Mam właśnie klienta w identycznej sprawie i według mnie sprawa wygląda następująco.
Oni powołują się w treści tego pisma ogólnie na ustawę, a nie na konkretny przepis. Ale, co istotne, treść art. 10 brzmi następująco:
1. Wierzycielowi, od dnia nabycia uprawnienia do odsetek, o którym mowa w art. 7 ust. 1 lub art. 8 ust. 1, bez wezwania, przysługuje od dłużnika z tytułu rekompensaty za koszty odzyskiwania należności równowartość kwoty 40 euro przeliczonych na złote według średniego kursu euro ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie pieniężne stało się wymagalne.
2. W przypadku gdy koszty odzyskiwania należności poniesione z tytułu opóźnień w zapłacie w transakcji handlowej przekroczą kwotę, o której mowa w ust. 1, wierzycielowi przysługuje zwrot tych kosztów, w tym kosztów postępowania sądowego, pomniejszonych o tę kwotę.
A co to za koszty?
Art. 14
W ustawie z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. Nr 43, poz. 296, z późn. zm.6)) w art. 485 § 2a otrzymuje brzmienie:
,, § 2a. Sąd wydaje nakaz zapłaty na podstawie dołączonej do pozwu umowy, dowodu spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego, dowodu doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, jeżeli powód dochodzi należności zapłaty świadczenia pieniężnego, odsetek w transakcjach handlowych określonych w ustawie z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz.U. poz. 403) lub kwoty, o której mowa w art. 10 ust. 1 tej ustawy, oraz na podstawie dokumentów potwierdzających poniesienie kosztów odzyskiwania należności, jeżeli powód dochodzi również zwrotu kosztów, o których mowa w art. 10 ust. 2 tej ustawy. "
Według mnie, sam fakt zawarcia umowy windykacji pomiędzy wierzycielem a nimi i umówienie się na taką, a nie inną kwotę, nie jest takim dokumentem, który potwierdza poniesienia tychże kosztów. W przeciwnym razie mogłaby się zdarzyć sytuacja, gdzie dłużnik musiałby płacić, nie wiadomo dlaczego, kwoty z księżyca i tylko dlatego, że tak się umówiły osoby trzecie.
Z tego względu, że firma Kaczmarski Inkaso nie jest jedyną firmą windykacyjną w Polsce, to na wypadek, gdyby wierzyciel zdecydował się na wniesienie powództwa o zapłatę na podstawie noty obciążeniowej z tytułu zapłaty za usługę windykacji tejże firmie, a sąd jakimś cudem wydał by nakaz w postępowaniu nakazowym, to w zarzutach wskazałbym prostą rzecz.
Inna firma windykacyjna zrobiłaby to samo za hmmm, 20 zł, a nie 510 zł, a to, że wierzyciel wybrał taką i tyle zapłacił to jego sprawa. Szkoda, że radca nie umawia się z klientem na 3 razy stawkę z rozporządzenia i sąd to klepie, bo w rozporządzeniu są przecież stawki minimalne.
Per analogiam można by było robić dokładnie tak samo. Ale niestety, tak nie jest.
Inna kwestia to taka, że o ile nie widziałem jeszcze sprawy w sądzie o zapłatę tychże kosztów, to ta firma straszy rzekomych dłużników wpisem do KRD. No i załóżmy, że wpisze. Co wtedy?
Na początek wezwanie do wykreślenie wpisu i zaprzestanie działań windykacyjnych o zapłatę tejże wątpliwej wierzytelności, a gdy to nie pomoże, to pozew do sądu o ochronę dóbr osobistych.
I coś czuję, że tak się stanie.