Oddalenie powództwa i brak możliwości odwołania

  • Autor wątku Autor wątku lucas40
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lucas40

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2013
Odpowiedzi
27
Witam, mam pytanie w związku ze sprawą w Sądzie Cywilnym:

Proszę o informację czy to normalna praktyka.

1. W sprawie z mojego powództwa Sąd uznał moje racje w większości i zasądził od pozwanego po miażdżącym uzasadnieniu żądaną kwotę.
2. Pozwany odwołał się od tej decyzji nie wnosząc nic nowego do sprawy, powtórzył to co zeznał(kłamał) na 1 rozprawie.
3. Sąd uznał odwołanie pozwanego, oddalił w całości powództwo i obarczył mnie wszelkimi kosztami, zrobił to na posiedzeniu niejawnym, czyli nie zostałem o nim poinformowany, dodatkowo na wyroku jest napisane, że nie mam możliwości odwołania.

Sędzia pierwszy jeszcze był na tyle uczciwy, że nie przyznał mi 100% racji i kwoty o którą wnosiłem tylko około 80%(nie byłem w stanie udowodnić niektórych rzeczy) oraz rozłożył na obie strony koszty procesowe, czyli nawet na mnie osobę wygrywającą.

Sędzia rozpatrujący odwołanie jest dla mnie podejrzany i uważam, że mogły tu zostać użyte tzw. "Znajomości" gdyż jego ocena jest całkowicie odwrotna od oceny sędziego na pierwszej rozprawie, co swoją drogą także kompromituje wymiar sprawiedliwości. Sędzie rozpatrujący odwołanie w 100% uderza we mnie, osobę poszkodowaną w tym wypadku.

Moje pytania w związku z tą sprawą są następujące:
1. Czy tak skrajne wyroki to normalna rzecz?
2. Czy jeżeli pozwany nie wniósł nowych faktów dowodów Sąd nie powinien z urzędu podtrzymać zasądzony wyrok a nie rozpatrywać go i podważać? w dodatku na posiedzeniu niejawnym, bo jeżeli wniósł to chyba powinienem mieć szanse się do nich odnieść.
3. Czy musi to być posiedzenie niejawne?, mam nowe dowody (dokument i świadek) których z powodu tej formy rozprawy nie mogłem użyć
4. Co mogę teraz zrobić gdy na wyroku jest napisane "Orzeczenie jest prawomocne i nie przysługuje od niego żaden środek odwoławczy"?
 
czy wartość przedmiotu sporu nie przekraczała 10.000?
 
Wartość przedmiotu sporu nie przekroczyła 10 000zł
 
lucas40 napisał:
Sąd uznał odwołanie pozwanego, oddalił w całości powództwo i obarczył mnie wszelkimi kosztami, zrobił to na posiedzeniu niejawnym,
Niemożliwe, proszę się udać do prawnika w realu, bo trzeba dokładnie przejrzeć akta sprawy, żeby pomóc.
Z k.p.c.:
Art.373.Sąd drugiej instancji odrzuca na posiedzeniu niejawnym apelację, jeżeli ulegała ona odrzuceniu przez sąd pierwszej instancji. Jeżeli dostrzeże braki, do których usunięcia strona nie była wezwana, zażąda ich usunięcia. W razie nieusunięcia braków w wyznaczonym terminie apelacja ulega odrzuceniu.
Art.374.Sąd drugiej instancji może rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym w razie cofnięcia pozwu, cofnięcia apelacji albo jeżeli zachodzi nieważność postępowania.
Art.375.Poza wypadkami wymienionymi w dwóch artykułach poprzedzających sąd drugiej instancji wyznacza rozprawę.
 
W post. uproszczonym sąd może rozpoznać apelację na posiedzeniu niejawnym. Stąd pytanie o WPS.
 
Czyli mam rozumieć, że WPS to taki próg który dzieli sprawy ważne od mniej ważnych?, czyli de facto ludzi bogatych od biednych? przecież to ile to dla kogoś jest 10 000zł jest względne, dla sędziego czy lekarza to grosze, dla sprzedawcy to 6-8 miesięcy pracy.

Jak przychodzi milioner to sprawa jest normalnej wagi a jak sprzedawczyni to uproszczona?, zaoczna, niejawna tak działa nasze prawo?
 
art 505 10
§ 2.Sąd może rozpoznać apelację na posiedzeniu niejawnym, chyba że strona w apelacji lub w odpowiedzi na apelację zażądała przeprowadzenia rozprawy.
 
Jaka to jest kpina, bo inaczej tego nazwać nie można jak można prowadzić sprawę bez zainteresowanych, mi się to w głowie nie mieści.

Proszę jeszcze o podpowiedź czy po takim wyroku mam jeszcze jakąś możliwość zadziałania w ramach prawa.
 
