"Nauczyciel"

  • Autor wątku Autor wątku anonimowy111
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A

anonimowy111

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2016
Odpowiedzi
8
Witam,
Sprawa dotyczy nauczyciela z liceum, który jest nieprzeciętnym chamem. Sytuacja przedstawia się następująco:
Nauczyciel wymaga od nas więcej niż to, co jest zawarte w podstawie programowej. W szkole od dawna praktykowany jest proceder kupowania mu drobnych prezentów na sprawdziany (pączki, kawa, gazety), a on w zamian za to teoretycznie ma pozwalać nam na "konsultacje". Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że my się wywiązujemy, a on nie. Mimo to że przyjmuje od nas prezenty, potrafi udawać, że nie wie o co chodzi i w imię uczciwości nas pilnować. Może to brzmi trochę śmiesznie i dziecinnie, ale chciałbym zająć się tą sprawą, aby przyszłe roczniki nie miały z nim problemu.
Myślę, że jedyną rzeczą jaką dałoby się tu udowodnić jest przyjmowanie prezentów.. no i może też chamskie, wręcz psychopatyczne zachowanie na lekcjach. Pozostaje dyktafon i ukryta kamera. Jednak jest to dość trudne do zrealizowania.

Co o tym sądzicie? Pozostali nauczyciele mają tego świadomość, ale uznają to za zabawną "miejscową tradycję". Jednak gdy przychodzi co do czego, np. rodzice się skarżyli, to udają, że nie wiedzą o co chodzi.
 
reasumując chcesz sie jakoś pozbyć nauczyciela bo mimo tego ze zje paczka od was nie pozwala wam ściągać i jest wymagający? to żart czy co?
 
anonimowy111 napisał:
Mimo to że przyjmuje od nas prezenty, potrafi udawać, że nie wie o co chodzi i w imię uczciwości nas pilnować. Może to brzmi trochę śmiesznie i dziecinnie
Nie trochę, ale bardzo - śmiesznie i dziecinnie.
Nie chcecie mu dawać łakoci, to nie dawajcie. To nie sa żadne łapówki, on niczego od tego nie uzależnia.
 
Sprawa dotyczy nauczyciela z liceum, który jest nieprzeciętnym chamem.

no i może też chamskie, wręcz psychopatyczne zachowanie na lekcjach.

Można rozwinąć tę myśl?
 
james_hetfield napisał:
Można rozwinąć tę myśl?

Opryskliwe zachowanie, zadawanie pytań niezwiązanych z tematem i wymaganie prawidłowej odpowiedzi (w przeciwnym wypadku - 1). Poza tym nie przerabia wszystkiego co powinien, potrafi przez 30 minut pytać kogoś przy tablicy i przez pozostałą część lekcji "zrealizować" obszerny temat.

Gdy ktoś słyszy o tym z opowieści, to też zawsze się śmieje. Jak jest się uczestnikiem tych wydarzeń, to już nie jest tak zabawnie. Wielu uczniów z tego powodu żyje w stresie, bo nie wiadomo co przyjdzie mu do głowy i z jakiego powodu tym razem zgnoi Cię pod tablicą.
 
To jest sprawa dla Kuratorium Oświaty, ale bez dowodów słabo to widzę, bo podczas hospitacji nauczyciel będzie się zachowywał wzorowo, znam to z autopsji :)
 
Rodzic -> wychowawca -> dyrekcja.
Przy braku efektów organ nadzorujący i prowadzący.

Osobiście uważam problem pytającego za wyolbrzymiony.
 
Sądzę, że nie jest wyolbrzymiony jeśli:
Opryskliwe zachowanie, zadawanie pytań niezwiązanych z tematem i wymaganie prawidłowej odpowiedzi (w przeciwnym wypadku - 1). Poza tym nie przerabia wszystkiego co powinien, potrafi przez 30 minut pytać kogoś przy tablicy i przez pozostałą część lekcji "zrealizować" obszerny temat.
Jeżeli jesteście pełnoletni, to sami możecie to załatwić.
 
Widzę, młody człowiek nie za bardzo rozumie znaczenie stosowanych słów. To nauczyciel wie, czy zadane pytanie jakimś bokiem styka się z tematem lekcji. I to jego sprawa, ile czasu ma ktoś z uczniów poświęcić na udzielenie odpowiedzi przy tablicy. Właśnie to jest elementem lekcji publicznej i robi się dla Was wszystkich. By nauczyciel "nie gnoił" przy tablicy, trzeba po prostu się uczyć.
 
Nauczyciel nie może zadawać pytań do tematyki nieujętej podstawą programową, a wszystkie jej treści powinny zostać zawarte w podręczniku. Poza tym nie wydaje mi się, że w 15 minut można zrealizować "obszerny temat". Oczywiście jeśli dać wiarę autorowi postu.
 
To, że jeśli odpowiedzi na pytanie nauczyciela nie ma w podręczniku (oczywiście mówię tu o pytaniu związanym z tematem lekcji), to znaczy że najpewniej nie powinien go zadać - była to wskazówka dla autora, żeby sprawdził kto ma rację.
 
Nauczyciel wychodzi z założenia, że on mówi nam tylko to czego nie ma w podręczniku (czyli wszystko co mówi nie jest nam do niczego potrzebne, bo w podręczniku jest zawarte wszystko co nas prawnie obowiązuje), a podręcznik mamy czytać w domu. Krótko mówiąc, w ogóle nie realizuje tego, co powinien.

