Chinach, czy w Afryce.
Dyplom prawnika w Polsce nie ma żadnej wartości np. w innych krajach UE np. w Belgii
.
3/ to, że "Medycyna" jest "ogólnoświatowa" nie stoi na przeszkodzie, że np. w Hiszpanii nie da się nostryfikować dyplomu lekarza medycyny z Polski.
Podobne problemy mają np. lekarze z Ukrainy, którzy w Polsce często pracują jako salowi w szpitalach.
.
4/ znam przypadek lekarza z Polski, co w Niemczech - wobec problemów z nostryfikacją dyplomu lekarza, pracuje jako "Naczelny Pielęgniarz" w domu Pomocy Społecznej pod Bonn z podstawową pensją 8 000,00 euro (osiem tysięcy euro) z czego spokojnie jest w stanie odłożyć co miesiąc ok. 25 000 zł, z czego jest zadowolony i już nawet zaprzestał próby nostryfikacji papieru lekarza (mniejsza odpowiedzialność).
.
5/ u prawników robi się normalne (podobnie jak w USA, Francja itp.)
Najlepsi zarabiają miliony, najgorsi dorabiają jako kelnerzy, taksiarze itp.
.
byłem w Paryżu, gdzie taksiarzem był prawnik
byłem w Krakowie, gdzie taksiarzem był prawnik
.
 
TOT napisał:
Może 20 lat temu to jeszcze dałoby się jakoś argumentowć ze ciężki start po medycynie, brak rezydentury itd. Obecnie to jak porównywanie 2 równych światów jeśli chodzi o finanse. Na aplikacji to minimalna, połowa ofert to najlepiej student zaoczny bo taniej. W polskich większych kancelariach głównie windykacyjnych czy ubezpieczeniowych to do 5 tys brutto specjalista z kilkuletnim doświadczeniem. Adwokat i radca to samo tylko on ma netto bo na działalności. Na medycynie zarobki rosna lawinowo z każdym stopniem, rynek jest nie nasycony. Pracę znajdujesz w 1 dzień w POZ lub szpitalu+prywatna praktyka, luxmedy itd. Oczewiście zawsze można zostać 355 adwokatem czy radcą w swoim mieście ale na prawdę obecnie bez konkretnego planu to nie ma sensu( jak masz zostać komornikiem bez ukłądu z wierzycielem, który będzie wysyłał wnioski?). Zresztą ile razy przeciętny człowiek razy bywa u lekarza a ile razy korzysta z pomocy adwokata. Oczewiśnie można zostać sędzią czy prokuratorem ale nie wiem czy statystycznie 1% studentów prawa się załapie. Wnioski o wpis na liste po zdanym egzaminie to składa 1/3 osób, które zdały. Korpo to tak na prawdę języki jak znasz 2 biegle to możesz być po ekonomii itd., (jest szablon na wszystko). 99% absolwentów medycyny zostaje lekarzami i pracuje w zawodzie u prawników pewnie z 20%. Jako lekarz otrzymasz 30 ofert pracy, możesz pracować tyle ile fizycznie dasz radę i ile potrzebujesz kasy. Dla mnie prawo to obecnie jeden z gorszych kierunków jeśli chodzi o perspektywy zawodowe każda inna branża jest głodna pracowników tu natomiast panuje przesyt. Jeśli chodzi o padatki to tylko wielka 4 i to od razu po studiach bo później nie będą Ciebie chcieli. Pisze to z perspektywy osoby, która mogłaby otworzyć swoją kancelarię ale zastanawia się skąd weźmie 2,3 i 4 klienta. Na medycynie jest popyt nie ma podaży natomiast jeśli chodzi o usługi prawne jest podaż natomiast nie ma popytu

Niesamowite głupoty piszesz.
Natomiast oceniając ogólny wydźwięk Twojej wypowiedzi i sam sposób formułowania zdań to myślę, że to nie rynek prawniczy jest problemem przez który ledwo wiążesz koniec z końcem.
 
ziomkii napisał:
u prawników robi się normalne (podobnie jak w USA, Francja itp.)
Najlepsi zarabiają miliony, najgorsi dorabiają jako kelnerzy, taksiarze itp.
.
byłem w Paryżu, gdzie taksiarzem był prawnik
byłem w Krakowie, gdzie taksiarzem był prawnik
Wyjdźmy od tego, że samo ukończenie prawa nie oznacza, że uzyskuje się uprawnienia do wykonywania jakiegokolwiek zawodu prawniczego. A więc, masa prawników pracuje w miejscach, które z prawem jako takim nie mają nic wspólnego. Taksiarze, których spotkałeś, mogli być z wykształcenia prawnikami, ale nie wykonują zawodu prawniczego. Co innego prawnicy z uprawnieniami, czyli sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, radcy i notariusze. Ich nie spotkasz raczej za kółkiem taksówki. Chyba, że pomimo uzyskania uprawnień nie pracują w zawodzie. Poza tym istnieje coś takiego jak kodeks etyki, który ustanawia dosyć rygorystyczne wymogi wykonywania zawodów prawniczych. Przewiduje również, że do wykonywania różnych dodatkowych zajęć, czy dorabiania sobie w innych miejscach wymagana jest zgoda poszczególnych izb. Nie znam żadnego adwokata, czy radcy, którzy by dorabiali jako taksiarze. Znam natomiast prawników, którzy pracują jako fotografowie czy kucharze.
 
tomBombadil napisał:

żeby fachowo odpowiedzieć na to pytanie, trzeba mieć dane STATYSTYCZNE
czyli
- ilu było np. radców prawnych w OIRP w Warszawie w ciągu ostatnich 15 lat
- jaka liczba przybywała ich co rok
- ilu z nich wykonywało zawód, a ilu nie wykonywało....
.
radcowie i adwokaci mogą mieć udziały w spółkach kapitałowych stąd nie wiadomo ilu z nich czerpie dochody z poza działalności prawniczej.
.
np. były prezes NRA to de facto... deweloper..., każdy może sprawdzić jego nazwisko w KRS.
masa radców prawnych ma udziały w spółkach z o.o., które zajmują się knajpami, restauracjami, hotelami.....
Wszyscy ze środowiska wiedzą, ze właścicielem sieci taksówkarskiej we Wrocławiu jest były adwokat,
Wszyscy ze środowiska wiedzą, że w Karpaczu była notariusz ma 3 hotele,
Wszyscy wiedzą, że radca prawna jest właścicielką sieci modowej "La Mania" i nie wykonuje zawodu radcy prawnego
takie przykłady można mnożyć.
 
statystycznie to idac z psem na spacer macie razem 3 nogi...
a tak powaznie... to serio ktos rozwaza swoja przyszlosc po wpisach na forum?
gratuluje.
 
StudentMed napisał:
Zostaje w kraju na 100%.
Mam kilku znajomych po med oraz po prawie i ci pierwsi narzekają na wieczne nadgodziny ale mniej na pieniądze a ci drudzy na to ,iż ciężko się przebić oraz zarabiać lepiej niż 4k netto.
Mówię tu o mieście woj Łódź.

Ja Ci odpowiem jako praktykujący adwokat z tego regionu. Kompletnie nie rozumiem jak w obecnej sytuacji rynkowej można w ogóle rozważać pójście na prawo :rolleyes:. Nie słuchaj tych bzdur o powołaniu. Wykształcenie to inwestycja jak każda inna i tak musisz na to patrzeć. Prawo zapewnia obecnie chyba najgorszy stosunek zarobków vs czas włożony w studiowanie. Z medycyną jest wprost przeciwnie. Jeżeli skończysz medycynę to na pewno będziesz zarabiał prędzej czy później. Jak skończysz prawo, to nie będziesz zarabiał, chyba że będziesz w jakimś promilu szczęściarzy (mówię tutaj o tych warszawskich bananowych korpokancach albo ludziach z mega smykałką do biznesu na własnej działalności).

Twoi koledzy mają rację, ciężko po prawie zarabiać lepiej niż 4k netto w tym województwie. Zachęcam do zapoznania się ofertami pracy dla prawników, to jest wszystko jawne na portalach fejsbukowych czy na pracuj.pl. Serio jest ciężko. Albo nie ma ofert pracy albo są za jakieś grosze. Z drugiej strony, zobacz, że około 4k to będziesz miał tuż po skończeniu medycyny na rezydenturze. Do tego możliwości dorabiania będą nieograniczone. Jakie masz możliwości dorabiania jako aplikant adwokacki? Wzięcie substytucji za 100 zł?

Z samą pracą po aplikacji też jest ciężko, zrobienie uprawnień nie jest wcale jakimś atutem. Ostatnio w Łodzi była oferta pracy dla adwokata/doradcy restrukturyzacyjnego na 8000 zł brutto na b2b (tak, w ofercie jest 8k brutto więc w tym VAT na b2b, to nie żart, to ogłoszenie dalej wisi). Z kolei na własnej działalności też nie jest kolorowo bo poza Warszawą zarabia się na niej w przedziale 3-6k netto. Dodam że nie jest to praca 9-17 tylko robisz 10-12h dziennie.

Dodaj do tego kwestie bezrobocia technologicznego na skutek automatyzacji. U prawników jest to bardzo realne. A u lekarzy...wyobrażasz sobie że np. model językowy zastąpi lekarza w szpitalu? Wolne żarty. Zaraz ktoś pewnie zacznie coś pisać o radiologach czy lekarzach rodzinnych. Prawda jest taka że każdego z nich dużo trudniej zastąpić niż każdego prawnika. Poza tym są lekarzami, skończyli trudną medycynę więc prowadzą sobie. Jak coś to zmienią speckę na zabiegową albo pójdą do firm medycznych.
 
Kończyłeś studia na UŁ?
Serio jest tak źle na rynku usług prawniczych?
 
StudentMed napisał:
Kończyłeś studia na UŁ?
Serio jest tak źle na rynku usług prawniczych?

Tak, jestem po UŁ, niestety. Czasami zastanawiam się czy to nie jest jakaś prowokacja dziennikarska. Wypowiedzi prawie wszystkich w tym wątku są jasne – medycyna jest zdecydowanie lepszym wyborem. To tak jak rozważać czy lepiej jeździć mercedem klasy S czy używaną skodą.

Tutaj naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać. Mamy w Polsce mit biednego lekarza i bogatego prawnika a jest dokładnie odwrotnie. Porównujemy tutaj medycynę, którą wystarczy skończyć i już się zarabia. Lekarze powiedzą Ci że jeszcze trzeba dostać się na speckę a na najbardziej obleganych trzeba mieć masę punktów bo jest 1 miejsce w województwie. To ja się pytam dlaczego trzeba? Przecież sporo lekarzy pracuje bez specjalizacji w POZ za dużo lepszą kasę. Można pracować przez ten czas za 150 zł/godzinę i próbować dostać się za rok. Straszna tragedia naprawdę. Można ewentualnie robić specjalizację za granicą. Możliwości jest cała masa. Medycyna daje Ci możliwość pracy w całej Polsce, a nie tylko w Warszawie.

To teraz porównaj sobie co będzie jeżeli pójdziesz na prawo, będziesz chciał iść na sędziego i nie dostaniesz się do KSSIP bo zabranie Ci punktów. Będziesz kolejny rok czekając do egzaminu zasuwał za minimalną, bo nikt Ci więcej nie da na początku drogi zawodowej, o ile w ogóle znajdziesz jakąś robotę.

Lekarze teraz protestują bo ma się otworzyć kilka nowych kierunków lekarskich na krzyż. To zobacz dla porównania w ilu miejscach można studiować prawo. Prawnicy to już cegłami powinni w rządzących rzucać od lat. Ewentualna nadprodukcja lekarzy nigdy nie dorówna nadprodukcji prawników, z prostej przyczyny. Medycyna jest droga i trudno się na nią dostać. Prawo z kolei jest tanie i łatwo się dostać. Ssanie w medycynie na pracownika jest nieograniczone, chociażby dlatego że zawsze będą niedobory poza dużymi miastami. W prawie jest z kolei odwrotnie, sensowna praca jest tylko w Warszawie. Pracodawcy w ogłoszeniach o pracę wymagają 100 lat doświadczenia, 2 języków biegle, szkoły prawa bengalskiego, średniej 5.0, statusu aplikanta 1 roku, a na miejscu okazuje się że robisz robotę którą małpa może robić. Nie ma też popytu na te usługi. Przedsiębiorcy nie chcą płacić za tę wiedzę, nie ma w Polsce kultury chodzenia do prawnika. Porad prawnych udziela przedsiębiorcy jego księgowy i wujek google. O osobach fizycznych to już nawet nie mówię, bo budowanie na nich swojej kancelarii to piekło.

Dla porównania jak jako lekarz będziesz chciał gdzieś indziej pracować to po prostu złożysz podanie i Cię wezmą :D – to będzie cała rekrutacja. Do specjalistów są takie kolejki że pacjenci krzyżem będą leżeć przed przychodnią żebyś ich przyjął.

Na koniec jeszcze jedno odnośnie zarobków po medycynie i prawie. Kiedyś widziałem oferty składane w drodze zamówień publicznych na obsługę prawną szpitala. Kwoty jaka miała dostać cała kancelaria za obsługę były niższe niż wynagrodzenie tylko jednego lekarza na umowę o pracę w tym szpitalu :o. Dodam że w obsłudze trzeba było być na miejscu 2-3 dni w tygodniu + obsługiwać masę procesów sądowych bo szpital był notorycznie pozywany. Takie wynagrodzenie kancelarii nie idzie tylko do adwokata prowadzącego kancelarię tylko trzeba jeszcze opłacić chociażby jednego aplikanta, bo samemu jest to nie do ogarnięcia. Chyba że ma wyrobników za darmo pod sobą a całość zgarnia dla siebie ale to już patologia.
 
Ostatnia edycja:
Większość osób pisze tak, jakby wybór studiów był decyzją ostateczną i nieodwracalną.

Masz wystarczająco dobre oceny, żeby dostać się i na medycynę i na prawo? Gratulacje. Natomiast przedmioty szkolne (i wyniki z nich) nijak mają się do studiów, a co dopiero do pracy zawodowej. Studia wyglądają zupełnie inaczej, niż szkoła.

Moim zdaniem wybieranie kierunku pod względem tego, z jakich przedmiotów ma się dobre wyniki nie ma absolutnego sensu. Zastanów się, co ci się podoba, co interesuje, nad jakimi gałęziami wiedzy mógłbyś siedzieć godzinami. To, że masz z czegoś dobre oceny nie oznacza, że odnajdziesz się w pracy zawodzie z tym związanym.

Jak już zastanowisz się nad tym, sprawdź jakie zawody (nie kierunki studiów) w miarę korespondują z twoimi zainteresowaniami. Studia to tylko droga do celu, a nie sam cel. Mało kto idzie na medycynę żeby studiować medycynę, tylko raczej chce zostać lekarzem. Zastanów się, jaki zawód chciałbyś wykonywać, i jaki kierunek studiów byłby temu najbardziej przydatny. Znam trochę osób, które poszły na prawo nie po to, by później pracować w zawodzie, ale zdobyć wiedzę prawniczą i np. założyć działalność gospodarczą (prawo jest naprawdę bardzo przydatne w wielu zawodach).

Nieważne co wybierzesz, medycynę prawo czy coś zupełnie innego, zawsze masz możliwość zmiany. Rok czy dwa lata nie robią różnicy. Nie spodoba ci się? Zmień.

Jesteś na forum prawnym, na twoim miejscu dla balansu napisałabym jeszcze to samo pytanie na forum medycznym. Prawnicy (przynajmiej ich znakomita większość) nie znają charakterystyki studiów i zawodów medycznych.

Masz jeszcze bardzo dużo czasu na zmiany. Ja od gimnazjum wiedziałam, że chcę iść na prawo, chciałam być adwokatem i bronić ludzi XD Potem mi się lekko odmieniło i chciałam być radcą ze specjalizacją w prawie nowych technologii. Na czwartym roku zakochałam się w zawodzie sędziego. Po studiach (również UŁ) na próbę zostałam asystentem i nie przeszło, aktualnie kończę aplikację sędziowską i nie żałuję ani sekundy. Natomiast czy poleciłabym ci to samo? Nie, bo to nie jest łatwa i przyjemna droga. Ja nią idę bo teraz wiem, że to chcę robić każdego dnia. Natomiast w życiu nie poleciłabym zawodu sędziego osobom, które chciałyby robić to tylko dla pieniędzy (które nie są aż tak dobre w stosunku do ilości pracy, nie mówiąc już o aplikacji).

Powinieneś sobie zadać pytanie kim chcesz być, a nie co chcesz studiować. A nawet jak w toku zrozumiesz, że wybrałeś źle, zawsze możesz to zmienić.
 
Ostatnia edycja:
4 tys, jako adwokat :lol:

Kiedyś tu był taki temat 'Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.' i ten wątek częściowo zaczyna mi to przypominać.

Nie wiem czy trolling, czy serio żale, ale jak ktoś zarabia 4 tys jako adwokat, to nie jest to problem rynku, tylko nieporadności tej osoby. Jako aplikant biorący substy i fotografujący akta, to można lepiej zarabiać. Z samego głupiego prowadzenia dwóch NPP ma się większe pieniądze, więc trzeba wyjątkowego talentu, żeby zderzyć się z sufitem na poziomie 4 tys netto, mając uprawnienia. Nie znam żadnego prawnika, który zarabia tak śmieszne pieniądze, nie twierdzę, że ich nie ma, ale jednak mediana dla takiego radcy jest prawie 2x wyższa, więc sorry.

Zatrudniony w tym roku stażysta, będący jeszcze na studiach, zarabia u mnie 30 zł brutto / h na zleceniu, co w przeliczeniu na pełny etat daje 5040 zł brutto i przy zerowym picie daje lepsze pieniądze, a to nie jest żadna bananowa Warszawa. Natomiast, jeśli chodzi o samą pracę, to nadgodziny czasem się trafiają, ale są dodatkowo płatne. Pracujemy hybrydowo, osoby wyższe stażem mogą pracować w 100% zdalnie.
 
W jakim mieście praktykujesz jeśli można wiedzieć?
Cały czas słyszę ,iż prawników jest nadmiar a nawet po rozmowie z człowiekiem ,który praktykuje lata doszedłem do wniosku ,iż rynek jest przesycony.
 
Łódzki rynek usług prawnych to jest tragedia. Jeszcze kilka lat temu aplikanci nie dostawali normalnej pensji tylko kieszonkowe pod stołem. W 2016 roku dominowały stawki od 300 do 1000 złotych. Zdziwienie budził fakt, że aplikant chce mieć umowę o prace lub zlecenie. Jeśli już cudem ktoś miał umowę to zawsze na 2/3 lub 1/2 etatu ale faktycznie pracował oczywiście na cały etat. Jeśli chodzi o studentów i absolwentów to szkoda nawet gadać, ponieważ właściciele kancelarii wymyślili sobie - umowę o nieodpłatne praktyki :( Wydaje mi się, że od tego czasu jakoś znaczenie się to nie poprawiło. Po uzyskaniu uprawnień trzeba liczyć już tylko na siebie, ponieważ kancelarii w których adwokat czy radca może pracować na B2B za sensowne wynagrodzenie właściwie nie ma.
 
zarobki adwokatów są niskie to prawda ja szukam ogłoszeń i szału nie ma 5-6 na czysto to max ale plus przeprowadzka i koszt wynajmu to na życie zostanie z 2 tysiące
 
Obsługuję kilkanaście prawników i kilku (8) związanych o usługami medycznymi (ratownicy medyczni, lekarze, dentyści itp).
Cóż... prawnicy nie mają co się z nimi równać. Prawnicy więcej by zarobili na kasie w biedronce - zaś wszystkie zawody medyczne i okołomedyczne od 17 do 22 tys. / miesiąc.
 
sekStans napisał:
Obsługuję kilkanaście prawników i kilku (8) związanych o usługami medycznymi (ratownicy medyczni, lekarze, dentyści itp).
Cóż... prawnicy nie mają co się z nimi równać. Prawnicy więcej by zarobili na kasie w biedronce - zaś wszystkie zawody medyczne i okołomedyczne od 17 do 22 tys. / miesiąc.


to prawda ja sam się zastanawiam żeby zrezygnować z adwokatury i pracować w sklepie mniejsza odpowiedzialność a większe zarobki benefity i podwyżka co rok.
 
Powrót
Góra