Nadmierna prędkość a wymuszenie

  • Autor wątku Autor wątku swiadekTy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

swiadekTy

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2023
Odpowiedzi
6
Witajcie dziś byłem światkiem sytuacji na drodze w mieście i mam pewne wątpliwości kto był winien. Może pomożecie mi wytłumaczycie bądź podacie podobny przykład z zakończeniem.

Sytuacja wyglądała tak.

Pojazd A dołącza się z drogi podporządkowanej do ruchu, po której jedzie śmiało z 300m oddalony na ten moment pojazd B. Pojazd A jedzie żwawo nie wiem dokładnie ile ale nie wlekł się, uznajmy że 40 km/h miał, przejechał 50 metrów i daje migacz w lewo by skręcić, wykonuje manewr i skręca nie zatrzymując się zmienia kierunek jazdy. W tym czasie śmiało mogę stwierdzić że że pojazd B miał prędkość znacznie przewyższającą dopuszczalną czyli 50km/h w mieście i przez ten czas gdy pojazd A pokonał dystans 50m, pojazd B siedział mu na tylnej klapie. Oczywiście użył pojazd B klakson, oboje się zatrzymali i wywiązała się kłótnia i szarpanina plus blokowanie drogi.
Po krzykach i innych ekscesach się rozjechali cali i zdrowi :)

Mam odnośnie tej sytuacji pytanie a mianowicie jak jest rozpatrywana wina w takiej sytuacji, czy można zasuwać z niedozwoloną prędkością i sapać innym że wymusili bo jadą przepisowo 50?
 
Trudno oceniać, nie znając szczegółowego stanu faktycznego. Zasadniczo obowiązek ustąpienia pierwszeństwa zachodzi niezależnie od tego, czy kierowca z pierwszeństwem porusza się z dozwoloną prędkością, czy też nie (vide: wyrok SN z 5 maja 2011 r., IV KK 44/11).

Moim zdaniem są trzy możliwości:
- wyjeżdżający z podporządkowanej nie miał szans zauważyć kierowcy, który rażąco przekroczył prędkość -> wina kierowcy z pierwszeństwem,
- wyjeżdżający z podporządkowanej miał możliwość zauważenia nieprzepisowo jadącego pojazdu, a kierowca z pierwszeństwem miał możliwość uniknięcia wypadku, gdyby jechał z dozwoloną prędkością -> wina obu kierowców,
- przekroczenie prędkości nie miało wpływu na zaistnienie wypadku ani obrażenia jego uczestników -> wina wyjeżdżającego z podporządkowanej.
 
Ok rozumiem czyli śmiało można powiedzieć że jeśli pojadę za szybko i mi ktoś wymusi a ja dalej bd przyspieszał to delikwent powinien uciekać, tak trochę ta sytuacja wyglądała, jeśli osoba z podporządkowanej nie ma dowodów to ewentualnie może być współwinna
 
Stara prawda. To że ktoś łamie przepisy nie upoważnia pozostałych do ich łamania. Jeżeli ktoś wyjechał na drogę z pierwszeństwem pod nadjezdzajacy pojazd to wymusił pierwszeństwo. Bez znaczenia czy ten pojazd poruszał się prawidłowo czy nie.
 
Podsumowując, dołączając się do ruchu i jadąc z przepisową prędkością np w zabudowanym 50 łamiemy prawo ponieważ wymusiliśmy osobie jadącej z nadmierną prędkością np 60 lub wyższą. Przy wypadku jesteśmy winni lub współwinni.
 
Podsumowując. Masz obowiązek ustąpienia pierwszeństwa wszystkim pojazdom - nigdzie nie jest napisane, że łamiącemu przepisy możesz nie ustępować.
Jak ktoś kieruje pojazdem bez prawa jazdy to możesz mu nie ustępować pierwszeństwa?
 
swiadekTy napisał:
Podsumowując, dołączając się do ruchu i jadąc z przepisową prędkością np w zabudowanym 50 łamiemy prawo ponieważ wymusiliśmy osobie jadącej z nadmierną prędkością np 60 lub wyższą. Przy wypadku jesteśmy winni lub współwinni.

Przy wypadku, i nie tylko, każdy odpowiada za SWOJE wykroczenie:
- przekraczający prędkość za wykroczenie formalne (jazda powyżej dopuszczalnego limitu)
- Ty - wyjeżdżający z drogi podporządkowanej - za wykroczenie skutkowe: doprowadzenie do kolizji w wyniku nie ustąpienia pierwszeństwa.

Oczywiście naprawa pojazdu poszkodowanego z twojej polisy OC.

Współwina? Orzekana w marginalnych sytuacjach - wręcz należy napisać nie ma szans na współwinę w takich sytuacjach. Poza tym nie bardzo rozumiem "podniecania" się współwiną, która właściwie nic dla ciebie nie zmienia i tak jesteś winny i tak. Co z tego, że tamten też?

I na koniec: przepis o ustąpieniu pierwszeństwa nie stanowi, iż dotyczy ten obowiązek tylko wobec jadących przepisowo. Ustępujesz wszystkim, nawet tym piratom.
A co do wskazania jako winnego popierniczającego drogą z pierwszeństwem to te pojedyncze wyroki, z którymi się zapoznałem dotyczyły motocyklistów na szlifierkach.
 
Odnośnie takich sytuacji to kiedyś w jakimś programie typu Drogówka była sytuacja że ktoś wyjeżdżał z podporządkowanej na jednokierunkową i patrząc w prawo, skąd zgodnie z przepisami spodziewał się nadjeżdżających aut, wyjechał na czołowe w auto jadące pod prąd. Oczywiście dostał mandat za nieustąpienie pierwszeństwa.
 
Rozumiem to że nie ustąpienie pierwszeństwa to jest złamanie prawa lecz jest to dal mnie patologiczne że dołączając się do ruchu i jadąc przepisowo łamiemy prawo bo ktoś inny zasuwa za szybko a posiada na tyle miejsca i czasu by zwolnić do przepisowej prędkości a czasem i celowo się rozpędza, nie mówię tu o wjechaniu pod maskę na 5 czy 10m chodzi mi bardziej o dystans jak wyżej napisałem 300 metrów. To jeżeli dołączę się do ruchu i przejadę z poł kilometra z prędkością 90km a ktoś dojedzie do mnie po 500 metrach od skrzyżowania to jest nadal wymuszenie?
 
swiadekTy napisał:
a posiada na tyle miejsca i czasu by zwolnić

Ale to jest przecież definicja wymuszenia, że pojazd któremu wymusiłeś musi zwolnić żeby uniknąć kolizji :rolleyes:
 
Owner99 Tak tak masz rację ;) zgadzam się, zapędziłem się
Rozchodzi mi się o to że jadąc za szybko, łamiąc przepis, każda osoba która dołączy się do głównej drogi później niż my, nie ważne czy nawet jest w zasięgu naszego wzroku, jeśli jedzie przepisowo wymusza nam ponieważ musimy hamować
 
Owner99 napisał:
Ale to jest przecież definicja wymuszenia, że pojazd któremu wymusiłeś musi zwolnić żeby uniknąć kolizji :rolleyes:

Noooo panie... czas odświeżyć definicję ustąpienia pierwszeństwa. Gdyby każde zwolnienie (zmniejszenie prędkości) było wymuszeniem - to już w średnim mieście nie dało by się jeździć :beer:
 
swiadekTy napisał:
Owner99 Tak tak masz rację ;) zgadzam się, zapędziłem się
Rozchodzi mi się o to że jadąc za szybko, łamiąc przepis, każda osoba która dołączy się do głównej drogi później niż my, nie ważne czy nawet jest w zasięgu naszego wzroku, jeśli jedzie przepisowo wymusza nam ponieważ musimy hamować

wg mnie jak dojedzie do ciebie po 300m to już nie byłoby wymuszenie. Każdy przypadek i jego okoliczności trzeba oceniać indywidualnie.
 
sekStans napisał:
Noooo panie... czas odświeżyć definicję ustąpienia pierwszeństwa. Gdyby każde zwolnienie (zmniejszenie prędkości) było wymuszeniem - to już w średnim mieście nie dało by się jeździć :beer:

? Jak wjeżdżasz na pas ruchu czy przy zmianie pasa czy włączania się do ruchu itd. w sposób który wymusza na pojeździe poruszającym się po tym pasie zmniejszenie prędkości, hamowanie, zmianę kierunku jazdy etc. to jest wymuszenie.

sekStans napisał:
wg mnie jak dojedzie do ciebie po 300m to już nie byłoby wymuszenie. Każdy przypadek i jego okoliczności trzeba oceniać indywidualnie.

Zależy od sytuacji. Na drodze miejskiej 300m to jest inna odległość niż na autostradzie czy ekspresowej.
 
Owner99 napisał:
? Jak wjeżdżasz na pas ruchu czy przy zmianie pasa czy włączania się do ruchu itd. w sposób który wymusza na pojeździe poruszającym się po tym pasie zmniejszenie prędkości, hamowanie, zmianę kierunku jazdy etc. to jest wymuszenie.

Przychylam się do udzielonej Tobie porady - odśwież wiedzę. I przeczytaj definicję ustąpienia pierwszeństwa. Tam jest mowa o "istotnej zmianie prędkości". Nie o zwolnieniu. Owszem - nie ma mowy o gwałtownym hamowaniu ale jest słowo "istotna" w odniesieniu do zmiany prędkości.
 
A zwolnienie to nie jest zmiana prędkości? Napisali zmiana prędkości ponieważ uwzględnia to zarówno zwolnienie jak i przyspieszenie. Bo czasem trzeba wręcz uciekać jak takie pustaki bez wiedzy i wyobraźni jeżdżą po drogach.
 
@swiadekTy
Są przypadki, w których kierujący z pierwszeństwem został uznany za winnego zdarzenia drogowego. Dotyczy to w szczególności sytuacji, w których poruszał się z nadmierną prędkością.

Obowiązek ustąpienia pierwszeństwa dotyczy miejsca przecięcia się kierunków ruchu, i w tym kontekście należy oceniać czy zmiana prędkości innego pojazdu wynika z niewykonania tego obowiązku. Inaczej dochodzimy do absurdu, w którym ruch powolnych uczestników ruchu byłby niemożliwy.

Moim zdaniem nie sposób przewidzieć, czy sąd uznałby, że zwolnienie 50m dalej i ~5 sekund później w ruchu miejskim jest powiązane z koniecznością ustąpienia pierwszeństwa, aczkolwiek można by przychylić się do stwierdzenia, że nie. Natomiast można mieć duże wątpliwości co do podanych przez Ciebie wartości - pojazd B musiałby jechać grubo ponad 200km/h, co nie wydaje się realne.

Każdy kierowca widząc pojazd jadący ~200km/h w ruchu miejskim powinien stosownie do art 3 i 4 uprd powstrzymać się od manewru, niezależnie od pierwszeństwa.
 
Ostatnia edycja:
Owner99 napisał:
A zwolnienie to nie jest zmiana prędkości?

ISTOTNA. Słowo "istotna" jest kluczowe. Udajesz że nie rozumiesz czy faktycznie nie rozumiesz? Nie każde zwolnienie prędkości przez inny pojazd będzie uznane za nieustąpienie pierwszeństwa.
 
I co ta "istotna" według ciebie oznacza? Pewnie zatrzymanie? Już niejednego takiego asa trzeba było spod TIRa wyciągać bo on nie wymusił, to TIR miał wyhamować kilkadziesiąt ton na odcinku 100 metrów.
Nie ma precyzyjnego oznaczenia terminu istotna i co dla bezmyślnego miszcza kierownicy nie będzie istotną zmianą na szczęście dla policji i sądu będzie i tego takim pustakom życzę.
 
Owner99 napisał:
I co ta "istotna" według ciebie oznacza? Pewnie zatrzymanie?

Oznacza gwałtowne hamowanie lub gwałtowne przyspieszenie.
Ty natomiast twierdzisz, że każde zdjęcie nogi z "gazu" to już jest nieustąpienie pierwszeństwa. Otóż nie - nie każde zwolnienie to "wymuszenie".
 
Powrót
Góra