nękanie i art. 107 KW

  • Autor wątku Autor wątku karolautp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

karolautp

Użytkownik
Dołączył
11.2010
Odpowiedzi
36
Witam, wcześniej już pisałam, że mam problem z sąsiadką, która mieszka na piętrze pode mną. Kobieta pisze listy i wrzuca do mojej skrzynki. W pierwszym liście nakazała mi zakręcać w domu grzejniki. Z jego treści wynikało, że wie kiedy idę do pracy, jak wyjeżdzam na weekend, jakie mam rachunki w domu itd. Kolejne listy zaczęły się w momencie jak przyjechała do mnie mama, której zdarza się czasem zapalić w pokoju papierosa. W skrzynce był list, że ma nie zatruwać życia i zdrowia wszystkim na około, że palić ma na dworzu itp. Po tym liście były kolejne, ale tym razem już z wyzwiskami typu "Ty stara babo odkąd sprowadziłaś się na cieplutkie mieszkano i mieszkasz na dziko tylko smród od tych papierochów, wynoś się na wieś skąd przyszłaś". Dodam, że mieszkanie wynajmuję legalnie, a mama przyjechała na okres około miesiąca lub dwóch ponieważ leczy się w tutejszym szpitalu i nie ma zamiaru mieszkać tutaj na stałe. Właściciel nie ma nic przeciwko temu żeby na czas leczenia przebywała u mnie. Po tym liście był kolejny. Sąsiadka tym razem napisała, że "mieszkanie jest wynajmowane dwóm osobom i mamy to zgłosić bo jak nie to ona się tym zajmie i będę bulić. I dodała "babsko siedzisz cały dzień w domu a kaloryfer na cały regulator, dupa Ci się zaparzy". W tym liście była jeszcze jedna inf. "nie wal kopytami rano jak idziesz do pracy". Dodam, że wychodzę do pracy po godzinie 6 rano i zdarza mi się, że mieć buty na obcasie. Po schodach wiadomo nie przefrunę. Jakiś czas temu jak wychodziłam o 7 rano na obcasach darła się przez zamknięte drzwi jak łazisz itp.Dodatkowo jak jestem w pracy a moja mama zostaje w domu sąsiadka wydzwania domofonem, sprawdza czy ktoś jest a potem w skrzynce pojawia się list. Rozmawiałam z sąsiadką, która mieszka koło mnie. Okazało się, że oni listów nie dostają. Do nich sąsiadka bezpośrednio przychodzi z awanturą bo np. robili o godzinie 16 kotlety, nie mają tego robić itp. Sąsiedzi mają dość tej baby. Bo robi im awantury dosłownie o wszystko. Do czego zmierzam. Wynajmuję mieszkanie legalnie, płacę za nie i nikt nie ma prawa ingerować w moje życie prywatne. Nie robię niczego co by mogło denerwować innych sąsiadów. Uważam, że tę cała sytuację można podpiąć pod art. 107 kodeksu wykroczeń. Co o tym myślicie? Chcę sprawę zgłosić dzielnicowemu. Wydaje mi się, że jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest wizyta policji u tej kobiety. Może jak powiedzą o konsekwencjach jakie grożą za nękanie to się uspokoi. Rozmowa z nią niema sensu bo z taką osobą nie da się dogadać. Co myślicie o tej całej sytuacji? Na moje to nawet ciut podchodzi pod stalking. Macie podobne zdanie?
 
