niewydawanie świadectw pracy w niemczech

  • Autor wątku Autor wątku henryk-ludwikowski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

henryk-ludwikowski

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
2
pracowałem 15 miesięcy w niemczech jako komisjoner - oczywiście praca załatwiona przez niemieckiego pośrednika pracy - zostałem zwolniony z dnia na dzień bez podania przyczyn- bez okresu wypowiedzenia no i oczywiście bez świadectwa pracy - czy w niemczech to już standart ??? polacy pracują ciężko na nich - i na swoje marne wynagrodzenia - i co otrzymują w zamian ? Najczęściej KOPA W D... Jeśli ktoś wie gdzie zgłosić takiego pracodawcę - bardzo proszę o info.:o:mad::!:
 
z dnia na dzien mozna zwolnic tylko dyscyplinarnie. Jak sie nie zgadasz z takim zwolnieniem, to musisz sie w ciagu 3 tygodni odwolac do sadu pracy.
 
Też jestem tego samego zdania, że trzeba zaskarżyć to wypowiedzenie do sądu pracy w terminie 3 tygodni od dnia doręczenia pisma z wypowiedzeniem lub ustnego oświadczenia wypowiedzenia. Warunkiem jest też, że ten pracodawca zatrudnia więcej niż 5 pracowników. Ale trochą mam wątpliwości co do tego, u kogo właściciwie formalnie byłeś zatrudniony (z kim miałeś umowę o pracę i kto Ci płacił wynagrodzenie): Była to bezpośrednio ta niemiecka firma, czy też ten pośrednik, o którym wspomniałeś. Tojest ważne. bo pozwać do sądu pracy pozwać możesz pracodawcę, tzn. tego z kim ,miałeś umowę i który płacił Ci wynagrodzenie. Jeżeli zwolnili Cię z dnia na dzień nie podając powodu i bez powodu, to sprawę wygrasz, a przy tym zapłacą Ci za okres, w którym trwała umowa, bo się prawnie nie skończyła, a poza tym w sądzie wyhandlujesz odprawkę (Abfindung) w wys. nawet do 1,5 zarobku miesięcznego. Jakiegoś wielkiego pozwu nie musisz pisać, bo możesz pójść do sądu pracy i tam jest specjalny pokój do przyjmowania ustnego pozwu do protokołu. Nie bierz adwokata, bo jest przepis (§ 12 a Arbeitsgerichtsgesetz/Ustawa o sądach pracy), który mówi, że nawet wygrywający przed sądem pracy nie otrzymuje zwrotu kosztów od przegrywającego przeciwnika. W razie jeśli będziesz miał adwokata, musi on pouczyć Cię o tym przepisie, bo inaczej nie ma prawa żądać od Ciebie wynagrodzenia. Lepiej nie brać adwokata, bo nawet przy wygranej jego koszty mogą być wyoskie i skonsumować należne od pracodawcy pieniądze.
 
Z tym ze tu bardzo wiele osob pracuje na Gewerbie (dzialalnosc gospodarcza), czesto wlasnie tylko u jednego posrednika, a to nie jest normalny stosunek pracy, tylko umowa-zlecenie, gdzie Gewerbowicz to uslugodawca (a nie pracownik). Jesli posrednik przestanie mu dawac zlecenia, to nic nie mozna zrobic.
 
Tak jest, jak piszesz. Ale jeżeli Henryk L. nie chciałby popuścić, to nie ryzykując żadnych kosztów poszedłbym na jego miejscu do sądu pracy. A to dlatego, że:
Jeśli nie pracował na formalnej umowie u Niemca, lecz miał umowę z pośrednikiem, i nawet jeśli to była jakaś szemrana umowa np. zlecenia, bo Ludwik miał Gwerbe, to oznacza, że proceder był nielegalny, bo było to naruszenie Ustawy o zakazie przekazywania/wypożyczania pracowników (Arbeitnehmerüberlassungsgesetz). A za to grożą grzywny i nadpłata składek i podatku od wynagrodzeń Niemcowi, a conajmniej grzywna także pośrednikowi. Jeżeli Ludwik w sądzie pracy opisałby to dokładnie, na czym to polegało, to sąd pracy od razu z urzędu zawiadomi Hauptzollamt, a ci od razu zrobią postępowanie o wykroczenie, które skończy się grubymi grzywnami. Ludwik ukarany nie bądzie. Jeżeli Ludwik byłby sprytny, to albo poszedłby do sądu pracy, a sąd pracy od razu zorientwałby się, że tak naprawdę, Gewerbe i zlecenie to fikcja, a tak naprawdę, to zwykły, prymitywnie zakamuflowany stosunek pracy, od którego faktyczny pracodawca musi płacić składki itd. A pozatym to niedozwolone i karalne przekazywanie/wypożyczanie pracowników (Arbeitnehmerüberlassungsgesetz). Jeśli Ludwik do Niemca i do pośrednika powiedziałby krótko i jasno, że idzie porozmawiać o tym do Hauptzollamtu, to obaj będą go prosić o to, żeby przyjął od nich odpowiednie wynagrodzenie. Taki sam efekt byłby, jeżeli rozdmucha sprawę w sądzie pracy.
 
Powrót
Góra