niepodpisany mandat za brak biletu

  • Autor wątku Autor wątku anzelmtest
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

anzelmtest

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2010
Odpowiedzi
17
witam
jakiś czas temu jechałem w Warszawie bez biletu moja wina
kanar wypisał mi mandat jednak go nie podpisałem (kanar nawet się o to nie upomniał).
teraz dostałem wezwanie do zapłaty
czy niepodpisany mandat jest ważny czy mogę zadzwonić do windykacji (tel podany na wezwaniu) aby mi udowodnili że posiadają podpisany prze zemnie mandat?
Z góry dzięki za pomoc
 
Pan sobie żartuje? Przyznał się Pan do jazdy bez biletu po czym każe sobie udowadniać, że pan to pan?

Użyto Pańskich danych osobowych - jeśli nie zgłosił Pan PRZED spisaniem kradzieży/zagubienia dokumentów będących podstawą spisania nie widzę pola do dyskusji. Opłata dodatkowa za przejazd bez biletu jest do zapłaty.

ps.
opłaty nie dostał Pana podpis a PAN
 
no dobra ale idąc dalej
teoretycznie ktoś mógłby się posłużyć moimi danymi prawda?
jeśli taki mandat został by podpisany to można by mi udowodnić że podpis jest mój czy też nie są na to sposoby.
a jak dokument jest niepodpisany to raczej nie powinien być ważny?
 
tzn mój własnoręczny podpis plus moje dane są równoznaczne z przyznaniem się do jazdy bez biletu
 
anzelmtest napisał:
tzn mój własnoręczny podpis plus moje dane są równoznaczne z przyznaniem się do jazdy bez biletu

Bez tego również.
W końcu jak kanar "zgadłby" Twoje dane osobowe - rodziców, pesel i numer dowodu?
 
BRAK PODPISU=NIEWAŻNY KWIT.
jako gapowicz z wieloletnim stażem i bagażem doświadczenia, autorytatywnie stwierdzam że brak podpisu na kwicie uniewinnia gapowicza.
wyjątkiem może być sytuacja w której gapowicz targany uzasadnionymi wyrzutami sumienia, przyzna się do swego nagannego zachowania i zapłaci karę.

w jaki sposób kanar zgadł dane osobowe?-nie wiem nie jestem wróżką.
 
antonio17 napisał:
BRAK PODPISU=NIEWAŻNY KWIT.
jako gapowicz z wieloletnim stażem i bagażem doświadczenia, autorytatywnie stwierdzam że brak podpisu na kwicie uniewinnia gapowicza.
wyjątkiem może być sytuacja w której gapowicz targany uzasadnionymi wyrzutami sumienia, przyzna się do swego nagannego zachowania i zapłaci karę.

w jaki sposób kanar zgadł dane osobowe?-nie wiem nie jestem wróżką.

Numer dowodu też by poprawnie uzupełnił?
Weź pomyśl logicznie,bo od tego się nie wymiga z powodu braku podpisu.
 
antonio17 napisał:
BRAK PODPISU=NIEWAŻNY KWIT.
jako gapowicz z wieloletnim stażem i bagażem doświadczenia, autorytatywnie stwierdzam że brak podpisu na kwicie uniewinnia gapowicza.

Interesująca acz równie "kosmiczna" jak lądowanie kosmitów czy talibów sugerowane swojego czasu przez pewnego polityka teza. Można prosić o podstawę prawną tej "rewelacji"?? Kodeks "gwiezdnej floty" czy inne sci-fi nas nie interesują :)
 
