Nie jechałem, azatrzymano mi prawo jazdy za alkohol w Niemczech!

  • Autor wątku Autor wątku danielcio23a
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Napisz, w jakim języku napisałeś to Twoje długie pismo do sądu; po polsku, czy po niemiecku?
 
Po niemiecku. Przetłumaczył mi je przysięgły tłumacz. Zapłaciłem za to ponad 300zł
 
Ponieważ tydzień po całym zdarzeniu dostałem pismo w którym opisane było podejrzenie co do owego czynu a na dołączonym kwestionariuszu wolne miejsce na moje wyjaśnienia to napisałem je. Jednak napisałem to na osobnych kartkach bo dużo tego było. Opisałem też cały wydruk GPS świadczący o postoju samochodu a nie o jego ruchu i wszystko w jednej kopercie odesłałem na adres który był wskazany jako adres zwrotny. Dziwi mnie tylko czemu nadal sąd odnosi się że jestem mocno podejrzany i istnieje wysokie prawdopodobieństwo pozbawienia mnie uprawnień. Może powinienem jeszcze raz wszystko to samo wysłać, jednak na adres prokuratora, albo sądu? Może też powinienem coś dopisać, żeby wyglądało to poważniej?
 
Witam ponownie. Dostałem dzisiaj pismo z Sądu z nakazem karnym. Czyli niesłusznie mimo dowodów, ale jednak uznany zostałem winnym. Oto treść tego pisma ( przetłumaczyłem u tł przysięgłego ):
Nakaz Karny
Przeciwko............


Na wniosek Prokuratury Munster zostaje wymierzona Panu kara grzywny w wysokości 30 stawek dziennych po 15,00 Euro (=450 Euro)

W związku z nieumyślnym prowadzeniem pojazdu w stanie nietrzeźwości - wykroczenie według par 316 ust. 1, ust. 2 69 ust 1, 69a, 69b ust. 1 kodeksu karnego.

Zostaje panu zabrane pozwolenie na prowadzenie pojazdów. Władzy administracyjnej polecono, aby przed upływem 4 miesięcy nie udzielono Panu prawa do korzystania z zagranicznego i krajowego pozwolenia na prowadzenie pojazdów. Pozbawienie skutkuje odebraniem prawa do używania na kierowanie pojazdami w kraju.

Zgodnie z par 465 kodeksu karnego zostają nałożone na Pana koszty postępowania.

Prokuratura oskarża Pana o to, że dnia 16.01.2016 w Dulmen, nieumyślnie prowadził Pan pojazd w stanie nietrzeźwości, chociaż w skutek spożywania alkoholu nie był Pan w stanie bezpiecznie kierować pojazdem.

Zarzuca się Panu: wykonywał Pan manewry dnia 16.01.2016r pomiędzy 18:30 a 20:10 transporterem marki Renault nr rej...........w stanie nietrzeźwości na parkingu Real Grossmarkt...........Badanie pobranych od Pana dn. 16.01.2016 o godz 21:09 i 21:45 próbek krwi wykazało zawartość alkoholu we krwi 2.3 promila i 2.23 promila. Ta koncentracja alkoholu we krwi powoduje w każdym wypadku niezdolność do kierowania pojazdem. Niezdolność do kierowania pojazdem mógł i musiał Pan rozpoznać dochowując należytej staranności. Poprzez ten czyn okazał się Pan jako osoba nieodpowiednia do prowadzenia pojazdów.

Proszę dokonać zapłaty tylko po otrzymania pisemnego wezwania. Po uprawomocnieniu się nakazu prokuratura prześlę panu wezwanie do zapłaty, w którym zostaną naliczone również koszty postępowania. Wraz z poleceniem zapłaty trzyma Pan dalsze wskazówki do ewentualnej ulgi w płatności ( zapłata w ratach ).

Dalej były pouczenia itd ale już je tutaj pomijam.
Teraz tak, miałem pewność, że skoro wysłąłem im dowody odnośnie tego podejrzenia świadczące o tym że nie prowadziłem samochodu to byłem pewien że zostanie sprawa umorzona albo ja zostanę uniewinniony. Jednak wyszło tak jak przeczytaliście. Myślałem o odwoływaniu się, ale nie wiem czy zdążę i czy jest sens? W końcu to tylko albo aż 4 miesiące trwania zakazu.Jednak czuję się pokrzywdzony. Do tego odwoływanie się to zabawa która sam nie wiem jak długo będzie trwała i z jakimi ruchami i kosztami się wiąże? Ale pytanie też od kiedy te 4 wspomniane miesiące zakazu już się mi liczą i czy po upływie tego czasu będę już od tak mógł jeździć po Niemczech? Tutaj wiele niewiadomych. Proszę was o kolejną pomoc. I kolejny raz dziękuję za każdą odpowiedź.
 
W tym nakazie karnym jest napisane; cytuję: "Zarzuca się Panu: wykonywał Pan manewry dnia 16.01.2016r pomiędzy 18:30 a 20:10 transporterem marki Renault nr rej...........w stanie nietrzeźwości na parkingu Real Grossmarkt..........."; koniec cytatu. Są tylko dwie możliwości: Albo to jest prawda albo nieprawda. Zaznaczałem już wcześniej, że dla popełnienia tego przestępstwa wystarczy nawet najmniejsze wprowadznie pojazdu w ruch; to nie musi być jazda. Skoro sąd po przeczytaniu Twojego pisma dokładnie oznaczył w nakazie karnym, na czym ta jazda polegała (wykonywanie menewrów), tzn., że w aktach znajduje się dowód na te manewry, a tym dowodem może być zeznanie świadków. Skoro tak, to sąd bez rozprawy musiał oprzeć się na treści tych akt. Oczywiście, że ukarany nakazem może złożyć sprzeciw od tego nakazu karnego, a wówczas sąd wyznaczy rozprawę i wezwie tych świadków i ich dokładnie przesłucha. I zadecyduje, komu wierzyć. Należy liczyć się z tym, że jeśli zeznania świadków będą jasne, to sąd nie będzie miał podstaw, aby odmówić im wiary. Bo niby dlaczego mieliby kłamać? Jaki mieliby w tym interes, żeby kłamać na szkodę człowieka, którego nie znają?. Przynajmniej jedno powinno być w tej sprawie zrobione: Wgląd do akt! Zeby przeczytać zeznania tych świadków i na tej podstawie ocenić, czy jest sens składania sprzeciwu i żądania rozprawy z przesłuchaniem świadków.
 
Na piśmie mam pieczątkę z datą 16.03.2016 natomiast na kopercie data nadania 23.03.2016. Dzisiaj jest 31.03 więc czy teoretycznie zdążę zrobić taki wgląd do akt i napisać oraz wysłać to odwołanie? Wiem, że taki wgląd może wykonać prawnik, ale ile to może potrwać? Nie wiem do której daty się stosować jeśli chodzi o terminy, bo pewnie mam nie więcej niż dwa tygodnie na to. Nie mówiąc o tym ile sama poczta może iść. Myślałem też o tym żeby po prostu odczekać te cztery miesiące, ale nie jestem pewien, czy bezpośrednio już po upływie kary mogę od tak korzystać w niemczech z mojego prawa jazdy? Jeśli tak by było to nie bawiłbym się w odwoływanie ponieważ to się wiąże z czasem trwania wszystkich procedur. Gdy jednak okaże się że nadal jestem uznany winny to moja kara automatycznie się wydłuża o koszty i czas odwoływania sie i czekania na decyzje. Naczytałem się też o testach MPU i idiotentestach którę się robi po to aby ponownie dostać pozwolenie na poruszanie się w niemczech samochodem. Sąd w nakazie karnym którego treść wam napisałem nic o tym nie wspomina ??? Więc co to oznacza? Płacę grzywnę, mija 4 miesiące zakazu wymierzonego przez sąd i mogę już swobodnie bez obawy korzystać z uprawnień?
 
Ten zakaz dotyczy niemieckich urzędów, którym przed upływem 4 miesięcy nie wolno wystawić Ci niemieckiego prawa jazdy. Innymi słowy: Sąd orzekł pozbawienie Cię prawa do prowadzenia pojazdów na terenie Niemiec i nie oznaczył na jak długo Cię pozbawia. Sąd oznaczył coś innego, a mianowicie, że niemiecki urząd nie może Ci wydać niemieckiego prawa jazdy przed upływem 4 miesięcy. A to wcale nie oznacza, że po upływie tych czterech miesięcy wolno Ci będzie jeździć po Niemczech prowadząc jakiś pojazd. Niestety, po upływie tych 4 miesięcy będziesz musiał udowodnić niemieckiemu urzędowi, że jesteś zdolny do prowadzenia pojazdów. Jeśli chodzi o samą sprawę w sądzie, możesz postąpić tak: Aby zapobiec uprawomocnieniu się tego karnego, możesz złożyć ten sprzeciw (Einspruch) w terminie 2 tygodni od dnia doręczenia (doręczenia!). TTego sprzeciwu nie musisz uzasadniać, tzn. nie musisz pisać żadnego uzasadnienia; to nie jest wymagane. Ten sprzeciw możesz przesłać do sądu także faksem (niemieckie prawo dopuszcza skuteczne składanie środków odwoławczych tekże faksem, natomiast nie e-mail-em). Jeśli tak zrobisz, to zyskasz na tym trochę czasu, aby jakiś adwokat zrobił wgląd do akt. W Niemczech wgląd do akt polega na tym, że sąd przesyła akta adowkatowi do kancelarii za opłatą 12,- Euro, a adwokat kopiuje sobie akta lub potrzebne mu strony, odsyła akta do sądu i przelewa do kasy sądu te 12,- Euro. Oczwiście adwokaci nie robią tego za darmo i przeciętnie życzą sobie za tę usługę 50,- Euro (średnio w Niemczech). podkreślam, że tylko adwokat ma prawo otrzymać pocztą orginalne akta sądowe; nawet potężne spółki ubezpieczeniowe muszą w tym celu wynająć adwokata. Jeśli chodzi o sedno sprawy to moim zdaniem, szanse na zmianę tego orzeczenia nie są duże. Dlaczego? Twoim wypadku sędzia nie opisał tego stanu faktycznego ogólnie (np. "prowadził pojazd w stanie nietrzeźwym"), lecz napisał konkretnie: "wykonywał Pan manewry na parkingu ...". A więc bardzo konkretnie. Wynika z tego, że są ma jakieś konkretne zeznanie jednego lub więcej świadków, i dlatego wydał taki nakaz karny. Jeśli będzie rozprawa, i jeśli ci świadkowie powtórzą to samo, to sąd nie pewno nie zmieni tego nakazu na Twoją korzyść i nie uchyli orzeczonego w nakazie pozbawienia prawa do prowadzenia pojazdów, bo coś takiego, żeby ludzie wyssali sobie z palca fakty obciążające zupełnie nieznanego im człowieka, w życiu zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Z drugiej strony nie jest wykluczone, że całe to oskarżenie oparte jest o fakt, że miałeś włączony silnik, i z tego jakiś policjant wyciągnął sobie wniosek, nie widząc nic konkretnego, że "manewrowałeś". Bez wglądu do akt, to "wróżenie z fusów". Jeśli na rozprawie policjant lub policjanka powie, że samego ruchu Twojego pojazdu nie widziała, to sędzia musi Cię uniewinnić i nakaz karny uchylić.
 
Ostatnia edycja:
Erkorda dziękuję ci za poświęcenie i angaż w mojej sprawie. Jestem pod dużym wrażeniem twojej wiedzy w temacie. Aż się narzuca pytanie, skąd tak dobrze znasz prawo niemieckie? Ale pozazdrościć kompetentnej wiedzy :-) Gratuluję. Wracając do sedna. Skoro mam udowadniać Niemieckim urzędom zdolność do jazdy to pewnie wiąże się to z różnymi testami? Testami wykonanymi w niemczech, czy mogę je robić w polsce? A czy prawa jazdy nie będę musiał w niemczech ponownie zdawać? Wiesz pytam się bo skoro szanse na zmianę decyzji mimo odwoływania są nikłe to raczej postąpię w sposób jaki doradziłeś. Chcę jednak też zaczerpnąć pewnych informacji co dalej robić by jak najszybciej powrócić do jazdy i jak to załatwiać w przyszłości? Aaaa i zasadnicze pytanie... W polsce oczywiście bez obaw mogę jeździć?
 
W Polsce i każdym innym kraju, z wyjątkiem Niemiec, możesz jeździć. Natomiast jeśli chodzi o Twoje pierwsze pytanie: Jeśli po upływie tych czterech miesięcy,liczonych od dnia prawomocności nakazu karnego, tj. od następnego dnia po upływie terminu do wniesienia sprzeciwu, przedłożysz w niemieckim urzędzie polskie zaświadczenie o tym, że zbadano Twoją zdolność do prowadzenia pojazdów, i że wg. polskiego urzędu jesteś zdolny do prowadzenia pojazdów, to niemiecki urząd nie może wymagać od Ciebie, abyś poddał się niemieckim testom w Niemczech. Europejski Trybunał w Luxemburgu orzekł bowiem, że Niemcy muszą respektować orzeczenia o zdolności do prowadzenia pojazdów wydane przez urzędy wszystkich innych krajów Unii Europejskiej. Niemcy długo opierali się, i żądali poddania się niemieckim testom w Niemczech, ale ostatecznie pogodzili się z tym wyrokiem sądu europejskiego i uznają obce orzeczenia o zdolności do prowadzenia pojazdów. Niejasność panuje natomiast w Polsce, ponieważ czasami nie wiedzą, jak postąpić w takich sprawach; dla nich masz ważne prawo jazdy i basta. Dlatego dowiedz się tam u Ciebie w wydziale komunikacyjnym; opisz im dokładnie, o co chodzi i kieruj się także tym, co Ci tu napisałem. W każdym razie jedno jest pewne: w Twoim przypadku polski urząd, w tym wypadku wydział komunikacjyny może wydać Ci świadectwo/zaświadczenie o tym, że zbadano Twoją zdolność do prowadzenia pojazdów i że taką zdolność posiadasz. I takie polskie orzeczenie/zaświadczenie jest dla niemieckich urzędów wiążące - oczywiście po upływie tych czterech miesięcy (tak orzekł bowiem sąd europejski w Luxemburgu).
 
Erkorda skoro tak piszesz, to bardzo się cieszę z tej informacji. Czytałem wiele forów, wypowiedzi, a nawet blog pewnego prawnika. Wszędzie informacje w tym temacie były po prostu różne i żadne nie dawały mi stu procentowej pewności, że jest tak jak piszą inni. Dlatego opieram się na twojej wiedzy, która jest dla mnie najbardziej tak uważam kompetentna. Jeżeli będę mógł w polsce załatwić sprawę z odzyskaniem uprawnień na terenie DE to jet to dla mnie absolutnie najważniejsza informacja. Dzięki tej pewności napiszę wiem że nie będę walczył o zmianę decyzji niemieckiego sądu bo licząc cztery miesiące i czas załatwiania tych powiedzmy orzeczeń w polskim urzędzie nie powinno minąć więcej niż pół roku i ponownie zacznę wykonywać swój zawód kierowcy. To dla mnie dobra wiadomość, bo przecież mogłem dostać dużo dłuższy czas kary. Pokieruję się erkorda twoją wiedzą oraz poradami i taką decyzję właśnie podejmę. Ciekawość mnie zżera skąd zdobyłeś taką wiedzę, ponieważ najpewniejsze informacje i największą wiedzę jaką wyczytałem w internecie znalazłem u ciebie :-) Dziękuję. Oczywiście jutro jest nowy dzień i mogę jeszcze odezwać się jutro lub w kolejnych dniach się z kolejnymi pytaniami na forum więc uprzedzam już teraz. Pozdrawiam.
 
Chciałbym zacytować jeszcze jedno zdanie z tego pisma, które analizuję i nie do końca to zdanie rozumiem. Mianowicie:
Władzy administracyjnej polecono, aby przed upływem 4 miesięcy nie udzielono Panu prawa do korzystania z zagranicznego i krajowego pozwolenia na prowadzenie pojazdów.

Nie jestem pewien czy chodzi tu dosłownie o to że przed upływem 4 miesięcy nie mogę korzystać z niemieckiego oraz zagranicznego pozwolenia czyli ,,prawa jazdy''?
Czy też zdanie to oznacza, że przed upływem 4 miesięcy Władzy administracyjnej polecono, abym nie mógł skorzystać z udzielenia mi pozwolenia w sensie np tzw testu MPU w Niemczech albo innego testu w Polsce, który powinien potem zostać zaakceptowany w niemieckich urzędach?? Sam nie wiem czy zrozumiale to napisałem, ale doszukuję się podwójnego znaczenia tego zdania, czy chodzi o pozwolenie jakim jest prawo jazdy? Lub czy chodzi o pozwolenie jakim są pozytywnie zdane testy np u nas w Polsce i wydanie oświadczenia na zasadzie którego będzie mi przywrócone prawo do jazdy na terenie DE? Jeśli nie namieszałem zbytnio to proszę o odpowiedź.:mad:
 
Chciałbym zacytować jeszcze jedno zdanie z tego pisma, które analizuję i nie do końca to zdanie rozumiem. Mianowicie:
Władzy administracyjnej polecono, aby przed upływem 4 miesięcy nie udzielono Panu prawa do korzystania z zagranicznego i krajowego pozwolenia na prowadzenie pojazdów.

Nie jestem pewien czy chodzi tu dosłownie o to że przed upływem 4 miesięcy nie mogę korzystać z niemieckiego oraz zagranicznego pozwolenia czyli ,,prawa jazdy''?
Czy też zdanie to oznacza, że przed upływem 4 miesięcy Władzy administracyjnej polecono, abym nie mógł skorzystać z udzielenia mi pozwolenia w sensie np tzw testu MPU w Niemczech albo innego testu w Polsce, który powinien potem zostać zaakceptowany w niemieckich urzędach?? Sam nie wiem czy zrozumiale to napisałem, ale doszukuję się podwójnego znaczenia tego zdania, czy chodzi o pozwolenie jakim jest prawo jazdy? Lub czy chodzi o pozwolenie jakim są pozytywnie zdane testy np u nas w Polsce i wydanie oświadczenia na zasadzie którego będzie mi przywrócone prawo do jazdy na terenie DE? Jeśli nie namieszałem zbytnio to proszę o odpowiedź.:mad:
 
To należy rozumieć tak: Niemieckiemu urzędowi nie wolno przed upływem tych czterech miesięcy wydać Ci jakiegokolwiek pozwolenia na prowadzenie pojazdów, tj. ani niemieckiego prawa jazdy, ani też zezwolenia na korzystanie z prawa jazdy wydanego w innym kraju. Innymi słowy: Dopiero po upływie tych czterech miesięcy urządowi w Niemczech wolno wydać Ci jakiekolwiek pozwolenie na prowadzenie pojazdów w Nimeczech, tzn. bądź to niemieckie prawo jazdy, bądź pozwolenie na podstawie Twojego polskiego prawa jazdy. Praktycznie oznacza to, że jakiekolwiek testy niemieckie mają sens dopiero po upływie tych czterech miesięcy, a także wydane w Polsce poświadczenie Twojej zdolności do prowadzenia pojazdów będzie brane pod uwagę dopiero po upływie tych czterech miesięcy. W tym wyroku Trybunału z Luksemburga zaznaczono, że oceny zdolności do prowadzenia pojazdów mechanicznych każdego innego kraju Unii muszą być w Niemczech respektowane i uznawane, ale dopiero po upływie ustalonego przez sąd czasowego zakazu wydawania pozwolenia na prowadzenie pojazdów. W Twoim przypadku są to 4 miesiące. Przed upływem tych czterech miesięcy niemiecki urząd nie jest zobowiązany brać pod uwagę poświadczenia polskiego urzędu o Twojej zdolności do prowadzenia pojazdów; dopiero po upływie tych czterech miesięcy jest zobowiązany. W tym wyroku, który wspomniałem, chodziło tylko o to, że Niemcy nie mogą uznawać tylko swoich, niemieckich, testów, a te z innych krajów lekceważyć; mają uznawać także testy innych krajów Unii. Sąd w Luksemburgu zaakceptował jednak ważność terminu urzędowego zakazu wydawania skazanemu nowego pozwolenia na prowadzenie pojazdów w Niemczech. W Twoim wypadku - jak podkreśliłem wyżej - są to właśnie te cztery miesiące.
 
Ostatnia edycja:
ok rozumiem już,tylko teraz zastanawiam się czy jest sens odwoływać się czy lepiej odczekać te 4 miesiące i zapłacić grzywnę ,jeśli to tak sprawnie pójdzie że w komunikacji wydadzą mi oświadczenie o którym piszesz że jestem zdolny do prowadzenia pojazdów i czy Niemcy nie bedą robic problemów pózniej i ubiegać się że muszę zdawać ten test MPU w Niemczech i wtedy mam bardzo małe szanse na zdanie tego testu(nieznajomość języka itd.)
Gdybym jednak się odwołał to sprawa może przeciągnąć się nawet do kilku miesięcy a na sprawie wyrok został by podtrzymany wówczas tracę kolejny czas który mi się wydłuży na ponowną możliwośc poruszania się po Niemczech .Mam jeszcze jedno pytanie czy jeśli sąd nic nie wspomniał w wyroku o teście MPU to czy prawo Niemieckie mnie poinformuje o tym teście po odbyciu tych 4 miesięcy ?Czy zawsze w przypadku oskarżenia prowadzenia ,manewrowania samochodem pod wpływem alkoholu należy zdawać te testy MPU ?Czy są jakieś normy i zakresy w których nie trzeba wykonywać tych testów ?Czy według Ciebie erkorda powinienem się odwołać czy lepiej odbyć karę?Zostałem winny tylko dlatego że uznano iż manewrowałem ,czyli manewrem można nazwać to że był włączony zapłon oraz że przepalałem silnik ,żeby akumulator się nie rozładował iż taka moja praca kierowcy ze mieszkam ,śpię w samochodzie i spedzam również tam wolny i czuję się nie winny ponieważ nie jechałem wiec nie stworzyłem zagrożenia w ruchu drogowym bo miało to miejsce na parkingu a zostałem tak skazany i pozbawiony wykonywania mojego zawodu kierowcy :(na wydruku GPS jest wszystko zarejestrowane że stałem nawet nic się nie poruszyłem więc jakim trzeba być człowiekiem z tych świadków że zeznali takie obciążające mnie zeznania .
 
Danielcio, jeśli to wszysko, co napisałeś wcześniej na temat tego zdarzenia, jest prawdą, to się odwołaj. Ludzie oskarżani niewinnie powinni się bronić, a ta obrona wcale nie jest skazana na niepowodzenie. Ważne byłoby wiedzieć, co jest w tych aktach, co ci świadkowie konkretnie mówili, bo należy się spodziewać, że w sądzei powiedzą to samo. Dlatego tak ważny byłby wgląd do tych akt. Sam wiesz jak było, czy chociaż trochę ruszyłeś tym autem (i Bozia też!). A więc prawidłową decyzję możesz tylko Ty podjąć. Jeśli chodzi o czas po upływie tych 4 miesięcy, to musisz bać sam aktywny i zwrócić się do urzędów.
 
Byłem w piątek u nas w wydziale komunikacji, ale powiem szczerze że nikt tam nic nie wiedział na ten temat. Nikt nie wiedział czy mogę u nas w kraju zrobić wszystkie badania które będą uznane w niemczech zamiast robionych na terenie DE. Dla każdej osoby z którą o tym rozmawiałem było to zaskoczeniem i po prostu nic na ten temat nie wiedzieli. To dla nich nietypowa i nowa sprawa. Nawet nie wiedzieli gdzie mogę się tego dowiedzieć. Byłem u prawnika też w wydziale ale też nic nie wiedział. Poza tym powiedzieli że jeśli polski wydział komunikacji ma mnie skierować na takie badania to na jakiej podstawie skoro w polsce prawo jazdy mam i nie jestem w żaden sposób ukarany aby było to odnotowane w wydziale komunikacji. Myślałem jeszcze nad tym by po upływie okresu zakazu wysłać do niemiec prośbę o skierowanie na takie badania z pozwoleniem na zrobienie ich w polsce. Jednak to bardzo ogólnie powiedziane. W rzeczywistości nie wiem jak gdzie to kierować i jak to wszystko przebiegnie. Potrzebna mi będzie osoba która naprawdę zna się na tych sprawach i pomoże mi z wszelkimi formalnościami oraz pokieruje odpowiednio tak na bieżąco. Dlaczego? Dlatego, że jeśli istnieje obowiązek honorowania w niemczech badań zrobionych w innym kraju i jest to oficjalnie jednoznacznie orzeczone w prawie krajów UE to gdy mimo to zrobię i wyślę moję badania do niemieckiego urzędu może być tak: powiedzą, że muszę mimo wszystko zrobić je w DE i to właśnie z braku wiedzy.
 
Witam ponownie. Potrzebuję informacji co do źródła podstawy prawnej na którą będę mógł się powołać w niemieckich urzędach kiedy będę składał tam badania wykonane w polsce. Chodzi mi o to, że dowiedziałem się o tym, że mogę wszelkie badania wykonać u lekarza na własną prośbę ponieważ wydział komunikacji nie wyda mi bezpodstawnie na nie skierowania. Niemniej istnieję możliwość wykonania ich bez skierowania na własne żądanie. może zaistnieć problem z akceptacją ich w niemczech u urzędników ( niedoinformowanie itp ), dlatego wraz z nimi chciałbym napisać jednocześnie adnotację informacyjną przedstawiając paragrafy i całą podstawę prawną, na której podstawie mają obowiązek uznać moje badania. Mam nadzieję, że zrozumiale to wyjaśniłem;)
 
Chodzi o badania przewidziane w art. 75 i 82 polskiej ustawy o kierujących pojazdami. Dopiero na podstawie wyniku tych badań właściwy polski urząd administracyjny może wydać stosowne zaświadczenie o zdolności do prowadzenia pojazdów, które będzie respektowane w Nimeczech. Podstawą do urzędowego skierowania na te badania, byłoby właściwie orzeczenie niemieckiego sądu. Muszę tu przyznać, że nie jestem zorientowany, jak takie przypadki traktują polskie urzędy. W każdym razie niemieckie urzędy, w tym także policja będą respektowały jasne polskie urzędowe stwierdzenie o zdolności do prowadzenia pojazdów, wydane po upływie zakazu wydawania prawa jazdy orzeczonego w Nimeczech. Moim zdaniem (podkreślam, że jest to tylko moje zdanie) polski urząd na wniosek kierowcy powinien go takiej jak Twoja sytuacji skierować na badania przewidziane w art. 75 i 82 polskiej ustawy o kierujących pojazdami. Zdaję sobie sprawę, że panuje w tej materii duża niejasność.
 
Ok. Więc jeżeli Urzędy niemieckie mają obowiązek respektowania takiego orzeczenia wydanego w Polsce to wysyłając je do niemiec chciałbym również dodać do kompletu informację o takim obowiązku. Czyli chcę się powołać na odpowiednie paragrafy mówiące o takim obowiązku i zamieścić odnośnik do takiego paragrafu w liściku, tak jak Sąd powołuję się na różne paragrafy prawne odnośnie kar, obowiązkach czy też praw. W takim układzie niemieccy urzędnicy mając w ręku podstawę prawną z większą szansą dla mnie zaakceptują polskie orzeczeni, tak mi się przynajmniej wydaję. Czyli na podstawie jakiejś tam ustawy
o.........paragraf.........kodeksu........itd. Treść się ułoży. Najważniejsza jest jasna niepodważalna podstawa prawna żeby uniknąć wymówek i zabawy w kotka i myszkę
 
Powrót
Góra