K
karolautp
Użytkownik
- Dołączył
- 11.2010
- Odpowiedzi
- 36
Witam, wcześniej już pisałam, że mam problem z sąsiadką, która mieszka na piętrze pode mną. Kobieta pisze listy i wrzuca do mojej skrzynki. W pierwszym liście nakazała mi zakręcać w domu grzejniki. Z jego treści wynikało, że wie kiedy idę do pracy, jak wyjeżdzam na weekend, jakie mam rachunki w domu itd. Kolejne listy zaczęły się w momencie jak przyjechała do mnie mama, której zdarza się czasem zapalić w pokoju papierosa. W skrzynce był list, że ma nie zatruwać życia i zdrowia wszystkim na około, że palić ma na dworzu itp. Po tym liście były kolejne, ale tym razem już z wyzwiskami typu "Ty stara babo odkąd sprowadziłaś się na cieplutkie mieszkano i mieszkasz na dziko tylko smród od tych papierochów, wynoś się na wieś skąd przyszłaś". Dodam, że mieszkanie wynajmuję legalnie, a mama przyjechała na okres około miesiąca lub dwóch ponieważ leczy się w tutejszym szpitalu i nie ma zamiaru mieszkać tutaj na stałe. Właściciel nie ma nic przeciwko temu żeby na czas leczenia przebywała u mnie. Po tym liście był kolejny. Sąsiadka tym razem napisała, że "mieszkanie jest wynajmowane dwóm osobom i mamy to zgłosić bo jak nie to ona się tym zajmie i będę bulić. I dodała "babsko siedzisz cały dzień w domu a kaloryfer na cały regulator, dupa Ci się zaparzy". W tym liście była jeszcze jedna inf. "nie wal kopytami rano jak idziesz do pracy". Dodam, że wychodzę do pracy po godzinie 6 rano i zdarza mi się, że mieć buty na obcasie. Po schodach wiadomo nie przefrunę. Jakiś czas temu jak wychodziłam o 7 rano na obcasach darła się przez zamknięte drzwi jak łazisz itp.Dodatkowo jak jestem w pracy a moja mama zostaje w domu sąsiadka wydzwania domofonem, sprawdza czy ktoś jest a potem w skrzynce pojawia się list. Rozmawiałam z sąsiadką, która mieszka koło mnie. Okazało się, że oni listów nie dostają. Do nich sąsiadka bezpośrednio przychodzi z awanturą bo np. robili o godzinie 16 kotlety, nie mają tego robić itp. Sąsiedzi mają dość tej baby. Bo robi im awantury dosłownie o wszystko. Do czego zmierzam. Wynajmuję mieszkanie legalnie, płacę za nie i nikt nie ma prawa ingerować w moje życie prywatne. Nie robię niczego co by mogło denerwować innych sąsiadów. Uważam, że tę cała sytuację można podpiąć pod art. 107 kodeksu wykroczeń. Co o tym myślicie? Chcę sprawę zgłosić dzielnicowemu. Wydaje mi się, że jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest wizyta policji u tej kobiety. Może jak powiedzą o konsekwencjach jakie grożą za nękanie to się uspokoi. Rozmowa z nią niema sensu bo z taką osobą nie da się dogadać. Co myślicie o tej całej sytuacji? Na moje to nawet ciut podchodzi pod stalking. Macie podobne zdanie?