Dzięki za pomoc. Tylko utwierdziłem się w tym, że niewiele mogę z tym zrobić...
Przeżyję jeszcze ten rok, a on będzie nadal wyładowywał swoje problemy na kolejnych uczniach. Najśmieszniejsze jest to, że szkoła jest uważana za najlepszą w okolicy, a dopuszcza do takich rzeczy. Idąc tam, liczyłem, że jest to coś na poziomie, ale jak widać sprawiedliwości nie ma nigdzie. Jeszcze raz dzięki!
 
Bez przesady...od kad w podrecznikach jest wszytsko od a do z...
Nauczyciele czesto tlumacza na lekcjach, nie koniecznie wszytsko ejst w ksiazce.

Ucz sie tylko z tej jednej okrojonej ksiązki którą masz...zobaczymy jak na tym wyjdziesz...

autor chce sie dowiedziec jak pozbyc sie nauczyciela który pyta i wymaga i o zgrozo pilnuje na sprawdzianach. tak to wygląda.

Ja bym sie proponowała pouczyć i tyle w temacie.
 
W liceum moja polonistka miała taki zwyczaj sprawdzania znajomości lektur - otwierała książkę na przypadkowej stronie - czytała 2-3 zdania i padało pytanie "co było dalej?" Nie wiedziałeś - ndst. I dziękuję bardzo.

Twój problem jest moim zdaniem wyolbrzymiony - a juz sam proceder przyzwolenia na konsultację w zamian za kawę... no proszę Cię. W mojej ocenie nie wydaje mi się, żeby ktoś (dyrekcja / Kuratorium) potraktował sprawę poważnie. No bo co - rodzic pójdzie do dyrektora szkoły, żeby się poskarżyć, że nauczyciel nie pozwala uczniom ściągać??? I że odpytuje przy tablicy przez to uczniowie żyją w stresie?? Zobacz sam jak to brzmi.

W pierwszym poście piszesz, że nauczyciel wymaga od Was więcej niż to co zawarte w podstawie programowej - w poście 5 - że jednak nie przerabia tego co powinien... Hmmm...
 
Mimo wszystko czasy się trochę zmieniły i to nauczyciel jest dla uczniów, a nie na odwrót. Jasne, że zarzut z pseudo korupcją jest śmieszny - nie dawać nic i po problemie. Co do podstawy, to nauczyciel może sobie pogadać, ale nie ma prawa wymagać czegoś, co nie jest w niej ujęte.
 
Dziwi mnie Wasze podejście. Jeśli piszę, że wymaga zbyt wiele, to tak jest, więc nie spekulujcie, że jest inaczej. Chciałem realnie coś z tym zrobić, więc co by mi dało kłamanie tutaj na forum? Nie jestem idiotą.
 
To zrób :) Najlepiej udać się do psychologa albo pedagoga, żeby porozmawiał z nauczycielem, jeśli nie pomoże, to do Dyrekcji i Kuratorium, ale tak jak już napisałem bez dowodów niewiele to da.

Sam miałem problem z nauczycielem akademickim z przerośniętym gruczołem ambicji, tyle że u mnie w Technikum uczniów traktowało się bardzo poważnie i szybko się tym zajęto.
 
anonimowy111 napisał:
Nauczyciel wychodzi z założenia, że on mówi nam tylko to czego nie ma w podręczniku
Ma do tego prawo. Zresztą, i logiczne: podręcznik mozna poczytać sobie w domu, nauczyciel do tego nie jest potrzebny.
anonimowy111 napisał:
(czyli wszystko co mówi nie jest nam do niczego potrzebne, bo w podręczniku jest zawarte wszystko co nas prawnie obowiązuje)
Ale głupota! Po pierwsze, podręcznik wcale nie jest alfą i omegą wiedzy przedmiotu. A najśmieszniejsze jest zdanie o "prawnym obowiązywaniu" i tym, że coś, czego nie ma w podręczniku, jest niepotrzebne. Po pierwsze, jest multum podręcznikow tego samego przedmiotu - nie obowiązuje jeden. Po drugie, to nauczyciel realizuje założenia programowe, a one są zawarte nie jedynie w podręczniku.
anonimowy111 napisał:
a podręcznik mamy czytać w domu. Krótko mówiąc, w ogóle nie realizuje tego, co powinien.
A nauczyciel i nie powinien czytać z Wami podręcznika w klasie, ma prawo zadać jego lekturę do domu.

anonimowy111 napisał:
szkoła jest uważana za najlepszą w okolicy, a dopuszcza do takich rzeczy. Idąc tam, liczyłem, że jest to coś na poziomie, ale jak widać sprawiedliwości nie ma nigdzie.
O jaką sprawiedliwość chodzi? Znów licealista nie rozumie stosowanych słów.
 
rws-92 napisał:
By nauczyciel "nie gnoił" przy tablicy, trzeba po prostu się uczyć.
Spokojnie, nauka przedmiotu to nie wszystko, szkoła ma przede wszystkim uczyć etyki, wychowywać, pokazywać jak żyć w społeczeństwie i jak traktować innych. Ma uczyć równości. Zadaniem nauczyciela jest dbanie o to wszystko. Pastwienie się nad uczniem przez 30 minut, przed tablicą na oczach innych rówieśników jest zachowaniem ze środowiska więziennego a nie szkolnego. Takie zachowanie rodzi patologię w środowisku młodzieży.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra