Nakaz zapłaty na jedną osobę

  • Autor wątku Autor wątku papryka85
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

papryka85

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2018
Odpowiedzi
12
Dzień dobry,
w tym tygodniu otrzymałam nakaz zapłaty z sądu w Lublinie za rachunek za gaz. Faktycznie mój błąd, ponieważ po wyprowadzce z wynajmowanego mieszkania nie wzięłam pod uwagę, że gazownia może wystawić korektę do faktury. Nie dopilnowałam tego faktu i wiem, że trzeba zapłacić zasądzoną kwotę.
Problem mam z tym, że wynajmowałam mieszkanie ze znajomą. Umowa w gazowni była na nas dwie. Sprawa trafiła do sądu jedynie na moje nazwisko i na mnie wystawiony został nakaz zapłaty. Moja znajoma (a właściwie już nie) stwierdziła, że skoro nakaz jest na mnie to ona nie poczuwa się do odpowiedzialności i mam sama zapłacić całą kwotę.
Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Czy mam pisać do sądu odwołanie i prośbę o podział zobowiązania na obie osoby z umowy z gazownią?
Nadmieniam, że próbowałam skontaktować się z kancelarią, która prowadzi sprawę, ale telefony są wyłączone, a siedziba została przeniesiona nie wiadomo gdzie :what:
Z góry dziękuję za pomoc.
 
papryka85 napisał:
Co mogę w takiej sytuacji zrobić?
Spłacić, następnie pozwać znajomą.
Odpowiadacie solidarnie, znaczy każda z Was za całość. Wierzyciel ma wybór od którego z dłużników i jaką kwotę będzie dochodził.
 
A nie można wnieść od razu odwołania do nakazu zapłaty z prośbą o sprostowanie? szczerze mówiąc łatwo się mówi... spłacić i pozwać znajomą, trudniej wykonać.
 
papryka85 napisał:
A nie można wnieść od razu odwołania do nakazu zapłaty z prośbą o sprostowanie?
Sprostowanie czego ?
Nie czytasz odpowiedzi :)
Kanas napisał:
Wierzyciel ma wybór od którego z dłużników i jaką kwotę będzie dochodził.
 
trochę to niesprawiedliwe, że ja mam płacić swoją i czyjąś część i potem jeszcze skarżyć kogoś o zwrot... co oczywiście znów łączy się z kosztami.
dlatego pytam czy jest jakaś możliwość innej drogi... umiem czytać... ma prawo dochodzić, ale czy nie idzie tego od razu sprostować w tej chwili, kiedy jeszcze jest możliwość odwołania od nakazu?
chyba byłoby prościej gdyby sąd w Lublinie od razu podzielił zadłużenie wraz z kosztami procesowymi na mnie i na nią, w końcu wierzyciel otrzyma to co ma dostać od każdego z dłużników.
Dłużnik też chyba ma jakieś prawa... pomimo wszystko.
Dziękuje za pomoc.
 
papryka85 napisał:
byłoby prościej gdyby sąd w Lublinie od razu podzielił zadłużenie
Na obecną chwilę nikt nic nie będzie dzielił. Jest wierzyciel, są dłużnicy. Wierzyciela nie interesują Wasze rozliczenia. On chce odzyskać to, co mu się należy. Spory pomiędzy dłużnikami kto ile, to już nie jego problem.
papryka85 napisał:
Dłużnik też chyba ma jakieś prawa... pomimo wszystko.
Przecież ma :)
Po spłacie możesz domagać się części od drugiego dłużnika.
 
A na podstawie jakiego przepisu prawa wierzyciel może dowolnie wybierać od którego z dłużników będzie egzekwował spłaty należności?
 
Fakt... niby piszą w necie:

"Z mocy art. 366 § 1 k.c. dla odpowiedzialności solidarnej charakterystyczne jest to, że mimo podzielności świadczenia każdy z dłużników odpowiada za cały dług. Wierzycielowi przysługuje zatem swoboda wyboru, który z dłużników solidarnych ma spełnić świadczenie."

Ale wyczytałam również w treści tego opracowania, że:

Raz dokonany przez wierzyciela wybór dłużnika może być w każdej chwili zmieniony.

Jak na razie w gazowni został złożony wniosek o rozłożenie na raty całości zasądzonej kwoty z prośba o podział na obie osoby widniejące w umowie... zobaczymy co z tego wyniknie.
 
A nakaz z sądu jest podparty jakąś podstawą prawną, jeśli tak, to jaką?

Jeżeli jest kilku dłużników albo kilku wierzycieli, a świadczenie jest podzielne, zarówno dług, jak i wierzytelność dzielą się na tyle niezależnych od siebie części, ilu jest dłużników albo wierzycieli. Części te są równe, jeżeli z okoliczności nie wynika nic innego.
 
Witam,
Powracam ponownie do tematu, tym razem w kwestii ściągnięcia części zadłużenia od solidarnego dłużnika.

1. Jakie kroki poczynić (oprócz oczywiście spłaty zadłużenia), aby mieć pewność, że drugi dłużnik nie wykręci się od odpowiedzialności i będzie musiał mi oddać połowę?

2. Czy należy go wcześniej np. powiadomić o tym, że mam zamiar iść z tym do sądu, żeby miał możliwość spłaty przed sprawą?

3. Czy wiecie może czy prawnicy zajmują się prowadzeniem takich spraw i jaki jest tego koszt (prawnika i sprawy)?
Rozumiem, że gdyby doszło do sprawy to wszystkimi kosztami można odciążyć dłużnika, którego pozywam?

Z góry dzięki za pomoc.
 
1. Żadne. I tak musi.
2. Wezwać do zapłaty by wypadało.
3. Zwykły pozew o zapłatę? Oczywiście, że się zajmują - w opisanej sytuacji to nawet "za koszty" ktoś Ci to zrobi.

Nie dojdzie do sprawy, przecież to jest rachunek za gaz, kto by nie zapłacił swojej połowy mając w perspektywie koszty sądowe, koszty zastępstwa, koszty egzekucji, koszty zastępstwa w egzekucji... To się nikomu nie kalkuluje, Twojemu dłużnikowi też, przy długu mniejszym niż 10 tysięcy.
 
grzeba napisał:
A nakaz z sądu jest podparty jakąś podstawą prawną, jeśli tak, to jaką?

Jeżeli jest kilku dłużników albo kilku wierzycieli, a świadczenie jest podzielne, zarówno dług, jak i wierzytelność dzielą się na tyle niezależnych od siebie części, ilu jest dłużników albo wierzycieli. Części te są równe, jeżeli z okoliczności nie wynika nic innego.
A o zobowiązaniu/wierzytelności solidarnej Pan kiedyś słyszał? Jeżeli nie, to sugeruję uzupełnić braki i dopiero wówczas podejmować się dalszych prób udzielania "pomocy".
 
Syphar napisał:
Nie dojdzie do sprawy, przecież to jest rachunek za gaz, kto by nie zapłacił swojej połowy mając w perspektywie koszty sądowe, koszty zastępstwa, koszty egzekucji, koszty zastępstwa w egzekucji... To się nikomu nie kalkuluje, Twojemu dłużnikowi też, przy długu mniejszym niż 10 tysięcy.

Niestety mój współdłużnik po otrzymaniu przedsądowego wezwania do zapłaty (listem poleconym za potwierdzeniem odbioru) jakoś wciąż nie kwapi się do zapłaty... myślę, że w poniedziałek wyślę jeszcze raz, tym razem ostateczne przedsądowe wezwanie i poczekam kolejny tydzień. Coś mi się wydaje, że do sprawy jednak dojdzie... trudno, znów wydatek, ale koniec końców zapłaci.
 
5% wartości przedmiotu sporu w zwykłym. Ale... Umowa z gazowni była na Was dwie, a faktura i jej korekta również? Masz te dokumenty? Jak tak to można próbować w upominawczym, 30 złotych opłata i tyle.
 
Syphar napisał:
5% wartości przedmiotu sporu w zwykłym. Ale... Umowa z gazowni była na Was dwie, a faktura i jej korekta również? Masz te dokumenty? Jak tak to można próbować w upominawczym, 30 złotych opłata i tyle.

Mam wszystkie dokumenty, umowy, faktury... zastanawiałam się nad e-sądem.

Co w takiej sytuacji wybrać: e-sąd czy sąd rejonowy?
Z tego co się zorientowałam to w e-sądzie sprawy sią rozpatrywane szybciej, a zależy mi na czasie. W końcu to ja muszę do tej pory pokrywać wszystkie koszty związane ze spłatą zadłużenia i kolejne ze sprawą...
 
Moim zdaniem SR. Teraz e-sądy nie są już takie szybkie.
 
Syphar napisał:
Moim zdaniem SR. Teraz e-sądy nie są już takie szybkie.

Może i nie, ale zapewne szybsze... poza tym omija się jednak kwestię przekazywania wszystkiego listownie, co niestety wydłuża tylko rozwiązanie.
 
Może i nie, ale zapewne szybsze...
Bo ja wiem... Ostatnie sprawy jakie miałem okazję obserwować: e-sąd 5 miesięcy - sprzeciw pozwanego - przekazanie do SR (dodatkowe 3 miesiące) razem 8 miesięcy do prawomocności. Przy czym skończyło się na braku stawiennictwa pozwanego na rozprawie.

SR 3 miesiące, sprzeciw, rozprawa, 2 miesiące. Razem 5 miesięcy do prawomocności.

Jak to omija się? I tak nakaz i sprzeciwy idą listownie.
 
Witam,
dziś składam wniosek do e-sądu. Moje pytanie to jąka mam przyjąć datę wymagalności roszczenia?

1. Czy będzie to data pierwszej niezapłaconej przez nas faktury?
2. Nakazu zapłaty dla mnie jako dłużnika solidarnego?
3. czy maże data z wystosowanych przeze mnie do współdłużnika wezwań do zapłaty?

Z góry dziękuję za pomoc.
 
Powrót
Góra