niepodpisany mandat za brak biletu

  • Autor wątku Autor wątku anzelmtest
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie brnij w (żałosną) śmieszność, już byłeś o to proszony.
 
widocznie nie posłuchałem...
Skoro pisze to chyba chcę się poradzić lub w dyskusji wyjaśnić swoje wątpliwości lecz widzę że inteligentnych ludzi, którzy by to dostrzegli tu brakuje...
 
Fausstt napisał:
poza tym mandat staje się prawomocny z chwilą podpisania go przez ukaranego
Jesteś studentem? Kiedyś studentów zaliczano do tzw. inteligencji. Co to się porobiło w naszych czasach. Nie dostałeś żadnego mandatu. Zostałeś obciążony opłatą dodatkową za brak ważnego biletu. Poszukaj sobie definicji słowa "mandat", bo przypadkiem się złożyło, że to co o mandacie (i podpisie na nim) napisałeś to prawda. Jak więc kiedyś zostaniesz przez uprawniony do tego organ (najczęściej policja, straż miejska ale i np. US) ukarany mandatem, to Twoja wiedza przyda się jak ulał.
Fausstt napisał:
nie widnieje mój nr dowodu osobistego tym bardziej jeśli nie ma tam nr pesel to tak jakby w ogóle nie było naszego spotkania
Teoria "genialna". Jak wszystkim "geniuszom" wiadomo, zapłata za przejazd jest uzależniona nie od samej umowy przewozu i skorzystania z usługi tylko od faktu wpisania magicznych cyferek na druku opłaty dodatkowej.
 
A to przykład jednego, jedynego mądrego zdania w całym steku nieprawdopodobnie kompromitujących bredni.

Czy dobrze rozumiem, ze mowisz o calym moim poscie jako o steku bredni? Wytlumaczysz mi prosze, w ktorych kwestiach sie myle lub zle rozumuje?
 
ishmael4 napisał:
Czy dobrze rozumiem, ze mowisz o calym moim poscie jako o steku bredni? Wytlumaczysz mi prosze, w ktorych kwestiach sie myle lub zle rozumuje?

przecież nie pisano do Ciebie... chyba że oba konta są Twoje? 8)
 
bok napisał:
przecież nie pisano do Ciebie... chyba że oba konta są Twoje?
Mylisz się kol. bok. Kol. ishmaael zacytował moje zdanie kierowane właśnie do niego.
ishmael4 napisał:
Czy dobrze rozumiem, ze mowisz o calym moim poscie jako o steku bredni? Wytlumaczysz mi prosze, w ktorych kwestiach sie myle lub zle rozumuje?
Co tu tłumaczyć? Najpierw zarzuciłeś kol. ślimakowi, że jego rozumowanie jest dziecinne. To była pierwsza brednia, gdyż akurat kol. ślimak miał rację w każdym (dosłownie w każdym) napisanym w tym temacie słowie. Potem raczyłeś nas aberracyjnymi przemyśleniami na temat wartości dowodowej "kwitka" wypisanego przez kontrolera. W dodatku męczyłeś się z jakimiś teoriami o uprawnieniach funkcjonariuszy. Co oczywiście nie miało nic do rzeczy. Tak kolego, wystarczy stwierdzenie kontrolera. Nie kombinuj już, że teoretycznie kontroler może sobie zmyślać, oszukiwać itp. Może. Jak się trafi taki przypadek, to trzeba będzie pociągnąć go do odpowiedzialności dyscyplinarnej, karnej, cywilnej itp. Ponieważ taki przypadek się nie zdarzył (zapewne nigdy w historii), nie zastanawiajmy się nad możliwością udowodnienia oszustw dziwnemu kontrolerowi. Sąd w sprawie cywilnej o zapłatę należności za jazdę bez ważnego biletu, będzie się kierował, tak jak każdy sąd, przepisami prawa, doświadczeniem życiowym, rozsądkiem. Tyle. Nie będzie więc sobie snuł fantastycznych i głupkowatych teoryjek, tylko wystarczy mu oświadczenie kontrolera wyrażone w druku opłaty dodatkowej, by wydać trafne orzeczenie (zasądzić zapłatę).
 
Ostatnia edycja:
Najpierw zarzuciłeś kol. ślimakowi, że jego rozumowanie jest dziecinne. To była pierwsza brednia, gdyż akurat kol. ślimak miał rację w każdym (dosłownie w każdym) napisanym w tym temacie słowie.

Jako dziecinne okreslilem jego podejscie, nie rozumowanie. Chodzi mi o teksty w stylu:

Pan sobie żartuje?

Interesująca acz równie "kosmiczna" jak lądowanie kosmitów czy talibów sugerowane swojego czasu przez pewnego polityka teza. Można prosić o podstawę prawną tej "rewelacji"?? Kodeks "gwiezdnej floty" czy inne sci-fi nas nie interesują

I dobrze. Nieuczciwi pasażerowie niech sobie radzą sami ze swoimi machlojkami. Ja obstaję przy dewizie "niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka".

Autor postu szukal pomocy na forum specjalistycznym, wiec mozna sie domyslic, ze nie ma potrzebnej wiedzy zeby rozwiazac temat samemu. Zamiast udzielic konkretnej odpowiedzi kol. slimak sobie z niego dworuje, ocenia i udziela kazania - jednym slowem sprawia wrazenie, ze czuje sie lepszy i uwaza, ze autor postu nie jest rownym partnerem w dyskusji i nie zasluguje na rzetelna odpowiedz. Znam dobrze to zachowanie, ale myslalem, ze pasuje ono do przecietnego trolla, ale jak zobaczylem, ze on jest moderatorem, postanowilem powiedziec mu, co o tym mysle. Bo ktos powinien.

Uraczylem Was swoimi "aberracyjnymi przemysleniami", bo chcialem pokazac, jak wyobrazam sobie profesjonalna odpowiedz, bo takiej spodziewalbym sie po moderatorze. Profesjonalna, czyli pozbawiana emocjonalnego ladunku, oceniania, kpin, zawierajacaj odniesienia do zrodel prawa, publikacji, artykulow. Kol. Slimak powoluje sie na swoj autorytet jako eksperta, ale nie zdaje sobie chyba sprawy, ze dla przecietnego uzytkownika, ktory przychodzi do niego ze swoim problemem jest jedynie nickiem w poscie, a nie niepodwazalnym autorytetem. Calosc wypowiedzi kol. slimaka i czesciowo Twojej to jest dobra droga do sprowadzenia rozmowy do poziomu dzieci z piaskownicy. To chcialem powiedziec kol Slimakowi, bo moze tego nie wie, a teraz moze juz wie i nastepnym razem sie powstrzyma. Nie jest moim celem tez meczenie Ciebie Robilee. Pamietaj, ze jesli czytanie i pisanie zaczyna Cie meczyc, zawsze mozesz przestac, odpoczac chwile i wrocic do tego pozniej.
 
ishmael4 napisał:
Nie jest moim celem tez meczenie Ciebie Robilee.
Dziękuję za to. Zrozum kolego, że jeśli wpada na forum człowiek z absurdalnym pomysłem na uniknięcie odpowiedzialności, wymyślając jakieś aberracyjne preteksty i poważnym tonem je oznajmiając, to odpowiada mu się na poziomie mogącym być dla niego zrozumiałym.
A problem postawiony jest mniej więcej tak:
- jechałem bez biletu,
- zostałem na tym przyłapany,
- w związku z tym nałożono na mnie karę,
- nie zapłacę tej kary, gdyż ... i tu pada jakaś absolutna głupota (brak podpisu, literówka w nazwisku, nieczytelny rok w dacie itp. itd.).
I co? Uważasz, że należy odpowiadać na takie bzdury z zachowaniem całkowitej powagi. Nie wolno sobie sobie pozwolić na nieco ironii, czy posłużyć się przykładem? Przecież z pytania i zawartej w nim teorii widać, że odpowiada się niezbyt bystremu użytkownikowi.
 
Szanowni Państwo, zwracam się prośbą o udzielenie informacji nt. dalszego postępowania w podobnej sprawie.

Dzisiaj (tj.03.04) trafiłem na kontrolę biletów w pociągu kolei mazowieckich. Niestety nie miałem podbitej legitymacji studenckiej i chciałem pójść do konduktora kupić bilet do stacji gdzie miałem przesiadkę na autobus. Okazało, że jestem w przedziale gdzie nie można kupić u konduktora biletu. Na następnej stacji miałem kontrolę biletu. Bez tłumaczenia kanar wziął się do pisania wezwania do zapłaty. Na następnej stacji wysiadalem. Kontroler po kilkunastu minutach oddaje mi legitymację i daje do popisu wezwanie.
Przed podpisem sprawdziłem dokument, a tam imię ojca zamiast marka to Mirek, powód zatrzymania brak biletu, nieczytelne jak karta z daniami u chińczyka. Wyglądalo to tak, że znalazłem błąd i kazałem poprawiać. Wykłócilem się, że chce żeby w powodzie napisać nieaktualna legitymację a nie brak biletu - finalnie zostały dwa powody. Czytelność na zerowym poziomie przez podkreślenia i przekreślenia. Koniec końcu zirytowalem się kiedy znalazłem kolejny błąd w moim nazwisku. Powiedziałem ze jest kolejny błąd i nie podpisze tego rebusu.
Kanar chciał raz jeszcze moja legitymację, żeby wystawić nowe wezwanie.
Wkurw....ny powiedzialem ze nie dam i nie mam czasu na to I nie podpisze tego.

Kanar poszedł...

Finalnie nie wiem jaki będzie efekt tej farsy. Mam aktualny bile, ale nie ma wezwania. Nie wydaje mi się żeby kolej mazowiecka i jej podwykonawcy zapomnieli o pieniądzach.
Jak wygląda procedura w przypadku błędnego i nie podpisanego wezwania do zapłaty?
 
Sytuacja moja nieco inna, aczkolwiek podobna.
Oto chronologiczna oś zdarzeń:


-sobota, tracę portfel (zagubienie) z dowodem osobistym.

-poniedziałek, zastrzegam dowód w banku i Urzędzie Miasta.

-następny poniedziałek, ze względu na brak środków (karta w toku wyrabiania, brak możliwości wybrania środków z konta) jadę do pracy "na gapę". Przyłapany podaję kontrolerom dane z głowy (nr D.O., adres, PESEL, imię i nazwisko - zgodne z prawdą dane które widać na każdym dokumencie typu D.O.).

Jakich kolei rzeczy, konsekwencji, następstw należałoby się teraz spodziewać?
W Urzędzie Miasta wręcz kazali mi zastrzec u nich D.O. właśnie na wypadek w/w sytuacji - ktoś jeździ bez biletu i posługuje się skradzionym/zagubionym dokumentem aby uniknąć kary pieniężnej.

Pozdrawiam serdecznie i z chęcią przeczytam Wasze PRZEMYŚLANE wypowiedzi NA TEMAT.
 
Jeśli odmawia się podpisania tzw "mandatu" za przejazd bez biletu - odmawia się przyjęcia Wezwana do zapłaty. Ile czasu ma przewoźnik na dostarczenie takiego wezwania? Czy jest jakaś kluzula - jak np. w wezwaniach sądowych - o ilości prób doręczenia, po których wyczerpaniu uważa się wezwanie za doręczone? Czy bez prawidłowego doręczenia Wezwania do zapłaty przewoźnik może wystąpić do sądu o przymuszenie delikwenta do zapłaty należności? Jakie paragrafy to regulują?
 
Co jeśli to kanar nie podpisał mandatu?
 
Powrót
Góra