Ostatnia edycja:
szanowni Koledzy, pozostaję przy swojej opinii nt. podpisu.
a odbijając piłeczkę ;proszę o podanie podstawy prawnej, definiującej że każdy kwit wypisany przez pana kanara, zwierający dane osobowe, obliguje do bezwzględnego zapłacenia kary.
idąc tropem że :podpis zainteresowanego nie jest wymagany to banki, giełdy, instytucje publiczne (dane osobowe są tam dostępne dla wielu osób) i inne miejsca obrotu dobrami materialnymi stałyby się areną walk.
prawo jest tak skonstruowane, że oskarżony nie musi udowadniać swojej niewinności, to oskarżyciel musi udowodnić winę.
najlepszym wyjściem byłoby odnalezienie wyroku sądowego w takiej sprawie-choć wątpię żeby takowa miała miejsce ze względu na niską wartość dowodową jaką jest nie podpisany kwit.
Abstrahując od kwitów-można założyć że pan kanar i jego kompan składają zeznania na okoliczność jazdy anzelmtesta bez biletu, co jest już słabym ale jednak dowodem;sądzę że w takim wypadku anzelmtest też jest na wygranej pozycji ponieważ w terminie przeprowadzania kontroli mógł być u cioci na imieninach co potwierdzi 12 świadków.
oczywiście nie nakłaniam nikogo do jazdy na gapę bo to jest nie etyczne, nakreśliłem tylko hipotetyczne możliwości obrony, jakie może zastosować nieuczciwy pasażer.
 
Ostatnia edycja:
Dziwny masz tok rozumowania. Jeśli według Ciebie miałeś prawo do przejazdu, należało nie okazywać żadnego dokumentu, kanar wezwał by Policję która rozwiała by Twoje wątpliwości. Sam zgodziłeś się na przyjęcie dodatkowej opłaty za przejazd bez biletu. Nie potrzeba żadnej podstawy prawnej - skorzystałeś z usług komunikacji miejskiej decydując się na jego wewnętrzne zasady/regulaminy.

Zapewniam Cię że kanar nie zapomniał o Twoim podpisie, tylko dobrze wiedział że podpis nie ma tu żadnego znaczenia.
 
anzelmtest napisał:
witam
jakiś czas temu jechałem w Warszawie bez biletu moja wina
kanar wypisał mi mandat jednak go nie podpisałem (kanar nawet się o to nie upomniał).

Autor się przyznał do jazdy bez biletu a teraz usiłuje znaleźć pretekst do uniknięcia odpowiedzialności. Zawarto umowę przewozu w rozumieniu kodeksu cywilnego. Dalsza polemika jest dla mnie bezcelowa, ponieważ spisano "klienta" z jego dokumentów - jesli nie zgłosił ich zagubienia/kradzieży PRZED spisaniem domniemywa się, iż jest ich posiadaczem. Jeśli Szanownemu Autorowi nie odpowiada regulamin przewozu i odpłatność sugeruję kupić sobie rower.

antonio17 napisał:
oczywiście nie nakłaniam nikogo do jazdy na gapę bo to jest nie etyczne, nakreśliłem tylko hipotetyczne możliwości obrony, jakie może zastosować nieuczciwy pasażer.

I dobrze. Nieuczciwi pasażerowie niech sobie radzą sami ze swoimi machlojkami. Ja obstaję przy dewizie "niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka".

Tyle mojego "wkładu" w ten temat.
 
Ostatnia edycja:
Ślimak, Twoje argumenty są dziecinne. Jako moderator powinieneś odróżniać prawo od sprawiedliwości.

Autor się przyznał do jazdy bez biletu a teraz usiłuje znaleźć pretekst do uniknięcia odpowiedzialności.

No i? Nie ma świadków przyznania się oprócz kanara, a on nie jest funkcjonariuszem policji.

Zawarto umowę przewozu w rozumieniu kodeksu cywilnego.

Ważność umowy trzeba móc udowodnić. A w tym przypadku ewentualne dowody to zeznania świadków lub podpisany dokument. A pierwsze trudno, a drugiego nie ma. Tak to jest z umowami których nie na papierze.

Dalsza polemika jest dla mnie bezcelowa, ponieważ spisano "klienta" z jego dokumentów - jesli nie zgłosił ich zagubienia/kradzieży PRZED spisaniem domniemywa się, iż jest ich posiadaczem.

