H
Hanna345
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2016
- Odpowiedzi
- 2
Własnie rozmawiałam z prokuratorem, skierowano przeciwko mnie doniesienie o naruszenie ustawy o ochronie baz danych.
Prawda, wysyłałam mailing, kilkaset emaili przy pomocy programu do korespondencji seryjnej. Pech chciał, że miałam w bazie adresy email tzw. spam trapy. Ostrzegano mnie, wysyłano do mnie meile, abym wpisała w google: jak nie wpaść w pułapkę spam trapu ale pomyślałam sobie, ze nic mi nie grozi. Pomyliłam się.
:-x
prokurator zaproponował ugodowe załatwienie sprawy w postaci grzywny 3000 zł; musiałam się zgodzic, pokazał mi moje adresy IP, pokazał mi moje emaile, trudno było zastosować zasade, że jak cie złapią za rękę, mów że to nie twoja ręka.
Tak, baza danych miała strukturę bazy i była publicznie opublikowana. Prokurator powiedział, że emaile publicznie opublikowane można wykorzystywać tylko do celów osobistych, tak stanowi ustawa. To, że adres jest publicznie opublikowany, nie znaczy, że można go sobie brać, bo został on opublikowany w okreslonym celu, a nie w tym celu w którm ja go wykorzystałam.
Prawda, wysyłałam mailing, kilkaset emaili przy pomocy programu do korespondencji seryjnej. Pech chciał, że miałam w bazie adresy email tzw. spam trapy. Ostrzegano mnie, wysyłano do mnie meile, abym wpisała w google: jak nie wpaść w pułapkę spam trapu ale pomyślałam sobie, ze nic mi nie grozi. Pomyliłam się.
:-x
prokurator zaproponował ugodowe załatwienie sprawy w postaci grzywny 3000 zł; musiałam się zgodzic, pokazał mi moje adresy IP, pokazał mi moje emaile, trudno było zastosować zasade, że jak cie złapią za rękę, mów że to nie twoja ręka.
Tak, baza danych miała strukturę bazy i była publicznie opublikowana. Prokurator powiedział, że emaile publicznie opublikowane można wykorzystywać tylko do celów osobistych, tak stanowi ustawa. To, że adres jest publicznie opublikowany, nie znaczy, że można go sobie brać, bo został on opublikowany w okreslonym celu, a nie w tym celu w którm ja go wykorzystałam.