Zaproponowana przez @robinson21 linia obrony nie zakładała udowadniania, że zapłaciłaś to roszczenie - bo tego nie udowodnisz. Zakładała udowodnienie, że tego roszczenia w ogóle nie ma - bo oni tego nie udowodnią... Tym, co napisałaś, strzelasz sobie w kolano i liczysz wyłącznie na przedawnienie.
Ty poszłaś w drugą stronę. Usilnie piszesz to samo co nam tutaj - że już zapłaciłaś. Ale tego nie dasz rady dowieść. I taki sprzeciw raczej będzie skuteczny z uwagi na to, że podniosłaś przedawnienie, ale równie dobrze mogłabyś podnieść wyłącznie przedawnienie.
PS. Tak, tacy prawnicy istnieją, i to bardzo dużo. Większość przy tak prostej sprawie w sumie zrobi "za koszty". Polega to na tym, że koszty zastępstwa procesowego od firmy, która z Tobą przegrywa, otrzymujesz nie Ty, tylko prawnik. A że ciężko byłoby tu przegrać jako Twój pełnomocnik, to pewnie niejednego takiego znajdziesz.