To co miało miejsce, a co można udowodnić to dwie osobne sprawy. Część moich znajomych zna mój PESEL i imiona rodziców, mogli też je poznać np. w czasie kiedy wyszedłem do łazienki w klubie i zajrzeli do mojego portfela. Później chcąc uniknąć kary podali te dane. Inny scenariusz: kanar będący w posiadaniu tych danych dokonuje oszustwa uzupełniając nimi kwitek. Zresztą scenariusze i te rozważania nie są ważne, bo nimi zajmowali się ludzie tworzący ustawę o prawie cywilnym. Tutaj ważne są dowody.

Jeśli Szanownemu Autorowi nie odpowiada regulamin przewozu i odpłatność sugeruję kupić sobie rower.

Wydaje mi się, ze Autor tego posta zadał wprost pytanie i oczekiwał odpowiedzi kogoś kto się zna. Ja niestety nie jestem taką osobą, ale to, co Ty, Ślimaku, mu odpisałeś, jest skrajnie nieprofesjonalne i bardzo oceniajace. Jestem w szoku, ze jestes tutaj moderatorem. Mam nadzieje tylko, ze nie jestes prawnikiem.
 
@ishmael4 - ale zauważyłeś, że odpisujesz na post sprzed ponad roku?:)
 
Witam

odnawiam temat bo szkoda zakładać nowy.

Dostałem mandat gdyż nie miałem przepisanego numeru wkładki na bilecie miesięcznym. Kontroler spisał moje dane z legitymacji studenckiej, ja nic nie podpisywałem a kontroler napisał nic mi nie dał i poszedł. Teraz przychodzi mi pismo do zapłaty czy jest to ważne ? moim zdaniem to jakaś kpina
 
Fausstt napisał:
Teraz przychodzi mi pismo do zapłaty czy jest to ważne ?
Tak.
Fausstt napisał:
moim zdaniem to jakaś kpina
Więc czas zacząć mądrzeć, by już takich zdań nie mieć.
ishmael4 napisał:
odpowiedzi kogoś kto się zna. Ja niestety nie jestem taką osobą,
A to przykład jednego, jedynego mądrego zdania w całym steku nieprawdopodobnie kompromitujących bredni.
 
naprawdę niesłychanie pomocna rade. Odnośnie pierwszego cytatu chodziło mi czy jest ono hmm brakuje mi słowa więc użyje "prawomocne".
Natomiast drugi cytat odnosi się do mojej "oburzonej opinii", gdyż dane jakie są zawarte w legitymacji studenckiej można np z fb mieć. Nie ma tam nawet nr dowodu, peselu nie ma nic oprócz imienia nazwiska i adresu. Poza tym jeśli nie dostałem nawet 1 str z kwitu z kwalifikacją prawną mandatu to nie miałem nawet możliwości zapłaty 15zl bo tyle wychodzi z iluś tam % za brak przepisanego nr wkładki jeśli zapłaci się wciągu 5 dni
 
Fausstt napisał:
naprawdę niesłychanie pomocna rade. Odnośnie pierwszego cytatu chodziło mi czy jest ono hmm brakuje mi słowa więc użyje "prawomocne".
Natomiast drugi cytat odnosi się do mojej "oburzonej opinii", gdyż dane jakie są zawarte w legitymacji studenckiej można np z fb mieć. Nie ma tam nawet nr dowodu, peselu nie ma nic oprócz imienia nazwiska i adresu. Poza tym jeśli nie dostałem nawet 1 str z kwitu z kwalifikacją prawną mandatu to nie miałem nawet możliwości zapłaty 15zl bo tyle wychodzi z iluś tam % za brak przepisanego nr wkładki jeśli zapłaci się wciągu 5 dni
Zanim na dobre wejdziesz w dyskusję z prawnikami, dowiedz się co oznacza słowo "mandat" i z jakiego tytułu jest Twoja należność. Pomocna rada może być tylko jedna, skończ z wygłupami, zapłać. Jak sprawa trafi do komornika, należność się zwielokrotni.
 
A to była papierowa czy elektroniczna legitymacja studencka?
 
papierowa

poza tym mandat staje się prawomocny z chwilą podpisania go przez ukaranego jeśli na mandacie nie widnieje mój nr dowodu osobistego tym bardziej jeśli nie ma tam nr pesel to tak jakby w ogóle nie było naszego spotkania
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra