@forg
Relatywnie bardzo duże, hipermarket odwiedzamy raz w miesiącu i w najbliższym czasie się nie wybieramy, niemniej zakup jedzenia to niewątpliwie nieunikniona potrzeba bytowa i nie ma sensu jej do tej dyskusji włączać. Zakupy oczywiście zawsze robimy razem, bo tylko ja mam samochód, tak więc tego typu spotkań nie unikniemy choćby nie wiem co.
https://www.gov.pl/web/koronawirus/wprowadzamy-nowe-zasady-bezpieczenstwa-w-zwiazku-z-koronawirusem
"Nowe przepisy zakazują także wszelkich zgromadzeń, spotkań, imprez czy zebrań. Będziesz mógł się jednak spotykać z najbliższymi."
"Czy mogę wyjść na spacer do parku lub lasu, wyjść z dziećmi na plac zabaw?
Przepisy odnoszą się do niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć spacer czy wyjście do lasu, ale z zachowaniem ograniczeń odległości oraz limitu przemieszczających się osób (maksymalnie dwie osoby, z wyłączeniem rodzin). Zalecamy, aby ograniczać tego typu wyjścia do niezbędnego minimum.
Ograniczenia dotyczą natomiast placów zabaw, które są miejscem gromadzenia się różnych osób, a tym samym wysokiego ryzyka zakażenia."
"Czy mogę biegać?
Przepisy pozwalają wychodzić z domu m.in. w celu realizacji niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć np. jednorazowe wyjście w celach sportowych. Należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od innych oraz o tym, że powinniśmy uprawiać sport w grupie maksymalnie dwuosobowej (nie dotyczy to jednak rodzin)."
Ponadto z Twittera premiera:
https://pbs.twimg.com/media/ET38xHKXgAEsVRP.jpg:large
"Obowiązuje zakaz zgromadzeń, zakaz imprez. Wyjątkiem są wydarzenia, w których uczestniczą wyłącznie członkowie rodziny lub osoby pozostające w stałym pożyciu"
Jak dla mnie spotkanie z osobą z którą pozostaje się w stałym pożyciu jest właśnie takim wydarzeniem, tym bardziej, że w pytaniu o bieganie dozwolone jest wyjście nawet z 1 obcą osobą. Moglibyśmy przepisy ominąć spotykając się właśnie na bieganiu (czego nie chcemy, bo to niepotrzebne ryzyko spotkania kogoś i zarażenia się), albo na parkingu pod hipermarketem (ale to nadrabianie 12 dodatkowych kilometrów codziennie, zupełnie się nie kalkuluje), tylko że brak w tym logiki i sensu.
Wczoraj w tv jakiś prawnik odpowiadał na pytania widzów i padło pytanie co ze spotkaniem z "narzeczoną", z tym że chodziło o spotkanie w domu, i tu ponoć przeszkód nie ma, ale mnie interesuje właśnie kwestia spotkań w aucie na odludziu pod miastem. Czy to nie bezsensowne, żebym mógł z nią po lesie biegać, ale siedzieć w aucie już nie?