Mieszkanie kwaterunkowe

  • Autor wątku Autor wątku pj_internet
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pj_internet

Użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
57
Krótko i treściwie: mam 30 lat, a od 15 roku życia zamieszkuję z dziadkiem w lokalu kwaterunkowym (a dokładniej - funkcyjnym - tak jest napisane na dokumencie, który dziadek posiada jako dowód na przydział na mieszkanie <z milicji> w r.1957).
Nigdy nie byłem zameldowany w tym lokalu i niestety nie jestem, gdyż administracja odmawia możliwości zameldowania mnie argumentując to tym, że jest to lokal należący do gminy i nie jest własnością dziadka, więc on nie może decydować o zameldowaniu w nim kogokolwiek, to że jestem wnukiem również nie ma żadnego znaczenia, z czego zresztą zdaję sobie sprawę po zapoznaniu się z przepisami.
Od roku mam dowód osobisty z wpisem w miejscu zameldowania: "brak zameldowania", gdyż z miejsca gdzie mieszkałem jako dziecko i nastolatek zostałem słusznie wymeldowany, ponieważ tam nie przebywałem.
Moje pytanie jest następujące: dziadek ma blisko 80 lat, czy w momencie śmierci dziadka ja zostaję siłą eksmitowany z lokalu na bruk natychmiast, czy mam jakąkolwiek szansę obrony? Mam sąsiadów skłonnych poświadczyć i wstawić się w mojej sprawie, że faktycznie zamieszkuję tu od kilkunastu lat z dziadkiem, jednakże nie sądzę, bo to kogokolwiek interesowało, a nawet w tym wypadku obawiam się bardziej że dostanę dodatkową karę za zamieszkiwanie bez zameldowania - wytwarza się błędne koło w tym momencie.
Obawiam się że czeka mnie jednak eksmisja natychmiastowa na bruk, proszę jednakże o potwierdzenie tego przez znawców prawa.
Podejrzewam że Administracja tylko czeka, aż mieszkanie z przyczyn oczywistych się zwolni, żeby je sprzedać, a jest to w najdroższej aktualnie gminie w warszawie - w centrum.
 
pj_internet napisał:
Nigdy nie byłem zameldowany w tym lokalu i niestety nie jestem, gdyż administracja odmawia możliwości zameldowania mnie argumentując to tym, że jest to lokal należący do gminy i nie jest własnością dziadka,

Nie ma to kompletnie znaczenia. To nie administracja, a właściwy urząd dokonuje meldunku. Proszę złożyć podanie o zameldowanie się na czas nieokreślony we właściwym Urzędzie (w pana przypadku to prawdopodobnie Urząd Dzielnicy Śródmieście ul. Nowogrodzka 43), a gdyby odmówili to w odwołaniu od decyzji powołać się na poniższe orzeczenie sądu administracyjnego:

Wyrok WSA w Warszawie z 22 września 2010 sygn. akt IV SA/Wa 851/10
"Zgodnie z art. 4 ustawy meldunkowej obowiązek meldunkowy polega między innymi na zameldowaniu się w miejscu pobytu stałego lub czasowego. Z kolei w myśl art. 10 ust. 1 ww. ustawy osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub czasowy najpóźniej przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia. Jak więc wynika z powyższych przepisów, zameldowanie się nie jest uprawnieniem lecz obowiązkiem. Z kolei z przepisu art. 9 ust. 2b wskazującego, iż zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym i ma na celu potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu wynika, w sposób jednoznaczny, iż zameldowanie nie jest zależne od prawa do lokalu ani też od zgody właściciela lokalu na zameldowanie. Celem ewidencji ludności jest jedynie odzwierciedlenie przez właściwe organy w stosownym rejestrze danych faktycznych o rzeczywistym zamieszkiwaniu i przebywaniu osób pod danym adresem. Rejestracja meldunkowa nie jest źródłem jakichkolwiek praw majątkowych w tym do własności lokalu, w którym zostało dokonane zameldowanie. Dlatego też podstawę do zameldowania powinno stanowić ustalenie, czy osoba zgłaszająca przebywa pod danym adresem. Natomiast wyrażenie zgody przez właściciela nieruchomości (czy też w danym przypadku najemcy) na zameldowanie ma tylko takie znaczenie, że organ w takiej sytuacji z reguły nie dokonuje zameldowania poprzez podjęcie czynności materialno – technicznej, ale poprzez wydanie na podstawie art. 47 § 2 ustawy meldunkowej stosownej decyzji."

pj_internet napisał:
Od roku mam dowód osobisty z wpisem w miejscu zameldowania: "brak zameldowania", gdyż z miejsca gdzie mieszkałem jako dziecko i nastolatek zostałem słusznie wymeldowany, ponieważ tam nie przebywałem.
Moje pytanie jest następujące: dziadek ma blisko 80 lat, czy w momencie śmierci dziadka ja zostaję siłą eksmitowany z lokalu na bruk natychmiast, czy mam jakąkolwiek szansę obrony?

Nie zostanie pan - wyjaśnienie poniżej, tylko proszę jak najszybciej złożyć wniosek o zameldowanie w trybie administracyjnym, bo w przypadku śmierci dziadka będzie panu łatwiej od strony dowodowej.
Pragnę uspokoić, że gdyby zmarł dziadek dziś, to zgodnie z orzeczeniem poniżej, przejmuje pan jego prawa i obowiązki do danego lokalu.

Wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 24 maja 2005 sygn. akt II SA/Bd 1115/04

„W razie śmierci najemcy jego zstępni, wstępni, pełnoletnie rodzeństwo, osoby przysposabiające albo przysposobione oraz osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu małżeńskim z najemcą, mieszkający z nim stale do chwili jego śmierci, wstępują w stosunek najmu oraz nabywają jego uprawnienia i obowiązki związane z tym lokalem, chyba że się tego prawa zrzekną wobec wynajmującego, przy czym nie dotyczy to osób, które w chwili śmierci najemcy miały tytuł prawny do zajmowania innego lokalu mieszkalnego. Z przepisów tych wynika więc, że wstąpienie w stosunek najmu następuje ex lege, a więc bez potrzeby zawierania umowy między uprawnioną osobą, a wynajmującym. Stosunek najmu bynajmniej nie wygasa w takiej sytuacji, ale ulega przekształceniu podmiotowemu po stronie najemcy. Między osobą, która wstąpiła w stosunek najmu, a wynajmującym istnieje więc dokładnie stosunek prawny o takiej samej treści, jak w przypadku stosunku łączącego wynajmującego z dotychczasowym najemcą. O tym, że dotychczasowy stosunek najmu nie wygasa i nie trzeba nawiązywać nowego świadczy treść ust. 2 w/w art. 8 ustawy z 2 lipca 1994 r., czy też obecnie § 3 art. 691 kc. W myśl tych przepisów tylko w razie braku osób uprawnionych do wstąpienia w stosunek najmu lub w razie zrzeczenia się tego prawa, stosunek najmu lokalu wygasa”
 
Ostatnia edycja:
voyteg - serdecznie dziękuję za rzetelną, konkretną odpowiedź - nieoceniona pomoc.
 
oczywiście meldunek nic nie zmieni w Pana sytuacji
 
Zmieni. Będę mógł chociażby założyć rachunek bankowy, bez kłopotu odbierać korespondencję na poczcie, a także starać się o wykupienie mieszkania (mało realne ale szansa większa z meldunkiem, niż bez niego). Czy zgodzi się Pani ze mną?
 
