W związku z tym, że nie raz pisałam na tym forum i często otrzymywałam od Was pomoc pozwolę sobie jakby podsumować moją "sprawę". Może w przyszłości ktoś skorzysta z tych informacji. Na potwierdzenie niemieckiego obywatelstwa miałam następujące dokumenty:
Volkslistenausweis II (musiałam wysłać oryginał do BVA, uwierzytelniona kopia ani przez notariusza ani przez konsulat nie były wystarczające)
Soldbuch (tak samo jak w przypadku VL II, zaakceptowali dopiero kiedy wysłałam oryginał do BVA)
wezwanie dziadka na stawienie się przed komisją poborową (orygianalny niemiecki dokument z czerwca 1940)
wyrok sądu (Sozialgericht Stuttgart) o przyznaniu babci renty po dziadku (babcia udowodniła przed tym sądem, że dziadek podczas wojny nabawił się gruźlicy - pracując jako sanitariusz w szpitalu i w wyniku tego zmarł na gruźlicę)
oprócz tego:
- BVA zażyczyło sobie abym napisała do IPN czy dziadek nie zrehabilitował się po wojnie (dostałam odpowiedź z IPN, że nie mają żadnych dokumentów na temat dziadka i tą informację też musiałam przełać do BVA, tłumaczenie przysięgłe musiałam zrobić dla BVA)
- BVA sprawdzało też czy dziadek służył w Armii Andersa
W sprawie dziadka pisałam do wielu archiwów w PL i zawsze otrzymałam odpowiedż, że nie mają dokumentów, wszystkie oryginalne dokumenty odnalazłam w domu u nieżyjących już dziadków). Moja sprawa trwała 4,5 roku. Było by szybciej ale dopiero w sierpniu 2011 odnalazłam orygiał VL II oraz Soldbuch i wtedy sprawa ruszyła z kopyta.
Czuję się jakby zdała maturę, albo jak w dniu kiedy obroniłam pracę magisterską

Dzięki Wam nie było by to możliwe. Dziękuję Wam Kochani: Agolka, Pogodniak, Belunia, Paul, Marian oraz wszystkim innym osobom na tym forum, które w sposób pośredni lub bezpośredni pomogły mi choć w najmniejszym stopniu....Często od rodziny nie dostaje się takiej pomocy jak od osób zupełnie obcych...Będę Wam wdzięczna do konca życia....