P
Pablo_11
Stały bywalec
- Dołączył
- 07.2014
- Odpowiedzi
- 2 528
Nie brnij w (żałosną) śmieszność, już byłeś o to proszony.
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
Jesteś studentem? Kiedyś studentów zaliczano do tzw. inteligencji. Co to się porobiło w naszych czasach. Nie dostałeś żadnego mandatu. Zostałeś obciążony opłatą dodatkową za brak ważnego biletu. Poszukaj sobie definicji słowa "mandat", bo przypadkiem się złożyło, że to co o mandacie (i podpisie na nim) napisałeś to prawda. Jak więc kiedyś zostaniesz przez uprawniony do tego organ (najczęściej policja, straż miejska ale i np. US) ukarany mandatem, to Twoja wiedza przyda się jak ulał.Fausstt napisał:poza tym mandat staje się prawomocny z chwilą podpisania go przez ukaranego
Teoria "genialna". Jak wszystkim "geniuszom" wiadomo, zapłata za przejazd jest uzależniona nie od samej umowy przewozu i skorzystania z usługi tylko od faktu wpisania magicznych cyferek na druku opłaty dodatkowej.Fausstt napisał:nie widnieje mój nr dowodu osobistego tym bardziej jeśli nie ma tam nr pesel to tak jakby w ogóle nie było naszego spotkania
A to przykład jednego, jedynego mądrego zdania w całym steku nieprawdopodobnie kompromitujących bredni.
ishmael4 napisał:Czy dobrze rozumiem, ze mowisz o calym moim poscie jako o steku bredni? Wytlumaczysz mi prosze, w ktorych kwestiach sie myle lub zle rozumuje?
Mylisz się kol. bok. Kol. ishmaael zacytował moje zdanie kierowane właśnie do niego.bok napisał:przecież nie pisano do Ciebie... chyba że oba konta są Twoje?
Co tu tłumaczyć? Najpierw zarzuciłeś kol. ślimakowi, że jego rozumowanie jest dziecinne. To była pierwsza brednia, gdyż akurat kol. ślimak miał rację w każdym (dosłownie w każdym) napisanym w tym temacie słowie. Potem raczyłeś nas aberracyjnymi przemyśleniami na temat wartości dowodowej "kwitka" wypisanego przez kontrolera. W dodatku męczyłeś się z jakimiś teoriami o uprawnieniach funkcjonariuszy. Co oczywiście nie miało nic do rzeczy. Tak kolego, wystarczy stwierdzenie kontrolera. Nie kombinuj już, że teoretycznie kontroler może sobie zmyślać, oszukiwać itp. Może. Jak się trafi taki przypadek, to trzeba będzie pociągnąć go do odpowiedzialności dyscyplinarnej, karnej, cywilnej itp. Ponieważ taki przypadek się nie zdarzył (zapewne nigdy w historii), nie zastanawiajmy się nad możliwością udowodnienia oszustw dziwnemu kontrolerowi. Sąd w sprawie cywilnej o zapłatę należności za jazdę bez ważnego biletu, będzie się kierował, tak jak każdy sąd, przepisami prawa, doświadczeniem życiowym, rozsądkiem. Tyle. Nie będzie więc sobie snuł fantastycznych i głupkowatych teoryjek, tylko wystarczy mu oświadczenie kontrolera wyrażone w druku opłaty dodatkowej, by wydać trafne orzeczenie (zasądzić zapłatę).ishmael4 napisał:Czy dobrze rozumiem, ze mowisz o calym moim poscie jako o steku bredni? Wytlumaczysz mi prosze, w ktorych kwestiach sie myle lub zle rozumuje?
Najpierw zarzuciłeś kol. ślimakowi, że jego rozumowanie jest dziecinne. To była pierwsza brednia, gdyż akurat kol. ślimak miał rację w każdym (dosłownie w każdym) napisanym w tym temacie słowie.
Pan sobie żartuje?
Interesująca acz równie "kosmiczna" jak lądowanie kosmitów czy talibów sugerowane swojego czasu przez pewnego polityka teza. Można prosić o podstawę prawną tej "rewelacji"?? Kodeks "gwiezdnej floty" czy inne sci-fi nas nie interesują
I dobrze. Nieuczciwi pasażerowie niech sobie radzą sami ze swoimi machlojkami. Ja obstaję przy dewizie "niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka".
Dziękuję za to. Zrozum kolego, że jeśli wpada na forum człowiek z absurdalnym pomysłem na uniknięcie odpowiedzialności, wymyślając jakieś aberracyjne preteksty i poważnym tonem je oznajmiając, to odpowiada mu się na poziomie mogącym być dla niego zrozumiałym.ishmael4 napisał:Nie jest moim celem tez meczenie Ciebie Robilee.
1kaczucha napisał:Ile czasu ma przewoźnik na dostarczenie takiego wezwania?
Jakie konkretnie przepisy to regulują?JWF1506 napisał:W ogóle nie musi go dostarczać.