Wniosłem o 7000zł

Za pierwszym razem zasądzono dla mnie 5000zł + 50% kosztów procesowych + odsetki ustawowe. Dodatkowe 2000zł odrzucono z powodu braku dostatecznych dowodów.
 
lucas40 napisał:
Jaka to jest kpina, bo inaczej tego nazwać nie można jak można prowadzić sprawę bez zainteresowanych, mi się to w głowie nie mieści.
Po co piszesz takie głupoty? Przecież mogłeś brać udział w postępowaniu od początku do końca. Nie chciałeś, to nikt nie mógł Cię do tego zmusić. Pamiętaj, że w postępowaniu cywilnym, gospodarzami procesu są strony. Zawsze.
 
przy takiej kwocie koszty zastępstwa w I instancji to 1200 - przy kolejnym pozwie pomyśl nad zatrudnieniem pełnomocnika
 
A gdzie ja się zrzekłem się prawa do bycia na sprawie? problem w tym, że te procedury zostały przez kogoś odwrócone, pewnie żeby dać sędziom kolejny przywilej i mniej pracy, kosztem ludzi. Uważasz za logiczne to, że ja nie chcę być obecny na sprawie którą sam założyłem?

Przegrywanie wygranych spraw przez procedury i kruczki to patologia sądów.

Domyślnym powinno być prowadzenie sprawy w normalnym toku a nie jakieś kombinacje, tak samo złym pomysłem jest papierologia np gdy muszę zgłosić prośbę o uzasadnienie bo inaczej go nie dostane, czy to że powinienem go dostać nie jest rzeczą oczywistą dla sądu?

Uważam, że niedorzecznym jest wymagać od ludzi którzy mają swoje zawody i zajęcia, znajomości pokrętnych i nielogicznych procedur sądowych.
 
Agnieszka3M napisał:
przy takiej kwocie koszty zastępstwa w I instancji to 1200 - przy kolejnym pozwie pomyśl nad zatrudnieniem pełnomocnika

Przy I instancji miałem pełnomocnika ale przy tych dowodach i wyroku sądu I instancji w mojej ocenie nie potrzebowałem go już przy apelacji, tym bardziej że pozwany nic nowego nie wniósł, niestety wyrok po apelacji mnie zaskoczył bo zmienił się o więcej niż 100%.
 
i jaki z tego wniosek? niech każdy zajmuje się tym na czym się zna
 
lucas40 napisał:
Uważasz za logiczne to, że ja nie chcę być obecny na sprawie którą sam założyłem?
Uważam za nielogiczne niezapoznanie się z kilkoma zasadami procedury cywilnej, jeśli zechciało się "założyć" sprawę.
lucas40 napisał:
Domyślnym powinno być prowadzenie sprawy w normalnym toku
W żadnym razie. Po to ustawodawca (u nas, jak i na całym świecie) wprowadził tryb uproszczony (właśnie w sprawach do kwoty 10.000,00 zł), by nie przedłużać postępowania najczęściej zbędnymi czynnościami (w przeważającej ilości tego typu spraw, nie ma wymagającego przeprowadzenia rozprawy sporu pomiędzy stronami). A w tych nielicznych, gdy jednak wg. strony rozprawa mogłaby być konieczna, wystarczy napisać jedno zdanie: "wnoszę o wyznaczenie rozprawy". Chciałbyś abyśmy my wszyscy (obywatele) nie mogli korzystać z trybu uproszczonego, bo akurat Tobie zachciało się "zakładać" sprawę bez uprzedniego przygotowania (można było skorzystać choćby z porad na tutejszym forum)?
lucas40 napisał:
czy to że powinienem go dostać nie jest rzeczą oczywistą dla sądu?
A dlaczego miałoby być oczywistą? Po co sędzia ma spędzać kilka godzin nad napisaniem uzasadnienia, gdy strony (gospodarze procesu) wcale go nie potrzebują (zwykle w postępowaniu o zapłatę niewielkich kwot, strony nie mają żadnych wątpliwości i nie potrzebują wnosić środków odwoławczych). A Ci co potrzebują, mogą napisać to jedno zdanie: "Wnoszę o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku". Czujesz już absurdy, które głosisz? Abyś Ty nie musiał wyskrobać kilku słów, cały system sądowniczy ma się skupić na przewidywaniu i realizowaniu potrzeb stron (jeszcze raz podkreślam, gospodarzy procesu). To trochę byłoby dziwne.
lucas40 napisał:
znajomości pokrętnych i nielogicznych procedur sądowych.
Czyżby przepisy zacytowane tu przez kolegów były naprawdę nielogiczne i pokrętne? Poważnie mówisz? Przecież tam jest napisane wszystko wprost. Nie chciało Ci się przygotować i tyle (wystarczyło na to przygotowanie poświęcić 10 minut).
 
jeżeli odbiegamy danym przepisem od norm, to należy o tym informować a oczywistym jest także, że ludzie uczciwi chcą być na sprawach które ich dotyczą. Jak jakikolwiek poważny sąd może wydać wyrok w imieniu RP albo go wręcz odwrócić, jeśli nie ma pewności czy jestem doinformowany o swoich prawach? orzeczenie takie będzie opierał się na czym? może na procedurach?