co do wykupu mieszkania nie zgodzę się
 
Rozumiem. Nie wiem tylko czemu, gdyż w tym bloku właśnie w ten sposób wiele osób wykupiło już, bądź jest w trakcie (sprawy sądowe) wykupywania mieszkań, w których są zameldowani, a których status nadal jest kwaterunkowy.
Czy to oznacza (wg Pani), że wykupić mieszkanie może tylko osoba obca, ,,z zewnątrz", a taka, która jest zameldowana nie może?
 
nie meldunek jest problem tylko to że jest Pan wnukiem czyli po jego śmierci nie wstąpi Pan w stosunek najmu - 691 kc
dziadek może wykupić mieszkanie
 
Ostatnia edycja:
meldunek nie przesądzi o wykupie, ale ułatwi dowodzenie, że z dziadkiem pan zamieszkiwał
meldunkowi niesłusznie są przypisywane prawa związane z lokalem, ale w tej sytuacji może on być dowodem dodatkowym, że pan z dziadkiem zamieszkiwał

od razu dodam dwie opcje dotyczące zameldowania:
1) w wydziale meldunkowym składa pan podanie i jeśli urzędnik żąda poświadczenia przez właściciela, że pan tam zamieszkuje, to odpowiada pan, że chce pan zameldowanie nie na zasadzie czynności materialno – technicznej, ale w trybie administracyjnym - poprzez wydanie decyzji. Jeśli urzędnik nadal oporny, to...

2) pisze pan podanie i składa w urzędzie, jeśli nie chcą przyjąć to nadaje pan na poczcie listem poleconym. jeśli ten wariant będzie dotyczył, to proszę dać znać a pomogę co dokładnie napisać w podaniu.
 
Ostatnia edycja:
Oczywiście wiem, że w stosunek najmu na zasadzie pokrewieństwa nie wstąpię, gdyż jestem tylko wnukiem, więc jestem na zasadach osoby obcej.
Zdaję sobie również absolutnie sprawę z faktu, że nawet jeśli uda mi się zameldować w tym mieszkaniu, to nie nabywam jakichkolwiek do niego praw, bo jest to mieszkanie Państwa, na które dziadek otrzymał nakaz z milicji ponad pół wieku temu.
Póki co byliśmy jedynie w Administracji, gdzie panie powiedziały, że absolutnie nie ma opcji zameldowania mnie tam, gdyż to jest kwaterunek i w takich mieszkaniach się nie melduje.
Po informacjach, które dziś uzyskałem od Pana voyteg widzę, że jednak mimo to jest sens spróbować i udamy się z dziadkiem do wydziału meldunkowego.
Dodam, że dziadek mimo swych blisko 80 lat jest osobą bardzo sprawną i zdrową zarówno psychicznie jak i fizycznie, jednakże rozsądek nakazuje mimo to nie zwlekać w tym temacie.
 
pj_internet napisał:
Oczywiście wiem, że w stosunek najmu na zasadzie pokrewieństwa nie wstąpię, gdyż jestem tylko wnukiem, więc jestem na zasadach osoby obcej.

Skąd w panu tyle pesymizmu? :)
Jeszcze raz zacytuję fragment orzeczenia dotyczący nabycia praw do najmu:

W razie śmierci najemcy jego zstępni, (..) mieszkający z nim stale do chwili jego śmierci, wstępują w stosunek najmu oraz nabywają jego uprawnienia i obowiązki związane z tym lokalem

Jest pan wnuczkiem - to znaczy zstępnym jak najbardziej i spełnia pan te kryteria!

pj_internet napisał:
Zdaję sobie również absolutnie sprawę z faktu, że nawet jeśli uda mi się zameldować w tym mieszkaniu,(...) i udamy się z dziadkiem do wydziału meldunkowego.(...)

Ma pan 100% gwarancji, aby w tym stanie faktycznym zostać zameldowanym, a nie żadne "uda się, nie uda". Polecam więcej optymizmu :)
Dziadek WCALE NIE MUSI iść, chyba że towarzysko, ponieważ zostanie pan zameldowany w trybie decyzji administracyjnej.
 
Ostatnia edycja:
Niezwykle rozjaśnił Pan sytuację - okazuje się, że nie warto wierzyć w to, co mówią ,,panie z administracji". Myślę, że one po prostu mogą nie znać przepisów (to tylko domniemania, a nie stwierdzenie faktu) i mylą kwestię meldunku z prawem do lokalu, co jest sprawą odrębną zupełnie, bo prawo do lokalu (nakaz) ma dziadek, a moje zameldowanie, to stwierdzenie faktu istniejącego i spełnienie obowiązku meldunkowego.
Czyli wychodzi na to, że fakt iż zostałbym zameldowany w tym lokalu, w którym mieszkam od dawna, byłby bardziej moim obowiązkiem (ewidencja ludności), a nie moim prawem.
A co do kwestii pesymizmu - uważałem to raczej za twardy realizm do tej pory.
Jeszcze raz bardzo dziękuję Panu za tak szczegółowe wyjaśnienie tej kwestii prawnej :)
 
pj_internet napisał:
Niezwykle rozjaśnił Pan sytuację - okazuje się, że nie warto wierzyć w to, co mówią ,,panie z administracji". Myślę, że one po prostu mogą nie znać przepisów (to tylko domniemania, a nie stwierdzenie faktu)

Panie z administracji idą na wygodę, bo znajomość prawa w społeczeństwie nie jest na odpowiednim poziomie.
Przykładowo co do meldunku przywiązuje się przesadne znaczenie i takie błędne przekonanie jest tak mocne, że działa jak magia na umysły petentów w administracji czy urzędzie. To wielki błąd!

Wspomniał pan, że dziadek miał nakaz, sprzed 50 lat. Czy może go posiada (dokument)? To podstawy prawne wynikające z dekretu o lokatorach byłyby jeszcze bardziej mocne :)

Proszę się wczytać w poniższe orzeczenia sądów administracyjnych:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/C2199F6A49

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/BC92FA83AE

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/E75C796956

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/FBAC2F9C1E

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/A119F61DC4



pj_internet napisał:
Czyli wychodzi na to, że fakt iż zostałbym zameldowany w tym lokalu, w którym mieszkam od dawna, byłby bardziej moim obowiązkiem (ewidencja ludności), a nie moim prawem.

Dokładnie tak, a nawet powinien pan otrzymać grzywnę za niedopełnienie tego obowiązku ;)
 
Ostatnia edycja:
Dokument (nakaz na mieszkanie) dziadek jak najbardziej posiada, z roku '57, nieco sfatygowany ale jest.
Przyznam że to czego się dziś dowiedziałem na prawdę nas zszokowało, bo przez długi czas żyliśmy w przeświadczeniu, że zameldowanie w tym mieszkaniu będzie sprawą niezwykle trudną (co nie oznacza, że nie będzie ale mamy już podstawy prawne jak to zrobić).
Najciekawsze że dziadek już jakiś czas temu mówił do mnie, żebym poszedł do urzędu na Nowogrodzką i sam się zameldował, co uznałem za niedorzeczność i czcze marzenie, a tu okazuje się, że nie robiąc tego nie dopełniłem obowiązku i narażam się na grzywnę :confused:
Ps: po wizycie w Urzędzie Miasta napiszę w tym temacie jakie były dalsze losy sprawy.
 
pj_internet napisał:
Dokument (nakaz na mieszkanie) dziadek jak najbardziej posiada, z roku '57, nieco sfatygowany ale jest.

Proszę tego bardzo pilnować, bo to dla pana bardzo ważny dowód

pj_internet napisał:
co nie oznacza, że nie będzie ale mamy już podstawy prawne jak to zrobić

Zatem zanim pan się tam uda, proszę koniecznie zapoznać się z tymi 4 poradnikami poniżej:


http://www.batory.org.pl/ftp/korupcja/sciagawka1_zanim_zaczniesz_dzialac.pdf

http://www.batory.org.pl/ftp/korupcja/sciagawka2_skargi_i_wnioski.pdf

http://www.batory.org.pl/ftp/korupcja/sciagawka3_z_konstytucji.pdf

http://www.batory.org.pl/ftp/korupcja/sciagawka4_postepowanie_administracyjne.pdf
 
Chciałabym prosić o radę w nieco odmiennej sprawie ale dotyczącej mieszkania komunalnego. Moja krewna jest głównym najemcą mieszkania komunalnego po śmierci męża. Właśnie mąż jeszcze za życia, zameldował w ich mieszkaniu obcą kobietę z dziećmi. Miała się opiekować moją krewną, która jest niepełnosprawna intelektualnie. Zaopiekowała się ale jej mężem, co doprowadziło do jego śmierci. Teraz w mieszkaniu dwupokojowym z przechodnimi pokojami mieszka żona oraz kochanka z rodziną (córki dorosłe). Bez zgody głównego najemcy meldowane są dzieci córek. Oczywiście żadnej opieki już nie ma, natomiast są szykany, remonty bez wiedzy najemcy, zmuszanie naszej krewnej do oszczędzania energii, wody, gazu ale jednocześnie do płacenia za media po równo. Ta rodzina ma złożony wniosek o mieszkanie ale w tej miejscowości gmina nie buduje. Chcielibyśmy złożyć pozew o eksmisję. Oczywiście żadnej umowy z tą rodziną nie ma. Czy ktoś miał podobną sytuację?
 
teres-sa napisał:
Bez zgody głównego najemcy meldowane są dzieci córek.

Zgoda najemy nie jest wymagana.
Wymagana jest zgoda właściciela lub meldunek jest w trybie decyzji administracyjnej.

teres-sa napisał:
Chcielibyśmy złożyć pozew o eksmisję.

Wniosek o eksmisję ma prawo złożyć właściciel nie sublokator.
 
To jest mieszkanie komunalne - jest więc główny najemca a nie właściciel , sublokatorem jest osoba, którą chcemy eksmitować.
Dziękuję za odpowiedź ale już zajęła się sprawą kancelaria adwokacka.
 
Zameldować się na stałe w mieszkaniu komunalnym graniczy z cudem.Mieszkam od 3 lat w mieszkaniu komunalnym razem z babcią i synem.Babcia jest głównym najemcą od 50 lat,nie żyją jej dzieci ani inni bliscy krewni,jestem jedyną bliką jej osobą.Babcia ma 86 lat.Mieszkania nie można wykupić ,ponieważ toczy się postępowanie o grunty.Jak babcia umrze wywalą mnie z mieszkania.Meldunek dostaje kolejny raz na czasowo na rok, zawsze załatwiam sterty papierów,muszę udowadniać ,że babcia to moja babcia,za każdym razem babcia musi być ze mną w urzędzie.Urzędnicy nachodzą mnie w domu,wypytują sąsiadów itp.Czuje się jak za komuny.Do tego jużmnie poinformowali ,że nie mam co liczyć kiedykolwiek na stały meldunek w tym mieszkaniu i na to,że po śmierci babci zostanę w tym mieszkniu.Teraz złożyłam kolejną prośbę o wyrażenie zgody na meldunek stały, i czekam na odpowiedż z urzędu 17 marca mija termin odpowiedzi.Co Pan voyteg na to poradzi?Proszę o odpowiedż.Dodam jeszcze ,że to w Warszawie na Bieanach.
 
agnieszkas33 napisał:
Zameldować się na stałe w mieszkaniu komunalnym graniczy z cudem.

Wyżej w tym wątku ma pani wyraźnie napisane co zrobić.
Proszę zastosować dokładnie

Gdyby urząd dzielnicy Bielany robił problem, to proszę napisać jaki.
Wydział meldunkowy w tym urzędzie, a nie administracja domów komunalnych.
 
Powrót
Góra