M
mathellfire
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2011
- Odpowiedzi
- 53
Sprawa prosta - kupujący (konsument) kupił ode mnie (firma) przedmiot.
Po otrzymaniu zauważył wadę (laptop posiadający 2 zamiast 4GB pamięci).
Od razu zaproponowałem dosłanie brakującej kości ale.. trafiło na narwańca.
Poinformował mnie, że "chcę zwrot pieniędzy za laptopa" - bez informacji z jakiego tytułu. Kazałem mu przesłać sprzęt wraz z pismem reklamacyjnym / pismem odstąpienia od umowy w terminie 10 dni.
Otrzymałem pismo reklamacyjne powołujące się na art 8 ust. 4 z wymienionymi wadami sprzętu oraz z dopiskiem " z uwagi, że naprawa / wymiana sprzętu są niemożliwe oraz narażają mnie na znaczne niedogności proszę o zwrot pieniędzy na konto". Oczywiście uzasadnienie śmieszne bo pierwszego dnia zaproponowałem wymianę/naprawę towaru.
Kupujący starszy mnie teraz sądami i innymi bzdurami "bo przecież mam prawo zwrócić sprzęt w ciągu 10 dni bez podania powodu".
Ja oczywiście uznałem reklamację za częściowo zasadną oraz odsyłam mu sprzęt.
Moje pytanie brzmi - czy w takim przypadku (otrzymanie pisma reklamacyjnego i ustosunkowanie się do niego) wypełniłem swoje obowiązki jako sprzedawca w 100%? Podkreślam, że do teraz (już dawno minęło 10 dni) nie otrzymałem pisma zwrotu konsumenckiego. Kupujący został poinformowany, że może odesłać sprzęt zarówno jako zwrot konsumencki jak i na reklamację. To co zapewne kupujący chciał osiągnąć to zwrot kosztów wysyłki w jedną oraz drugą stronę (w przypadku uznania reklamacji i zwrotu pieniędzy zamiast naprawy/wymiany musiałbym go oczywiście pokryć). W przypadku zwrotu konsumenckiego dostałby zwrot tylko za wysyłkę w jedną stronę.
Po otrzymaniu zauważył wadę (laptop posiadający 2 zamiast 4GB pamięci).
Od razu zaproponowałem dosłanie brakującej kości ale.. trafiło na narwańca.
Poinformował mnie, że "chcę zwrot pieniędzy za laptopa" - bez informacji z jakiego tytułu. Kazałem mu przesłać sprzęt wraz z pismem reklamacyjnym / pismem odstąpienia od umowy w terminie 10 dni.
Otrzymałem pismo reklamacyjne powołujące się na art 8 ust. 4 z wymienionymi wadami sprzętu oraz z dopiskiem " z uwagi, że naprawa / wymiana sprzętu są niemożliwe oraz narażają mnie na znaczne niedogności proszę o zwrot pieniędzy na konto". Oczywiście uzasadnienie śmieszne bo pierwszego dnia zaproponowałem wymianę/naprawę towaru.
Kupujący starszy mnie teraz sądami i innymi bzdurami "bo przecież mam prawo zwrócić sprzęt w ciągu 10 dni bez podania powodu".
Ja oczywiście uznałem reklamację za częściowo zasadną oraz odsyłam mu sprzęt.
Moje pytanie brzmi - czy w takim przypadku (otrzymanie pisma reklamacyjnego i ustosunkowanie się do niego) wypełniłem swoje obowiązki jako sprzedawca w 100%? Podkreślam, że do teraz (już dawno minęło 10 dni) nie otrzymałem pisma zwrotu konsumenckiego. Kupujący został poinformowany, że może odesłać sprzęt zarówno jako zwrot konsumencki jak i na reklamację. To co zapewne kupujący chciał osiągnąć to zwrot kosztów wysyłki w jedną oraz drugą stronę (w przypadku uznania reklamacji i zwrotu pieniędzy zamiast naprawy/wymiany musiałbym go oczywiście pokryć). W przypadku zwrotu konsumenckiego dostałby zwrot tylko za wysyłkę w jedną stronę.