Pod stalking z art. 190a to na pewno nie podchodzi , ponieważ tam najważniejszą przesłanką jest "uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia" - A Pani, chyba raczej oprócz jak najbardziej uzasadnionego zdenerwowania , nie odczuwa, zagrożenia zdrowia lub życia ?
Alternatywnie drugą przesłanką jest "istotne naruszenie prywatności" ale w mojej opinii może jest to jakaś ingerencja w prywatność ale nie aż tak istotna. (zawsze może Pani po prostu zignorować i wyrzucić listy).
Natomiast złośliwe nękanie z art. 107 Kw uważam za jak najbardziej właściwe. Pogrzebałam ciut w komentarzach i orzecznictwie do tego art. żeby ułatwić Pani podjęcie decyzji i oto co znalazłam:
"Czyn stanowiący wykroczenie z art. 107 k.w. polega na działaniu kierunkowym – „w celu dokuczenia innej osobie”, a zatem należy ustalić, że po stronie sprawcy tego wykroczenia zachodzi złośliwość. Nawet samo stwierdzenie umyślności działania nie daje podstawy do przyjęcia odpowiedzialności za wykroczenia penalizowane tym przepisem.” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 1995 r., sygn. akt III KRN 44/95, Prok. i Pr. 1995/11-12/24).
Oznacza to, że podstawą do poniesienia odpowiedzialności wynikającej z tego art. jest stwierdzenie złośliwości, co w Pani sytuacji nie będzie trudne do udowodnienia. W literaturze bowiem wyrażono pogląd, iż ochroną art. 107 Kodeksu wykroczeń, objęty został każdy sposób niepokojenia osoby a więc listy będą tu jak najbardziej kluczowym dowodem (o ile wszystkie je Pani zachowała).
Zgodnie natomiast z komentarzem do kodeksu wykroczeń (G. Kasicki, A. Wiśniewski,) "Do zachowań mogących podlegać kwalifikacji czynów o znamionach określonych w art. 107 Kodeksu wykroczeń, można przykładowo wskazać takie jak złośliwe wprowadzenie w błąd poprzez podawanie danych, informacji niezgodnych z rzeczywistością, aby adresat wysnuł z nich błędne wnioski, czy też złośliwe niepokojenie, obejmujące wszelkie działania, zachowania, zasadniczo mające na celu zakłócenie spokoju lub wprowadzenie stanu nieprzyjemności, będące wynikiem zachowania się sprawcy takiego jak np. dokuczliwe wydzwanianie do drzwi i telefonowanie bez potrzeby lub na dodatek dzwonie takie w nocy, dokuczliwe wydzwanianie domofonem bez potrzeby, straszenie osoby itd."
Jak wynika z treści przepisu z tego art, konieczne jest przede wszystkim istnienie po stronie sprawcy złośliwości, celowości i bezpośredniości działania obliczonego na dokuczenie innej osobie poprzez takie działania, które wprowadziły drugą osobę w błąd lub niepokoiły ją w inny sposób.
Niestety Kodeks wykroczeń nie precyzuje tych pojęć a więc koniecznym jest kolejne sięgnięcie do komentarza do Kodeksu wykroczeń (G. Kasicki, A. Wiśniewski)- "za złośliwość należy uważać niechętną i nieżyczliwą postawę, zachowanie w stosunku do ludzi, zjadliwość, natomiast dokuczenie jest robieniem komuś przykrości, kłopotów, dawanie się we znaki".
Uzbrojona w taką wiedzę i pozbawiona już (chyba) wątpliwości powinna Pani udać się na policję i zgłosić to wykroczenie. Myślę, że wizyta Policji skutecznie odstraszy Pani sąsiadkę od kolejnych takich zachowań zarówno w stosunku do Pani jak i innych sąsiadów :)
 
Bardzo dziękuję za informację :)
 
Ja już na policji byłam po pierwszym liście. Policjant odnotował moją wizytę, ale ponieważ dostałam jeden list po tej rozmowie stwierdziłam, że na razie nie wszczynamy postępowania. Policjant dał mi nr tel do dzielnicowego i dodał, że jeżeli sytuacja się powtórzy mam się z nim skontaktować. Wczoraj nawet do niego dzwoniłam, jednak nie odbierał tel. Po weekendzie czyli jutro skontaktuję się z nim raz jeszcze i zobaczymy czego się dowiem. Czy każą mi jechać na komendę czy sami podjądą do mnie. Generalnie myślę, że sąsiadka nie jest groźna, ale jeżeli zignoruję te listy to za chwilę będzie przychodziła osobiście z awanturą tak jak do innych sąsiadów bo nie podoba jej się, że robią na obiad kotlety, albo że kupili meble i je wnoszą do domu bo napewno schody popsują :) Uważam, że rozmowa z nią nie ma również sensu bo z taką osobą nie dojdzie się do porozumienia. Dlatego wg mnie najlepszym rozwiązaniem jest zgłoszenie sprawy na policję. Jak policja ją odwiedzi to może przestanie dręczyć sąsiadów
 
Powrót
Góra