Odzkodowanie mtu - krzywdząca wycena pojazdu- jak walczyć z ubezpieczycielem?

  • Autor wątku Autor wątku dyx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
007sprinter napisał:
Sposób likwidacji szkody jest jednostronnym, wolnym i niezbywalnym prawem poszkodowanego (nie musisz naprawiać rzeczy uszkodzonej), podobnie wybór warsztatu w którym będziesz samochód naprawiał.
Z OC sprawcy, TU odpowiada do 100% wartości rzeczy z dnia szkody, oprócz tego za szkody w pozostałym mieniu i za szkody osobowe. Pojazd nie kwalifikuje się do naprawy tylko w wypadku takich uszkodzeń, które uniemożliwiają przywrócenie pojazdu do właściwego i bezpiecznego stanu (np. przekoszona lub złamana karoseria). W każdym innym przypadku można pojazd naprawiać, lecz ubezpieczalnia zwróci max 100% wartości pojazdu. Jeśli koszt naprawy będzie większy to musisz to pokryć z własnej kieszeni i żaden sąd nie przyzna ci nawet 1 zł zwrotu za droższą naprawę pojazdu (przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu).
Uznanie szkody całkowitej po przekroczeniu jakiegoś pułapu procentowego wartości pojazdu przed szkodą przy likwidacji z OC sprawcy jest swobodną i niczym nie umocowaną w prawie interpretacją TU (wiąże TU i ubezpieczonego tylko przy dobrowolnym AC).

Hmmm, może mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ale z tego co napisałeś ktoś nie mający do czynienia z odszkodowaniami mógłby zrozumieć to w ten sposób, że przy wartości auta dajmy na to 10000 PLN, koszt naprawy wynosi 12000 PLN, to ubezpieczalnia ma zwrocic kwote 10000 PLN, a poszkodowany moze sobie dolozyc reszte jak chce naprawic?????????????
Tak chciales napisac, czy ja po prostu zgubilem sie w wypowiedzi????????
 
I dlatego sprawy gospodarcze w tym kraju toczą się długimi latami. I kończą się ... szkoda mówić jak :(
Skoro w mniemaniu Sądu biegły sądowy ma licencję na nieomylność, a zwykły zjadacz chleba nie może zakwestionować "pseudo rynkowej
wyceny" biegłego.
Zgodnie z prawem wycena powinna mieć charakter rynkowy.
Żadna wycena biegłego sądowego ustalona w oparciu o katalogi Audatex czy eurotax nie jest bardziej rynkowa niż wycena z aukcji allegro BCM.
 
Dzięki wielkie za wszelkie informacje – przydają się! TU nie zaakceptowało nowego kosztorysu (części zamienne/używane) na kwotę 4396zł. Jako wyjaśnienie pracownik infolinii podał „nie stosujemy takich praktyk”, „nowy kosztorys jest podejrzanie zbliżony do wartości pojazdu” (wcześniejszy był na 6500). Tak czy inaczej TU podtrzymuje decyzje o szkodzie całkowitej. Dziś miałem otrzymać faxem pisemne wyjaśnienie od rzeczoznawcy (podstawa prawna itp) , o co poprosiłem na infolinii. Jak na razie nic nie dostałem.
 
bochenek napisał:
Hmmm, może mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ale z tego co napisałeś ktoś nie mający do czynienia z odszkodowaniami mógłby zrozumieć to w ten sposób, że przy wartości auta dajmy na to 10000 PLN, koszt naprawy wynosi 12000 PLN, to ubezpieczalnia ma zwrocic kwote 10000 PLN, a poszkodowany moze sobie dolozyc reszte jak chce naprawic?????????????
Tak chciales napisac, czy ja po prostu zgubilem sie w wypowiedzi????????

Obawiam się, że zrozumiałeś dobrze...
Przećwiczyłem 9 lat temu taki wypadek praktycznie z "uno". Jeżeli wartość pojazdu przed wypadkiem (skalkulowana wg cen pojazdów o porównywalnym roczniku, przebiegu i wyposażeniu oraz w porównywalnym (przed wypadkiem) stanie technicznym) wynosi X, natomiast koszt przywrócenia mu stanu technicznego, funkcjonalnego i estetycznego wynosi X+Y, to wypłata odszkodowania w kwocie X+Y stanowiłaby "bezpodstawne wzbogacenie" właśnie o ten Y.
Stąd TU wypłaci tylko do wartości pojazdu. TU nie wykonuje świadczenia w naturze (naprawa), takowego świadczenia można żądać jedynie od sprawcy, ale jeżeli sprawca miał OC, sprawa znów trafi do TU. Jeżeli OC nie miał, sprawa trafi do Funduszu Gwarancyjnego (tylko przy szkodach komunikacyjnych), który na tej samej podstawie prawnej wypłaci X a odmówi wypłaty Y. Żaden sąd w Polsce nie przyzna wypłaty części Y odszkodowania (z tą samą podstawą prawną i kilkoma innymi artykułami - np. sprawiedliwość społeczna itp.).
Stąd inna możliwość - szkoda całkowita. I tu leży pies pogrzebany. O ile przy kalkulowaniu kwoty odszkodowania z OC sprawcy TU wykorzystują systemy takie jak Audatex, czy Eurotax (nawiasem mówiąc bezprawnie), to już przy kalkulowaniu cen "pozostałości" czyli wraka wykorzystują cenniki producenta i odejmują minimalną amortyzację (też bezprawnie).
Przytoczony w moim poprzednim poście Art. 361 §1 i 2 kc, czy też wyrok SN działa w dwie strony. TU przy wycenie wraka również powinno wziąć pod uwagę średnie lokalne ceny porównywalnych używanych części (czego po prostu nie robi z zasady).
Dlatego jeżeli nie zgadzasz się z wyceną wraka, trzeba żądać realnej wyceny lub precyzyjnego wskazania odbiorcy, który odkupi "pozostałości" za skalkulowaną przez TU cenę.
Pamiętać też należy, iż chociaż sprzedaż ruchomości, których jesteś ponad 6 miesięcy właścicielem jest zwolniona z podatku PIT, to jednak gdy Urząd Skarbowy dopatrzy się, że w krótkim czasie sprzedałeś np. na Allegro większą ilość części samochodowych, wezwie do siebie i każe się tłumaczyć. Tak samo gdy sprzedasz jedną rzecz za kwotę przekraczającą 1000 zł.

Na odszkodowaniu z zasady nie powinno się zarobić, ale jak umiesz myśleć to trochę się da, tylko droga dłuższa.
Po pierwsze - odszkodowanie należy się do 100% wartości pojazdu przed szkodą.
Po drugie - nie ma artykułu w żadnym kodeksie, który nakazuje przedstawianie jakichkolwiek rachunków/faktur (wewnętrzne przepisy TU ustępują przed przepisami wyższego rzędu), więc można znaleźć tańszy warsztat i zastosować zamienniki lub naprawić części (to akurat zemści się przy kolejnej szkodzie - odszkodowanie będzie niższe, chociaż doraźnie zarobisz).
Po trzecie - po wyegzekwowaniu rzetelnej wyceny wraka, można sprzedać części na Allegro. Ale tutaj jest loteria - zarobisz albo nie. O ile sprzedasz...

Pomimo (wprawdzie nie postawionego wprost) zarzutu obrony TU, nie czuję się winny funkcjonowania takiego a nie innego prawa w naszym kraju. Staram się tylko naświetlić możliwie wszystkie aspekty prawa przy staraniach o odzyskanie swego, czyli pełnej kompensaty poniesionych strat.
 
Ale chwilka - 9 lat temu, to może i tak mogłoby być:)

pozwolę sobie zacytować zdanie Sądu Najwyższego wklejony przez użytkownika Seat, skoro już podjął się trudu:

# wyrok SN z dnia 2003.06.11 V CKN 308/01 niepublikowany
1. W przypadku uszkodzenia samochodu odszkodowanie obejmuje przede wszystkim kwotę pieniężną, konieczną do opłacenia jego naprawy lub przywrócenia do stanu sprzed wypadku. Osoba odpowiedzialna jest zobowiązana zwrócić poszkodowanemu wszelkie celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki poniesione w celu przywrócenia poprzedniego stanu samochodu, do których należą koszty nowych części i innych materiałów

2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.

Jeśli to jakaś historyczna sprawa, to mogę sięzgodzić, że jakiś sąd w rejonie wydałtaki wyrok o jakim piszesz.
Po wydaniu tego orzeczenia Sądu Najwyższego nie słyszałem jeszcze, aby jakiś sędzia rejonowy wydał inny wyrok.
To nie znaczy, że takich wyroków nie ma - ale to tylko by świadczyło o marności prawników zakładów ubezpieczeń, że do tego dopuszczają:))

Podsumowując - widziałem jużnieco wyroków z OC, gdzie rozchodziło się o "naprawę ekonomicznie nieuzasadnioną" - jeśli koszty naprawy przekraczały wartość pojazdu (obie kwoty oczywiście wyliczane przez biegłych), to nie widziałem nigdy wyroku, w takiej kombonacji, o której piszesz.
Inna sprawa, że mamy niezawisłość sądów, więc wszystko możliwe:))

Jednak napisałęś to w takiej formie, jakby to było normą i regułą - więc to jednak należało sprostować, na co sobie nieskromnie pozwoliłem:)
 
I jeszcze jedna uwaga.
Wszelką korespondencję z TU należy prowadzić za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.
Żądać, aby TU każdą decyzję przekazywały w formie pisemnej i z podaniem podstawy prawnej takiej a nie innej decyzji.
Każdą rozmowę z konsultantem, rzeczoznawcą, likwidatorem, sekretarką itp. możemy nagrać (prawo pozwala nagrywać rozmowy w których bierzemy osobisty udział i możemy zrobić to po kryjomu, jeżeli mamy uzasadnione podejrzenie, że w czasie tej rozmowy zostanie złamane prawo - np. zostaniemy wprowadzeni w błąd i podejmiemy pod wpływem tego błędu złą decyzję lub będziemy namawiani do złamania, czy też obejścia prawa). Sądy rzadko traktują takie nagrania jako dowód bezpośredni, ale może to stanowić ważną poszlakę pomocną w dowiedzeniu naszych racji.

bochenek napisał:
# wyrok SN z dnia 2003.06.11 V CKN 308/01 niepublikowany
1. W przypadku uszkodzenia samochodu odszkodowanie obejmuje przede wszystkim kwotę pieniężną, konieczną do opłacenia jego naprawy lub przywrócenia do stanu sprzed wypadku. Osoba odpowiedzialna jest zobowiązana zwrócić poszkodowanemu wszelkie celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki poniesione w celu przywrócenia poprzedniego stanu samochodu, do których należą koszty nowych części i innych materiałów

Wszelkie celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki...
Zgodnie z Art. 5 kc „Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno - gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”. Czyli: każde działanie - postępowanie (np. poszkodowanego), które jest sprzeczne z prawem - z ochrony prawa nie korzysta.
Odszkodowanie spełnia funkcję kompensacyjną. Ma za zadanie zwrot poniesionych lub koniecznych do poniesienia nakładów do przywrócenia pojazdu do stanu pierwotnego. Nie może jednak być wyższe niż wartość pojazdu przed szkodą. Byłoby to "bezprawne (nieuzasadnione) wzbogacenie". Jeżeli części były "nowe" (czytaj oryginalne), to do naprawy też muszą być użyte oryginały i to bez amortyzacji (chyba że były naprawiane - wiadro szpachlówki na masce cz beton w progach). Jeżeli były to zamienniki, to użycie oryginałów byłoby nieuzasadnionym wzbogaceniem.

bochenek napisał:
2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.

Racja.
Wybór formy, sposobu, miejsca naprawy i materiałów użytych do naprawy jest wyłącznym i niezbywalnym prawem poszkodowanego. Jednak i tu wkroczą nam w paradę przepisy o bezprawnym wzbogaceniu.
Nie chodziło mi o konieczność wyrażenia zgody na szkodę całkowitą. Pod pewnymi warunkami może jednak być to jedyna alternatywa (oprócz procesu sądowego).
Można się jeszcze pokusić o podważenie opinii biegłego (przedstawiając niezależną kontrekspertyzę). Taki sam samochód w Białymstoku będzie 30% tańszy niż w Warszawie, czy Katowicach. Proces kosztowny, bolesny i wynik niepewny.


bochenek napisał:
Jeśli to jakaś historyczna sprawa, to mogę sięzgodzić, że jakiś sąd w rejonie wydałtaki wyrok o jakim piszesz.
Po wydaniu tego orzeczenia Sądu Najwyższego nie słyszałem jeszcze, aby jakiś sędzia rejonowy wydał inny wyrok.
To nie znaczy, że takich wyroków nie ma - ale to tylko by świadczyło o marności prawników zakładów ubezpieczeń, że do tego dopuszczają

W tym fragmencie sorki, ale nie bardzo rozumiem co masz na myśli.
Jak rozumiem - TU miałyby kiepskich prawników dopuszczając do wypłaty odszkodowań do 100% wartości i nie więcej? Bo o tym właśnie pisałem.
Swoją drogą coś w tym jest. Przecież w interesie TU jest zaniżanie wypłat.

bochenek napisał:
Podsumowując - widziałem jużnieco wyroków z OC, gdzie rozchodziło się o "naprawę ekonomicznie nieuzasadnioną" - jeśli koszty naprawy przekraczały wartość pojazdu (obie kwoty oczywiście wyliczane przez biegłych), to nie widziałem nigdy wyroku, w takiej kombonacji, o której piszesz.
Inna sprawa, że mamy niezawisłość sądów, więc wszystko możliwe

Jednak napisałęś to w takiej formie, jakby to było normą i regułą - więc to jednak należało sprostować, na co sobie nieskromnie pozwoliłem

Nie bardzo rozumiem o jaką kombinację Ci chodzi. Jeżeli o X, Y, X+Y - to są moje (być może nieudolne) próby przekazania matematycznie moich myśli.

Jestem tylko zwykłym zjadaczem chleba, walczącym z Hestią o odszkodowanie za zalane przez sąsiada mieszkanie. Przyznane odszkodowanie wyniosło............................ 23,28 zł !!!!! Tymczasem sama robocizna i materiały szacunkowo będą kosztowały ponad 3600,00 zł.

Przepraszam za dygresję.
W swoim kilkudziesięcioletnim życiu kilkanaście razy użerałem się z TU. również na sali sądowej i nie udało się uzyskać więcej niż 100% wartości pojazdu.
Jedyny sposób na dodatkową kasę, to zwrot utraconych zarobków (czas na dojazdy na rozprawy, bieganie po urzędach, TU, itp. oraz zadośćuczynienie - za stres po kolizji (przyda się historia choroby), za "krew, pot i łzy" jeżeli doznałeś uszczerbku na zdrowiu, za naruszenie dóbr osobistych (prawo do wypoczynku czy urlopu, ograniczenie swobody decyzji co robić w wolnym czasie - czyli konieczność zajmowania się rzeczami, którymi nie musielibyśmy się zajmować, gdybyśmy nie padli ofiarami czynu zabronionego, stres, dyskomfort i np. utrata prestiżu podczas dojazdu do pracy komunikacją publiczną - "mesio" w naprawie, a my codziennie 2 godz. na stojąco w tramwaju). Katalog takich roszczeń to gruba księga. Trzeba tylko robić to z głową i nie "przegiąć".

Za krytykę i korektę dzięki. Nie jestem alfą i omegą. Nie pisałem tego jako kompendium prawd oczywistych. Tylu, ilu mamy sędziów, tyle możliwych rozstrzygnięć. Każdy może wydać wyrok trochę albo całkiem inny w takiej samej sprawie.
IMHO - dopóki spokojnie rozmawiamy, doputy mamy możliwość czegoś się nauczyć aby nie powtórzyć cudzych błędów.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
007sprinter napisał:
Przy likwidacji szkody z OC sprawcy Art. 361 §1 i 2 kc jasno i wyraźnie mówi o pełnej kompensacie szkody umożliwiającej przywrócenie uszkodzonego mienia do stanu przed szkodą w/g średnich cen i stawek rynku LOKALNEGO

Zacytuje
Art. 361. § 1. Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.
§ 2. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.


I teraz mam pytanie
Czy przy likwidacji szkody z OC sprawcy ja jako poszkodowany (nie prowadzący działalności gospodarczej) mogę żądać od ubezpieczyciela pokrycia wynajęcia samochodu na czas naprawy, jesli przez szkodą ten samochód służył mi na co dzień do dojazdów do pracy do innej miejscowości.
 
bochenek napisał:
pozwolę sobie zacytować zdanie Sądu Najwyższego wklejony przez użytkownika Seat, skoro już podjął się trudu:

# wyrok SN z dnia 2003.06.11 V CKN 308/01 niepublikowany
1. W przypadku uszkodzenia samochodu odszkodowanie obejmuje przede wszystkim kwotę pieniężną, konieczną do opłacenia jego naprawy lub przywrócenia do stanu sprzed wypadku. Osoba odpowiedzialna jest zobowiązana zwrócić poszkodowanemu wszelkie celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki poniesione w celu przywrócenia poprzedniego stanu samochodu, do których należą koszty nowych części i innych materiałów

2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.

:)

Powyższy wyrok SN zawiera jeszcze pkt.3
"
3. Jeżeli poszkodowany wybrał restytucję, a skutkiem naprawy nastąpił wzrost wartości samochodu, to świadczenie ubezpieczyciela obejmuje pełny koszt naprawy pomniejszony o wzrost wartości samochodu. "

To chyba całkowicie wyjaśnia sprawę kolegi DYX

germi_m napisał:
I teraz mam pytanie
Czy przy likwidacji szkody z OC sprawcy ja jako poszkodowany (nie prowadzący działalności gospodarczej) mogę żądać od ubezpieczyciela pokrycia wynajęcia samochodu na czas naprawy, jesli przez szkodą ten samochód służył mi na co dzień do dojazdów do pracy do innej miejscowości.

Jak najbardziej. Oto treść artykułu ze strony Rzecznika Ubezpieczonych, który porusza i wyjaśnia to zagadnienie:

"Pojazd zastępczy w przypadku korzystania z ubezpieczenia OC Posiadaczy pojazdów mechanicznych sprawcy

Odnosząc się do zagadnienia możliwości skorzystania z pojazdu zastępczego w przypadku szkody komunikacyjnej likwidowanej w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) sprawcy przekazujemy poniższe wyjaśnienia, które mają na celu w przystępny sposób ukazać tę problematykę.

Na wstępie należy zaznaczyć, że w myśl art. 361 § 2 k.c. naprawienie szkody obejmuje - w granicach normalnego związku przyczynowego - straty, które poszkodowany poniósł oraz korzyści, które mógłby osiągnąć gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Uszczerbek majątkowy może więc mieć dwojaki charakter. Może mieć postać straty rzeczywistej (damnum emergens), powodującej zmniejszenie majątku poszkodowanego oraz postać utraconych korzyści (lucrum cessans), co oznacza, iż poszkodowany nie powiększył swojego majątku, a czego z dużym prawdopodobieństwem mógł się spodziewać.

W odniesieniu do kwestii niemożności korzystania z własnego pojazdu, który został uszkodzony wskutek wypadku spowodowanego przez innego uczestnika ruchu drogowego, możliwe jest zaistnienie każdej z obu przedstawionych powyżej rodzajów szkody:

utracone korzyści - szkoda taka zaistnieje np. w przypadku, gdy poszkodowany, którego pojazd uległ uszkodzeniu nie mógł wykonać usługi, za którą przysługiwałoby mu wynagrodzenie (np. uszkodzenie taksówki powoduje, iż taksówkarz nie będzie miał możliwości pracy przez określony czas, a tym samym nie uzyska z tytułu wykonywanej pracy odpowiedniego wynagrodzenia),

strata rzeczywista - to w dużym uproszczeniu zazwyczaj poniesione koszty, szkoda taka zaistnieje w sytuacji, gdy poszkodowany był zmuszony do najmu pojazdu zastępczego, gdyż wskutek wypadku zawinionego przez innego kierowcę, nie mógł użytkować własnego pojazdu.


Utracone korzyści

Ustalenie rozmiarów szkody w postaci utraconych korzyści często sprawia poszkodowanym trudności, wymaga bowiem wyliczenia spodziewanego, hipotetycznego stanu majątku, który urzeczywistniłby się, gdyby nie została wyrządzona szkoda. Dla ich określenia konieczne jest również wykazanie (przedstawienie dowodów) możliwie najwyższego prawdopodobieństwa uzyskania przewidywanych korzyści (graniczącego niemal z pewnością).

Nie ma właściwie wątpliwości, iż odszkodowanie za utracone korzyści przysługuje poszkodowanemu, który wskutek niemożności korzystania z samochodu utracił przewidywane dochody (np. wynagrodzenie). Odnosi się to przede wszystkim do osób, dla których pojazd stanowi narzędzie pracy. Przykładami tutaj mogą być osoby posługujące się samochodem jako taksówką, służącym do przewozu towarów lub prowadzące inną działalność gospodarczą oczywiście wykonywaną przy użyciu lub z pomocą samochodu.


Strata rzeczywista

Drugi rodzaj szkody, to strata rzeczywista. Tego rodzaju stratą są m.in. wszelkie koszty poniesione w związku z zaistniałą szkodą, których poszkodowany nie musiałby ponosić gdyby szkoda nie zaistniała. Koszty takie są składnikiem uszczerbku majątkowego w mieniu poszkodowanego i stanowią o zmniejszeniu jego majątku. Pozbawienie możliwości korzystania z przedmiotów majątkowych stanowi szczególny rodzaj szkody majątkowej (rzeczywistej), zwłaszcza wówczas, gdy przedmiot ten zaspokaja potrzeby, które mogą być zaspokojone zastępczo w drodze odpłatnego skorzystania z cudzej usługi lub najmu przedmiotu zastępczego. Szkoda w razie utraty możliwości korzystania z pojazdu obejmuje koszt wynajęcia pojazdu równorzędnego. Kwestia uprawnienia poszkodowanego do najmu samochodu zastępczego na czas naprawy była wielokrotnie rozpoznawana przez Sąd Najwyższy, który potwierdzał prawo poszkodowanego do najmu pojazdu zastępczego. Poniżej przedstawiamy orzeczenia Sądu Najwyższego, poruszające tę kwestię:

* wyrok z dnia 26 listopada 2002r. (sygn. V CKN 1397/00), w którym Sąd Najwyższy wskazał, że jeżeli samochód uszkodzony w wypadku komunikacyjnym mógł zostać naprawiony, to powód może żądać od zobowiązanego do naprawienia tej szkody zakładu ubezpieczeń zwrotu kosztów wynajmu pojazdu zastępczego poniesionych w okresie naprawy samochodu.
* wyrok z dnia 8 września 2004r. (sygn. IV CK 672/03). Sąd Najwyższy podkreślił, iż utrata możliwości korzystania z rzeczy wskutek jej zniszczenia stanowi szkodę majątkową. Jeżeli więc poszkodowany poniósł w związku z tym koszty najmu pojazdu zastępczego, to mieszczą się one w granicach skutków szkodowych podlegających wyrównaniu. Ponadto, Sąd Najwyższy podkreślił, iż postulat pełnego odszkodowania przemawia za przyjęciem stanowiska o potrzebie zwrotu przez ubezpieczyciela tzw. wydatków koniecznych, potrzebnych na czasowe używanie zastępczego środka transportu w związku z niemożliwością korzystania z niego wskutek zniszczenia. "Termin "wydatków koniecznych" oznacza przy tym wydatek niezbędny dla korzystania z innego pojazdu w takim samym zakresie, w jakim poszkodowany korzystałby ze swego środka lokomocji, gdyby mu szkody nie wyrządzono" .
* wyrok z dnia 5 listopada 2004r. (sygn. II CK 494/03). Sąd Najwyższy przyjął, że "jeżeli uszkodzony pojazd nadaje się do naprawy w postaci wmontowania do niego nowej części zamiennej, to koszty najmu przez poszkodowanego tzw. samochodu zastępczego obejmować mogą okres konieczny i niezbędny do naprawy pojazdu" .
* wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 września 2004r. (sygn. IV CK 672/03). Przeznaczenie auta do kasacji nie przesądza o tym, iż ubezpieczony nie może wynająć pojazdu zamiennego;
* wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 stycznia 1999r. (sygn. II CKN 109/98 ): "między faktem uszkodzenia - w wyniku wypadku - samochodu używanego przez poszkodowanego jako samochód dostawczy w ramach prowadzonej przez niego działalności gospodarczej a faktem wynajęcia przez poszkodowanego innego samochodu dostawczego i poniesienia kosztów z tego tytułu, istnieje normalny związek przyczynowy w rozumieniu art. 361 § 1kc" .
* wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 lipca 2004r. (sygn. akt II CK 412/03). W którym Sąd Najwyższy wskazał, iż zakład ubezpieczeń jest odpowiedzialny za szkodę w postaci kosztów najmu pojazdu zastępczego.


Jak widać, ukształtowana w tym zakresie linia orzecznictwa wskazuje, iż poniesienie przez poszkodowanego kosztów najmu samochodu zastępczego (w związku z pozbawieniem poszkodowanego możliwości korzystania z własnego pojazdu, który uległ uszkodzeniu na skutek wypadku drogowego, którego sprawcą jest inny uczestnik ruchu drogowego) pozostaje w normalnym związku przyczynowym z wypadkiem i jest szkodą w rozumieniu art. 361 kodeksu cywilnego.

W praktyce, zakłady ubezpieczeń bardzo często odmawiają zwrotu kosztów najmu pojazdu zastępczego osobom fizycznym nieprowadzącym działalności gospodarczej. Stosowane przez zakłady ubezpieczeń kryteria podziału podmiotów - na osoby wykorzystujące pojazdy w celu wykonywania działalności gospodarczej i podmioty, które w takim celu pojazdów nie wykorzystują (i tym samym przyznawanie lub nie prawa do zwrotu kosztów najmu pojazdu zastępczego) w naszej ocenie pozbawione są podstaw prawnych. Jeżeli bowiem prawo najmu pojazdu zastępczego przysługuje osobom prowadzącym działalność gospodarczą, to przysługuje ono na takich samym zasadach również osobom nieprowadzącym takiej działalności. Właściciel eksploatujący rzecz w celach niezarobkowych nie może być trakowany gorzej niż właściciel przedmiotu przeznaczonego do celów zarobkowych, gdyż możliwość używania dobra majątkowego ma określoną wartość użytkową, która wyraża się w tym, iż zaspokaja ono konkretne i społecznie doniosłe potrzeby, a udaremnienie zaspokajania tych potrzeb stanowi szkodę majątkową. Traktowanie odmiennie osób prowadzących działalność gospodarczą oraz nieprowadzących działalności gospodarczej stanowi dyskryminację i może zostać uznane za niezgodne z konstytucyjną zasadą równości obywateli wobec prawa.

Zauważyć ponadto należy, iż okresem, za który przysługuje poszkodowanemu zwrot kosztów pojazdu zastępczego jest okres, w którym poszkodowany faktycznie nie był w stanie używać własnego pojazdu. Nie można więc w kwestii terminu najmu pojazdu zastępczego kierować się tzw. technologicznym czasem naprawy pojazdu w przypadku, gdy pojazd faktycznie przebywał w zakładzie naprawczym. Technologiczny czas naprawy, określony np. w programach kosztorysowych, jest wyliczony teoretycznie i nie uwzględnia wielu istotnych czynników (np. czasu dokonania pierwszych i ewentualnie kolejnych oględzin uszkodzonego pojazdu przez przedstawiciela zakładu ubezpieczeń, zamówienia, dostarczenia i koniecznego oczekiwania na niezbędne do naprawy części itp.). Poszkodowanemu przysługuje więc zwrot kosztów najmu pojazdu za okres od dnia uszkodzenia pojazdu do dnia jego naprawy (do dnia, w którym poszkodowany mógł odebrać pojazd, a pojazd był już sprawny) lub okres potrzebny do nabycia nowego pojazdu.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, iż poszkodowany ma obowiązek dążyć do zmniejszenia skutków szkody, co przykładowo uzasadnia podjęcie pracy przy wykorzystaniu posiadanych kwalifikacji zawodowych oraz wiążących się z tym możliwości zatrudnienia.

W orzecznictwie sądowym możemy spotkać pogląd, iż na poszkodowanym właścicielu pojazdu, będącego narzędziem pracy ciąży obowiązek wykorzystania - w okresie naprawy pojazdu - swych możliwości zarobkowych, zwłaszcza wtedy, gdy naprawa w świetle towarzyszących okoliczności ma trwać przez dłuższy okres czasu. Gdyby możliwości takiego zatrudnienia istniały (co wymaga indywidualnego zbadania konkretnej sprawy), od należnego poszkodowanemu odszkodowania należałoby odliczyć jego zarobki w realnie możliwej do osiągnięcia wysokości, a nie zarobki rzeczywiście przez niego osiągane przy niepełnym wykorzystaniu swych możliwości zarobkowych. Ponadto, jeżeli posiada inny pojazd, który może być użyty zastępczo w czasie naprawy uszkodzonego pojazdu, powinien z tego pojazdu korzystać w możliwym zakresie.

W obecnych uwarunkowaniach rynkowych, codzienne korzystanie z samochodu jako środka komunikacji jest często koniecznością wynikającą z rodzaju wykonywanego zawodu, miejsca zamieszkania, czy też racjonalnego gospodarowania czasem. Trzeba jednak pamiętać, iż decyzja o najmie pojazdu zastępczego powinna być poprzedzona rozważaniami w rodzaju: czy w okresie, w którym nie można korzystać ze swojego pojazdu, rzeczywiście byłby on użytkowany, czy też byłby potrzebny jedynie okazjonalnie; czy koszt najmu nie byłby wyższy od przewidywanych wskutek braku samochodu utraconych korzyści itp. Nie w każdym przypadku, gdy uszkodzeniu lub zniszczeniu ulegnie nasz pojazd, najem pojazdu zastępczego musi być uzasadniony.

Istotne jest również, aby pojazd zastępczy był pojazdem tej samej klasy co pojazd używany przed szkodą. Z pewnością nie może być to pojazd lepszy (np. posiadacz samochodu średniej klasy nie może domagać się pokrycia przez zakład ubezpieczeń kosztów najmu pojazdu wyższej klasy).

Konieczne jest także wykazanie, iż w czasie, w którym poszkodowany oczekuje na naprawienie szkody, rzeczywiście użytkowałby pojazd, a jego brak wiąże się z powstawaniem nowych strat lub powoduje istotne trudności w wypełnianiu codziennych obowiązków, w szczególności zawodowych."
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
germi_m napisał:
Czy przy likwidacji szkody z OC sprawcy ja jako poszkodowany (nie prowadzący działalności gospodarczej) mogę żądać od ubezpieczyciela pokrycia wynajęcia samochodu na czas naprawy, jesli przez szkodą ten samochód służył mi na co dzień do dojazdów do pracy do innej miejscowości.

Jeszcze gwoli wyjaśnienia.
Na 99,9% będziesz musiał to prawo wyegzekwować sądownie. Polityka TU jest taka, aby jak najbardziej zaniżyć odszkodowanie, lub przynajmniej odwlec wypłatę w czasie. Na drogę sądową zdecyduje się tylko ułamek procenta poszkodowanych. Trzeba przy tym pamiętać o terminach. Wypłata bezspornej części odszkodowania w ciągu 30 dni, lub w ciągu 14 dni od wyjaśnienia dodatkowych okoliczności, jednak całkowity czas wypłaty nie może być dłuższy niż 90 dni. Termin Likwidacji ulega zawieszeniu tylko w wypadku oczekiwania na zakończenie postępowania prokuratorskiego lub sądowego. Tak więc do sądu należy kierować sprawę po upływie 90 dni od skutecznego zawiadomienia TU o szkodzie.
W Twoim przypadku żądanie (nie prośba) pokrycia kosztów wynajęcia pojazdu zastępczego (porównywalnej klasy, z porównywalnym wyposażeniem) kierujesz listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru z wyznaczonym terminem odpowiedzi 30 dni od daty dostarczenia pisma (pierwszy dzień - to jest 1 dzień po dostarczeniu pisma. 30 dnia odpowiedź musi być w twoich rękach).
Często się zdarza, że TU spóźniają się z odpowiedzią bo wysyłają odpowiedź 30 dnia). Wtedy w myśl prawa unijnego:

"DYREKTYWA 2006/123/WE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
z dnia 12 grudnia 2006 r. dotycząca usług na rynku wewnętrznym

pkt. 63 - O ile nie istnieją odmienne postanowienia, w przypadku braku odpowiedzi w terminie powinno uznawać się, że zezwolenie zostało udzielone. Jednakże, w stosunku do niektórych rodzajów działalności możliwe jest wprowadzenie innych ustaleń, jeżeli jest to obiektywnie uzasadnione nadrzędnym interesem publicznym w tym uzasadnionym interesem stron trzecich. Takie inne ustalenia mogą obejmować przepisy krajowe, zgodnie z którymi, w przypadku nieudzielenia odpowiedzi przez właściwy organ, wniosek uznaje się za odrzucony, a decyzja o odrzuceniu może zostać zaskarżona do sądu."

na zasadzie milczącej zgody należność staje się wymagalna.

Kolejny krok to wysłanie do TU żądania zapłaty (trzeba to podeprzeć rachunkiem/fakturą/umową) za wynajem poj. zastępczego z wyznaczonym terminem zapłaty 7 dni (powołujesz się na powyższą podstawę prawną).

Następnie wysyłasz zawiadomienie do Komisji Nadzoru Finansowego i pismo do Rzecznika Ubezpieczonych z prośbą o interwencję (jeżeli brak zapłaty).
Po zakończeniu postępowania mediacyjnego przez RU, jeżeli dalej nie ma zapłaty oraz jeżeli minęło 90 dni od zawiadomienia o szkodzie możesz skierować sprawę do e-sądu o zapłatę w postępowaniu upominawczym.
Postępowanie jest szybkie - ok. miesiąca do wydania nakazu zapłaty i ok 3 tyg. do nadania klauzuli wykonalności. Koszt to 2,5% dochodzonej sumy.
Potem wniosek do komornika (można również ze strony e-sądu).
W przypadku drogi sądowej trzeba przestrzegać okresu karencji 90 dni, ponieważ jak wspomniałem wyżej postępowanie likwidacyjne zostanie zawieszone (a później nie obowiązują już żadne terminy zakończenia likwidacji). Poza tym grozi odrzucenie pozwu jako "przedwczesnego pozwu"
 
Ostatnia edycja:
Witam. Mam nastepujacy problem troszke odbiegajacy od tematu ale nie wiele.

Sytuacja ma sie mianowicie tak. Pare dni temu jechalem samochodem. Jakis Pan zajechal mi droge wychodzac z zakretu co spowodowalo wypadek i wpadlem do rowu. Samochod skasowany tylko ze konkretnie, podwozie pogiete na przedniej czesci, na tylniej tez, uszkodzony silnik, zerwane wszystkie paski, tak wiec ogolnie nikt nawet sie nie podejmie naprawy czegos takiego. Spisalem ze sprawca oswiadczenie w ktorym przyznaje sie do spowodowania kolizji.

Wyslalem do ubezpieczalni, rzeczoznawca ocenil ze jest to absolutnie szkoda calkowita bo sie samochodu nie da pozbierac (moje okreslenie).

O samochodzie moge powiedziec ze jest to rocznik 96 czyli nie jakos stary bardzo. Na pelnym wyposazeniu, skora, podgrzewane fotele, lusterka itd, dodatkowo gaz i inne bajerki (bo sa wersje bez wyposazenia takiego). Radio w nim siedzialo Clariona za 1300zl (teraz nie chodzi, wyrzuca blad ERROR 2) i radio CB, ktore po wypadku odbiera ale nie nadaje (to znaczy niby nadaje ale nic go nie slychac). Wszystko bylo powiedziane i pokazane rzeczoznawcy.

---------------
Problem lezy w tym ze dzisiaj dzownila do mnie Pani ze wycena zostala juz ustalona i ze wycenili ja na 1950zl, spytalem sie to wpisana jest szkoda calkowita.

Dla mnie jest to na prawde smieszna kwota ktora nie pozwoli nawet na przemalowanie samochodu, a co dopiero nim jezdzenie. Oczywiste jest tez ze za taka kwote nawet nie kupie takiego samochodzu w najstarszej wersji i bez zadnego wyposazenia i na allegro.

Naprawa nie wchodzi w gre bo nikt tego nie zrobi, tak wiec nie moge przedstawic fakturek za robote.

Co moge w takiej kwestii zrobic.

Przepraszam jezeli juz cos takiego bylo ale nie potrafilem znalezc, wszedzie gdzie sie wczytywalem bylo rozwiazanie typu kosztorys z zakladu co z faktow oczywistych nie jest mozliwe bo nikt silnika nie bedzie robil a jak nawet to zrobi to nie da rady ciac samochodzu z przodu i z tylu. Jezeli uszkodzone byloby podwozie jeszcze z przodu to mozliwa by byla wycinka z innego przodu ale jak i tyl to sie nie da.

Co moge w takim przypadku zrobic prosze o pomoc, bo informacja mnie ta na prawde zdolowala, kolega co mial tez samochod skasowany jakis czas temu i to w bok dostal przy szkodzie calkowitej z tego samego rocznika 13 tys, tylko inny samochod ale bez zadnego wyposazenia (PZU) a ja (Link4) czy cos podobnego 1950?? Przeciez jakbym do urzedu skarbowego zaniosl taka fakture wpisana ze ten samochod warty jest 1950zl to by mnie wysmiali i wzieli z ich katalogu na 6000tys i policzyli podatek.
 
Księga mówi szukajcie a znajdziecie :)
Ale do rzeczy.
Najpierw podaj swoje oczekiwania - co by Cię najbardziej satysfakcjonowalo?
Podaj tez więcej szczegółow - co to za auto, rocznik, przebieg, znaki szczegolne etc
Po pierwsze możesz się nie zgodzić z przedstawioną wyceną i poprosić o dokonanie wyceny przez innego rzeczoznawcę.

Skoro auto skasowane to chyba lepiej je zezlomować i odzyskać od ubezpieczyciela wartość auta sprzed wypadku. Jak to zrobić masz opisane nawet w tym wątku.

P.S. Na marginesie ktoś powinien już zrobić porządek z firmami od katalogów bo wyceny aut są regularnie zanizane, a wyceny czesci i napraw zawyżane.
 
Witam serdecznie,

temat bardzo mnie zainteresował więc zapytam wprost...

Załóżmy mamy samochód marki “X” Dochodzi do kolizji. Poszkodowany zgłasza szkodę do TU. Uzyskuje odpowiedź "“szkoda całkowita np. 7000zł”. Przy czym wartość auta została wyceniona na 10000zł.
Mimo decyzji TU decyduje się z własnej kieszeni pokryć naprawy. Przyjmuje kwotę bezsporną 7000 z zaznaczeniem że nie wyczerpuje jego roszczeń.
Naprawia pojazd – koszt naprawy poparty fakturami to 12000zł.
Czy w takiej sytuacji poszkodowany może domagać się zwrotu kosztów naprawy do 100% pojazdu (tu 3000)?
Z góry dziękuję za odpowiedź :- ) a jeśli jest to możliwe akty prawne gdzie jest to udokumentowane (przeczytałam wszystkie posty w tym temacie – ale trudno mi się doszukać czegoś co wprost mówi o tym, że mimo większych kosztów naprawy niż wartość pojazdu, poszkodowany ma prawo do odszkodowania w 100% wartości auta).
 
Pozwolę sobie jeszcze raz przytoczyć wyszukany przez innego orzeczenie Sądu najwyższego

# wyrok SN z dnia 2003.06.11 V CKN 308/01 niepublikowany
1. W przypadku uszkodzenia samochodu odszkodowanie obejmuje przede wszystkim kwotę pieniężną, konieczną do opłacenia jego naprawy lub przywrócenia do stanu sprzed wypadku. Osoba odpowiedzialna jest zobowiązana zwrócić poszkodowanemu wszelkie celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki poniesione w celu przywrócenia poprzedniego stanu samochodu, do których należą koszty nowych części i innych materiałów

2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.


Powtórze jeszcze raz, nie słyszałem o ani jednym przypadku, gdzie byłaby sądownie orzeczona taka sytuacja o której piszesz.
Jak dla mnie jest to nieuzasadnione kompletnie, ale nie mogę się wypowiadać za sądy:))
 

2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.



Żądanie odszkodowania równego wartości samochodu nie wydaje mi się "nadmiernym kosztem" a jeśli samochód można naprawić...
 
Ostatnia edycja:
Akrobatka napisał:

2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.



Żądanie odszkodowania równego wartości samochodu nie wydaje mi się "nadmiernym kosztem" a jeśli samochód można naprawić...

Tylko w przypadku gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności, lub koszty...

Jeśli koszt naprawy przekraczający wartość całego pojazdu nie jest nadmiernym kosztem, to ja już nie wiem, co nim jest:))))

Jeszcze raz powtórzę - nie twoerdzę, iż taka sytuacja jest niemożliwa - twierdzę, iż nie słyszałem nigdy o takim wyroku, który nakazałby ubezpieczalni zapłacić w takiej sytuacji...

Inna sprawa, że pewnie młody jestem i nie jedno mnie ominęło:)))))))
 
Bochenek, ja nie kwestionuję tego, co napisałeś.
Zastanawiam się tylko, czy niemożliwa jest w takim wypadku ugoda, kiedy koszt naprawy przewyższa wartość auta, ograniczająca roszczenie do wartości samochodu?
Przecież taka ugoda nie narażałaby sprawcy na nadmierne koszty. Koszty są nadmierne wtedy, kiedy przekraczają wartość rzeczy.
Zwróć uwagę na " albo" "Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty"

"albo"...a w tym wypadku remont jest możliwy.
 
Hmmmm….a to nie jest tak, że nadmiernym kosztem dla zobowiązanego byłby wypłata odszkodowania przewyższająca wartość pojazdu? Skoro poszkodowany zdecydował się naprawić pojazd to nadwyżkę kosztu naprawy nad wartością pojazdu pokrywa sam…i to chyba nie jest wtedy „nieuzasadniony” koszt?
1. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. Pozostałości – czyli wybieramy naprawę
2. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania – skoro poszkodowany naprawił pojazd, to jednak remont okazał się możliwy – przy czym nie zmusza TU do nadmiernych kosztów – poszkodowany chce tylko tyle jaka jest wartość auta

Użytkownik Sprinter napisał;

Powyższy wyrok SN zawiera jeszcze pkt.3
"
3. Jeżeli poszkodowany wybrał restytucję, a skutkiem naprawy nastąpił wzrost wartości samochodu, to świadczenie ubezpieczyciela obejmuje pełny koszt naprawy pomniejszony o wzrost wartości samochodu. "

Czy „wzrost wartości samochodu” można powiązać z naprawą ponad jego wartość
 
IMHO
Przytoczone powyżej orzeczenie SN dosyć jasno określa prawa poszkodowanego przy likwidacji z OC sprawcy.
Wybór sposobu, materiałów i miejsca naprawy jest swobodnym wyborem poszkodowanego.
O nadmiernym koszcie naprawy można mówić tylko w przypadku żądania pokrycia kosztów naprawy przekraczających wartość pojazdu. A ponieważ TU nie przejmują wraków (wyjątkowo, jeśli samochód jest bardzo młody, lub o b. dużej wartości), trzeba żądać realnej wyceny "pozostałości" i wskazanie odbiorcy wraka. Czyli, jeśli wrak nie nadaje się do naprawy, lub koszt naprawy przekracza wartość pojazdu przed naprawą, TU wypłaca różnicę między wartością pojazdu a wartością "pozostałości".
Jeżeli jednak wrak zostanie wyremontowany i przedstawi się TU rachunki na kwotę przewyższającą wartość pojazdu przed szkodą, to następuje wzrost wartości pojazdu i TU wypłaci tylko równowartość wartości pojazdu przed szkodą. Nadwyżka jest niestety kosztem poszkodowanego i w żadnym sądzie tego się nie wywalczy.

AniaG23 napisał:
Czy „wzrost wartości samochodu” można powiązać z naprawą ponad jego wartość

wyrok SN z dnia 2003.06.11 V CKN 308/01 niepublikowany

Zgodnie z pkt. 3 powyższego orzeczenia - dokładnie tak należy to rozumieć.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
007sprinter napisał:
Zgodnie z pkt. 3 powyższego orzeczenia - dokładnie tak należy to rozumieć.

Hmm, na pewno nie jestem prawnikiem i może się gubię w wywodach prawnych, ale mam pewne wątpliwości co do tak stanopwczego stwierdzenia.

Powtorze, ze przedstawiam moje wlasne zdanie prostego osobnika a nie prawnika.

Pozwolę sobie przytoczyc jeszcze dwa wczesniejsze punkty rzeczonego orzeczenia Sądu Najwyższego:

# wyrok SN z dnia 2003.06.11 V CKN 308/01 niepublikowany
1. W przypadku uszkodzenia samochodu odszkodowanie obejmuje przede wszystkim kwotę pieniężną, konieczną do opłacenia jego naprawy lub przywrócenia do stanu sprzed wypadku. Osoba odpowiedzialna jest zobowiązana zwrócić poszkodowanemu wszelkie celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki poniesione w celu przywrócenia poprzedniego stanu samochodu, do których należą koszty nowych części i innych materiałów

2. Jeżeli właściciel uszkodzonego samochodu żąda przywrócenia stanu poprzedniego poprzez naprawę samochodu, sprawca szkody nie może mu narzucić innej formy odszkodowania, w szczególności polegającej na tym, by poszkodowany poddał kasacji uszkodzony pojazd i poprzestał na odszkodowaniu w postaci różnicy między wartością pojazdu przed wypadkiem a ceną tzw. pozostałości. Tylko w przypadku, gdyby remont samochodu okazał się niemożliwy, albo pociągał za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczałoby się takiej formy odszkodowania.

Dla mnie najważniejszym słowem jest tutaj słowo "ograniczałoby się". Jak dla mnie Sąd jasno wskazał o przypadku "naprawy ekonomicznie nieuzasadnionej".

Dla mnie punk 3 należałoby rozumieć w ten sposób, że gdy dajmy na to mamy pęknięty zderzak, a naprawiamy w serwisie na faktury, to jest to potocznie zwana "amortyzacja" = mniejsza o poprawnanazwa faktyczna. W tym wypadku, gdy mielismy uszkodzony juz zderzak a dostalismy nowy, to nastąpił wzrost wartosci pojazdu. Wtedy ubezpieczyciel wyplaca dajmy na to 50% wartosci zderzaka (wartosc procentowa oczywiscie przykladowa).

Ja bym tak te punkty rozumial, oczywiscie moge sie mylic, ale kluczowym jest tutaj wlasnie punkt 2 orzeczenia sądu.
 
Powrót
Góra