Przedstawię pokrótce moją sprawę - może ktoś podpowie jak to dobrze rozegrać...plissss...
Jestem pełnomocnikiem mojej mamy(emerytka prowadziła działalność gosp.-niestety niewiele już pamięta z tamtego okresu)-sprawa dotyczy domniemanej umowy z Netią w 2008 roku.
Dostałyśmy nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym z kopią pozwu, natomiast bez wymienionych w pozwie załączników typu kopia umowy, kopie faktur od września 2008 do stycznia 2009, rzekome pisma wysyłane na były adres firmy - chociaż - JEŚLI faktycznie była podpisana umowa to na niej widnieje adres zameldowania mamy oraz telefon kontaktowy. Netia NIE kontaktowała się w ogóle od tamtego czasu, ani też firma windykacyjna, której sprzedała dług w 2010. Zero kontaktu w celu polubownego załatwienia sprawy. Mam więc wrażenie, że chcą dodatkowo naciągnąć na odsetki, które wyszły niemałe.
Pozew został złożony 12-05-2011, a ja dostałam pismo z nakazem dopiero 27-12-2011.
W dokumentach znalazłam jedynie jakiś skan umowy podpisany przez nieupoważnionego pracownika zatrudnionego na okres próbny,oraz informację, że to skan wysłany w nawiązaniu do rozmowy telefonicznej. Pytanie - czy nie powinni zażądać pełnomocnictwa jeśli podpisuje ktoś inny niż widnieje na pieczątce firmowej?
Piszę właśnie sprzeciw. Jak to poprowadzić, żeby wyjść z tego obronną ręką?
Bardzo proszę o pomoc... Zostało mi kilka dni na wysłanie sprzeciwu.
Monika