Dlaczego o niektórych aspektach procedury sądowej jestem doinformowywany a o innych nie? wiesz dlaczego? bo tak wygodniej, jak się "wyłożę" na jakimś terminie to oznacza mniej pracy.
 
lucas40 napisał:
Przy I instancji miałem pełnomocnika ale przy tych dowodach i wyroku sądu I instancji w mojej ocenie nie potrzebowałem go już przy apelacji,
Wniosek prosty, należy mieć pełnomocnika w obu instancjach.

PS. W moim okręgu sądowym apelacje w uproszczonym są rozpoznawane na rozprawie ( przynajmniej co do zasady). Dziękuję za uświadomienie, że byłem w błędzie.

Niestety lucas40 postępowanie cywilne jest tak ukształtowane, że laik nie powinien "sam się procesować.

Na temat zarzutów o niekonstytucyjność rozpoznawania sprawy apelacyjnej w postępowaniu niejawnym wypowiedział się TK http://prawo.money.pl/orzecznictwo/...dnia;2005-06-13,sk,24,03,2837,orzeczenie.html
 
Ostatnia edycja:
lucas40 napisał:
jeżeli odbiegamy danym przepisem od norm, to należy o tym informować a oczywistym jest także, że ludzie uczciwi chcą być na sprawach które ich dotyczą. Jak jakikolwiek poważny sąd może wydać wyrok w imieniu RP albo go wręcz odwrócić, jeśli nie ma pewności czy jestem doinformowany o swoich prawach? orzeczenie takie będzie opierał się na czym? może na procedurach?

Dlaczego o niektórych aspektach procedury sądowej jestem doinformowywany a o innych nie? wiesz dlaczego? bo tak wygodniej, jak się "wyłożę" na jakimś terminie to oznacza mniej pracy.

Nie zrzucaj własnej niewiedzy i swojego błędu na prawo czy innych "onych". Jak pomylisz przeziębienie z grypą i podejmiesz decyzję o leczeniu się samemu herbatą z miodem, bo przecież "to proste", to za ewentualne powikłania kogo będziesz winił?

Poza tyn wątpię, żeby Twoja obecność na rozprawie apelacyjnej miała cokolwiek zmienić. To nie amerykański film, gdzie decydują płomienne przemowy. Skoro SO zmienił wyrok SR to musiał mieć ku temu oczywiste powody.
 
Niestety lucas40 postępowanie cywilne jest tak ukształtowane, że laik nie powinien "sam się procesować.

Jeżeli nie miałem przy apelacji pełnomocnika to sąd powinien mnie pouczyć sprawach takich jak:

Cytat
"
- czasu, miejsca i sposobu dokonywania czynności procesowych (na przykład wniesienia zażalenia);
- skutków prawnych dokonywanych czynności procesowych oraz ich zaniedbań;
- złożenia wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych;
- złożenia wniosku o ustanowienia adwokata z urzędu;
- przypozwania;
- zmian podmiotowych.

Nieudzielenie przez sąd niezbędnych pouczeń może w niektórych, uzasadnionych przypadkach prowadzić do naruszenie zasady równouprawnienia stron (uczestników postępowania nieprocesowego), a to z kolei prowadzi do nieważności postępowania w przypadku gdy strona została pozbawiona możności obrony swych praw (art. 379 pkt 5 Kodeksu postępowania cywilnego). Nieważność postępowania sąd rozpatruje z urzędu. Z kolei po uprawomocnieniu się wyroku okoliczność, że strona była pozbawiona możliwość działania – może stanowić podstawą wznowienia postępowania (art. 401 pkt 2 kodeksu postępowania cywilnego)."


Według mnie powinien mnie poinformować także formie w jakiej odbędzie się apelacja.

Nie zrzucaj własnej niewiedzy i swojego błędu na prawo czy innych "onych". Jak pomylisz przeziębienie z grypą i podejmiesz decyzję o leczeniu się samemu herbatą z miodem, bo przecież "to proste", to za ewentualne powikłania kogo będziesz winił?

Tylko że w tym wypadku ja nie załatwiałem sprawy sam np wymuszając należne mi pieniądze od pozwanego tylko poszedłem do "profesjonalistów" czyli to tak jakbyś w swoim przykładzie poszedł do przychodni i nie otrzymał stosownej pomocy bądź otrzymał błędną diagnozę.

Poza tyn wątpię, żeby Twoja obecność na rozprawie apelacyjnej miała cokolwiek zmienić. To nie amerykański film, gdzie decydują płomienne przemowy. Skoro SO zmienił wyrok SR to musiał mieć ku temu oczywiste powody.

Nie przemowy a dowody które uderzałyby bezpośrednio w linię obrony, bilingi telefonu(główna linia obrony pozwanego polegała na tym że rzekomo nie kontaktowałem się z nim) i mocny niepowiązany ze mną świadek lekarz który potwierdziłby ważne fakty z moich zeznań. To rzuciłoby dużo nowego światła na to kto kłamie a kto nie bo obrona nie miała nic oprócz słów/kłamstw.

Czytałem też że można zgłosić po uprawomocnieniu się takiego wyroku to, że pozwany składał fałszywe zeznania.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra